Niezidentyfikowany dron uderzył w generator elektryczny przy elektrowni jądrowej Barakah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, wywołując pożar. Władze zapewniają, że nie doszło do wzrostu promieniowania, a podstawowe systemy elektrowni działają prawidłowo. Trwa dochodzenie w sprawie incydentu.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

W niedzielę trzy bezzałogowe statki powietrzne naruszyły przestrzeń powietrzną Zjednoczonych Emiratów Arabskich od strony zachodniej. Jak poinformowało ministerstwo obrony ZEA, dwa z nich zostały przechwycone, natomiast trzeci dron uderzył w generator elektryczny znajdujący się poza wewnętrznym obwodem elektrowni jądrowej Barakah w regionie Al Dhafra. 

W wyniku ataku wybuchł pożar, jednak nikt nie odniósł obrażeń.

Federalny Urząd Dozoru Jądrowego ZEA potwierdził, że podstawowe systemy elektrowni funkcjonują prawidłowo. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) przekazała, że poziom promieniowania w elektrowni pozostał w normie. 

"MAEA uważnie śledzi sytuację i pozostaje w stałym kontakcie z władzami ZEA, gotowa udzielić pomocy w razie potrzeby" - poinformowała agencja ONZ.

Początek nowej fali eskalacji na Bliskim Wschodzie?

ZEA w ostatnich miesiącach wielokrotnie były celem ataków rakietowych i dronowych w związku z trwającą od 28 lutego wojną izraelsko-amerykańską z Iranem. Mimo formalnego zawieszenia broni od 8 kwietnia, ataki nie ustały. Wśród celów znalazła się m.in. baza lotnicza Al Dhafra, gdzie stacjonują siły emirackie, amerykańskie i francuskie.

W piątek ministerstwo spraw zagranicznych ZEA stanowczo odrzuciło irańskie oskarżenia i próby uzasadnienia ataków na terytorium kraju. Jednocześnie Abu Zabi zastrzegło sobie prawo do reagowania na wszelkie groźby i wrogie działania.

Doradca ds. dyplomatycznych prezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich oświadczył na X, że atak na elektrownię jądrową Barakah - niezależnie od tego, czy dokonany przez "głównego sprawcę, czy za pośrednictwem jednego z jego satelitów" - stanowi niebezpieczną eskalację.