Demokracja na świecie cofnęła się do poziomu sprzed czterech dekad. 72 proc. globalnej populacji żyje dziś pod rządami autorytarnymi, a wolności obywatelskie są w odwrocie nawet w krajach, które dotąd uchodziły za bastiony demokracji. Takie wnioski płyną z najnowszego, dorocznego raportu Human Rights Watch za rok 2025.
- Raport Human Rights Watch z 2025 roku pokazuje poważny regres praw człowieka i demokracji na świecie.
- USA, niegdyś wzór demokracji, doświadczyły m.in. ataków na wolność słowa, prawa kobiet, niezależność sądów i prawa mniejszości, a także nieludzkiego traktowania imigrantów.
- W Europie Zachodniej rośnie akceptacja ograniczeń wobec mniejszości i imigrantów.
- Polska jest analizowana pod kątem problemów z prawem do aborcji, reformami wymiaru sprawiedliwości, represyjnymi działaniami na granicy i ograniczeniami wolności mediów.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Rok 2025 zapisze się w historii jako czas dramatycznego regresu praw człowieka i swobód obywatelskich - wynika z opublikowanego właśnie raportu Human Rights Watch. Organizacja nie pozostawia złudzeń: poziom demokracji na świecie cofnął się do stanu z 1985 roku, a ponad dwie trzecie ludzkości żyje obecnie pod rządami autorytarnymi. W krajach takich jak Rosja, Chiny czy - co szczególnie niepokojące - Stany Zjednoczone, wolności jest dziś mniej niż 20 lat temu.
"Rok 2025 można uznać za punkt zwrotny. W ciągu 12 miesięcy administracja Trumpa przeprowadziła zakrojony na szeroką skalę atak na filary amerykańskiej demokracji i globalnego porządku, (...) który USA (...) współtworzyły. (...) Podważyła zaufanie do świętości wyborów, ograniczyła rozliczalność władzy, zlikwidowała programy pomocy żywnościowej i dopłat do opieki zdrowotnej, zaatakowała niezależność sądów, (...) prawa kobiet, (...) karała wolność słowa, odebrała ochronę osobom transpłciowym i interpłciowym, (...) wykorzystywała władzę państwową do zastraszania przeciwników politycznych, mediów, kancelarii prawnych, uniwersytetów, organizacji społeczeństwa obywatelskiego" - wylicza Philippe Bolopion, dyrektor wykonawczy HRW, we wstępie do raportu.
Szczególną uwagę autorzy raportu poświęcili sytuacji w Stanach Zjednoczonych. Jeszcze niedawno kraj ten był uznawany za wzór demokracji i obrońcę praw człowieka na świecie. Dziś, zdaniem HRW, sam staje się przykładem niepokojącego odwrotu od tych wartości. Administracja Donalda Trumpa, według raportu, podjęła szereg działań, które podważyły zaufanie do instytucji demokratycznych, ograniczyły prawa mniejszości i kobiet, a także uderzyły w wolność słowa.
Raport przytacza też wstrząsające dane: w 2025 roku w aresztach Służby Imigracyjnej i Celnej (ICE) zmarły 32 osoby, a do połowy stycznia 2026 roku - kolejne cztery. W Minneapolis doszło do zabicia dwóch osób przez funkcjonariuszy ICE. HRW zwraca uwagę na nieludzkie warunki i poniżające traktowanie imigrantów oraz osób ubiegających się o azyl.
Raport nie ogranicza się jednak do krytyki USA. Autorzy podkreślają, że również w krajach Europy Zachodniej - takich jak Wielka Brytania, Niemcy czy Francja - część społeczeństwa akceptuje ograniczenia praw "innych": imigrantów, kobiet, mniejszości rasowych, etnicznych czy seksualnych. Human Rights Watch ostrzega, że historia pokazuje, iż autokraci nigdy nie poprzestają na "innych".
W dokumencie pojawia się także wątek międzynarodowej bierności wobec dramatycznych wydarzeń, takich jak porwanie prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro. "Przywódcy wielu państw zachodnich zdecydowali się milczeć wobec tych działań - być może obawiając się reperkusji gospodarczych czy stabilności sojuszy" - czytamy w raporcie.
W liczącym 529 stron raporcie Polska doczekała się pięciu stron szczegółowej analizy. Wśród głównych problemów wymieniono utrudniony dostęp do aborcji, przedłużające się reformy wymiaru sprawiedliwości, push-backi na granicy z Białorusią oraz zawieszenie prawa do ubiegania się o azyl - określone w raporcie jako działania "represyjne". Jednocześnie HRW dostrzega postęp w kwestii praw osób nieheteronormatywnych oraz powolne, ale zauważalne inicjatywy na rzecz przywrócenia wolności mediów.
W raporcie opisano m.in. sytuację ze stycznia 2025 roku, gdy ówczesny przewodniczący KRRiTV Maciej Świrski odwołał wywiad z dziennikarką TVN24, żądając przedstawienia dowodu zatrudnienia oraz dokumentów potwierdzających, że nadawca nie zalega ze składkami na ubezpieczenia społeczne.
W obliczu globalnego kryzysu demokracji i praw człowieka, HRW postuluje stworzenie nowego, międzynarodowego sojuszu państw opartych na ugruntowanych demokracjach. Wśród potencjalnych członków wymienia się Australię, Brazylię, Kanadę, Japonię, RPA, Koreę Południową, Wielką Brytanię oraz Unię Europejską. "Pojedynczo państwa te mogą być stłamszone przez globalne wpływy USA i Chin. Razem jednak mogłyby stać się potężną siłą polityczną i znaczącym blokiem gospodarczym" - podkreśla Bolopion.
W tym kontekście pojawia się również wątek Indii, które - mimo demokratycznych tradycji - pod rządami Narendry Modiego coraz częściej są krytykowane za ataki na mniejszości religijne i etniczne.
Raport Human Rights Watch to nie tylko szczegółowa diagnoza stanu demokracji i praw człowieka na świecie, ale także dramatyczny apel o przebudzenie. "Międzynarodowy porządek, oparty na dotychczasowych zasadach, jest burzony nie tylko przez przywódców mocarstw takich jak Rosja i Chiny, lecz również przez przywódcę państwa, które dotąd uważane było za stojące na straży swobód i praw człowieka" - ostrzega Bolopion.


