Prezydent Edgars Rinkeviczs wezwał do powrotu do ręcznego liczenia głosów w tegorocznych wyborach parlamentarnych na Łotwie. Jak podkreślił, w sprawach tak ważnych jak wybory nie należy polegać na zawodnych systemach informatycznych.

  • Prezydent Łotwy Edgars Rinkeviczs apeluje o powrót do ręcznego liczenia głosów w tegorocznych wyborach parlamentarnych.
  • Rinkeviczs domaga się gwarancji, że wybory będą uczciwe, przejrzyste i bezpieczne, by nie budziły wątpliwości co do wyników.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Prezydent przedstawił swoje stanowisko w związku z informacjami, jakie przekazała w ubiegłym tygodniu Prokuratura Europejska (EPPO) w sprawie potencjalnych naruszeń w zakresie zamówień publicznych na technologie informatyczne i ich potencjalnego wpływu na wybory. To rodzi pytania o bezpieczeństwo procesu wyborczego i zliczanie głosów w wyborach parlamentarnych w 2026 r. - stwierdził Rinkeviczs.

Według prezydenta społeczeństwo Łotwy musi otrzymać jednoznaczne zapewnienie, że tegoroczne wybory parlamentarne zostaną przeprowadzone w sposób uczciwy, przejrzysty i bezpieczny, tak by nie było wątpliwości co do wiarygodności wyników.

Wybory do sejmu Łotwy (Saeima) zaplanowano na jesień. Rada Bezpieczeństwa Narodowego ma zająć się kwestią przebiegu wyborów, potencjalnych zagrożeń i wpływów zewnętrznych na swoim kwietniowym posiedzeniu.

Nieprawidłowości wyborcze na Łotwie

W ubiegłym roku na Łotwie podczas wyborów lokalnych doszło do nieprawidłowości związanych z awarią systemu do elektronicznego liczenia głosów, a w następstwie incydentu do dymisji podała się minister Inga Berzina, odpowiedzialna za cyfryzację.

Polityk tłumaczyła wówczas, że proces wyboru dostawcy systemu informatycznego nie został przeprowadzony w ramach publicznego zamówienia, a "utajniona" procedura miała wynikać z sąsiedztwa Rosji.

Organy wyborcze - argumentowała - chciały mieć pewność, państwo agresora nie przeniknie do firm, które są zaangażowane w przeprowadzenie procesu wyborczego.