Bliscy doradcy prezydenta USA Donalda Trumpa wyrażają obawy, że niedawna wizyta amerykańskiego przywódcy w Chinach może przyczynić się do wzrostu zagrożenia atakiem Chin na Tajwan w ciągu najbliższych pięciu lat - informuje portal Axios. Ewentualna inwazja mogłaby poważnie zagrozić globalnym łańcuchom dostaw kluczowych komponentów technologicznych i podważyć pozycję Stanów Zjednoczonych w regionie Indo-Pacyfiku.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Według informacji portalu Axios, doradcy Donalda Trumpa obawiają się, że spotkanie prezydenta USA z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem może być sygnałem do zaostrzenia stanowiska Pekinu wobec Tajwanu. Jeden z doradców miał stwierdzić, że Xi "próbuje zmienić pozycję Chin (w relacji do USA), mówiąc: nie jesteśmy wschodzącą potęgą, jesteśmy wam równi, a Tajwan jest mój".
W ocenie rozmówców serwisu, wizyta Trumpa w Chinach zwiększyła prawdopodobieństwo, że kwestia Tajwanu stanie się przedmiotem negocjacji w najbliższych latach. Taka sytuacja była wcześniej nie do pomyślenia, a Stany Zjednoczone opowiadały się jednoznacznie jako sojusznik Tajwanu.
Axios zwraca uwagę, że ewentualna chińska inwazja na Tajwan mogłaby uniemożliwić amerykańskim firmom dostęp do tajwańskich chipów, kluczowych dla rozwoju sztucznej inteligencji. "Nie ma mowy, żebyśmy byli gotowi ekonomicznie - łańcuch dostaw chipów nie będzie nawet bliski samowystarczalności. Dla prezesów firm, a tak naprawdę dla całej gospodarki nie ma pilniejszej kwestii niż łańcuch dostaw chipów" - ostrzega jeden z doradców Trumpa.
Podczas wizyty w Pekinie prezydent Trump poinformował, że Xi Jinping pytał go o gotowość USA do obrony Tajwanu oraz o dostawy amerykańskiej broni na wyspę. Trump przyznał, że nie podjął jeszcze decyzji w sprawie kolejnej transzy uzbrojenia dla Tajpej. Według agencji Reutera, taka postawa zwiększa niepewność co do dalszego wsparcia Waszyngtonu dla Tajwanu.
Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało, że Xi Jinping ostrzegł Donalda Trumpa, iż nierozwiązanie kwestii Tajwanu może doprowadzić do konfliktu między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Pekin uznaje demokratycznie rządzony Tajwan za część swojego terytorium i dąży do przejęcia nad nim kontroli. Stany Zjednoczone pozostają największym dostawcą uzbrojenia dla władz w Tajpej.
W niedzielnym wpisie na Facebooku prezydent Tajwanu Lai Ching-te podkreślił, że wsparcie Stanów Zjednoczonych, w tym sprzedaż broni, jest kluczowe dla utrzymania pokoju i bezpieczeństwa w regionie. "Chiny nigdy nie porzuciły zamiaru aneksji Tajwanu siłą i stale rozbudowują swoje zdolności militarne, próbując zmienić regionalny status quo" - napisał Lai. Dodał, że współpraca w zakresie bezpieczeństwa z USA to "nie tylko konieczność, ale kluczowy element utrzymania stabilności".
Apel prezydenta Tajwanu pojawił się po piątkowych wypowiedziach Donalda Trumpa, który podczas rozmowy z Fox News oraz na pokładzie Air Force One przyznał, że opóźnia zatwierdzenie pakietu uzbrojenia o wartości 14 miliardów dolarów jako "karty przetargowej" w negocjacjach z Pekinem. "Jeszcze tego nie zatwierdziłem. Zobaczymy, co się wydarzy. Może to zrobię, a może nie" - powiedział Trump.
Zakończenie sprzedaży amerykańskiej broni do Tajwanu od lat jest jednym z głównych żądań Chin, które uznają wyspę za swoje terytorium. Po dwudniowym szczycie w Pekinie, który nie przyniósł przełomowych rezultatów, Trump przyznał, że szczegółowo omawiał kwestię uzbrojenia z Xi Jinpingiem. Według chińskiego MSZ, Xi powtórzył, że "niepodległość Tajwanu i pokój w cieśninie Tajwańskiej są nie do pogodzenia".
Przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer zapewnił w rozmowie z ABC News, że wypowiedzi Trumpa nie oznaczają zmiany amerykańskiej polityki wobec Tajwanu. "Prezydent był w tej sprawie bardzo jasny - nie ma zmiany w amerykańskiej polityce wobec Tajwanu" - podkreślił Greer.
Prezydent Lai przypomniał, że Tajwan jest "suwerennym i niezależnym demokratycznym państwem", do którego Pekin nie ma prawnych roszczeń. Ostrzegł, że ewentualna chińska inwazja miałaby poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa Indo-Pacyfiku, globalnych łańcuchów dostaw i światowej gospodarki. "Każde działanie podważające pokój i stabilność w Cieśninie Tajwańskiej to nie tylko jawne wyzwanie dla międzynarodowego porządku, ale także zagrożenie dla światowej gospodarki" - zaznaczył Lai.



