Austriaccy parlamentarzyści przegłosowali wotum nieufności dla rządu kanclerza Sebastiana Kurza po skandalu związanym z nagraniem opublikowanym przez niemieckie media.

Wotum przeszło głosami socjaldemokratów (SPOe) i Austriackiej Partii Wolności (FPOe). FPOe jeszcze w zeszłym  tygodniu byli w koalicji z Austriacką Partią Ludową Kurza. Po skandalu z udziałem lidera FPOe sojusz rozpadł się.

17 maja niemieckie media opublikowały zarejestrowane w 2017 roku na hiszpańskiej Ibizie nagranie wideo, na którym lider FPOe i wicekanclerz Hans Christian-Strache obiecuje rzekomej bratanicy rosyjskiego oligarchy, że jeśli odkupi austriacki dziennik i kampanią na jego łamach zapewni FPOe pierwsze miejsce w wyborach, uzyska możliwość dalszych inwestycji kapitałowych w Austrii.

W efekcie prezentacji nagrania Strache zrezygnował ze swych stanowisk w partii i w rządzie, deklarując jednocześnie, iż nie ma sobie nic do zarzucenia. Jednak zdaniem Kurza, w zasięgu afery znalazł się także minister spraw wewnętrznych Herbert Kickl, który w 2017 roku odpowiadał w FPOe za partyjne finanse.

22 maja na wniosek kanclerza prezydent Alexander Van der Bellen odwołał szefa MSW, a wtedy zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią FPOe odeszli z rządu pozostali jej członkowie. Na ich miejsce mianowano urzędników bezpartyjnych, co miało zapewnić dalsze funkcjonowanie mniejszościowego rządu Kurza aż do planowanych na początek września przedterminowych wyborów. Do tego jednak nie dojdzie.

W związku z wyjątkową sytuacją prezydent Austrii musi powołać nowego kanclerza, który musi utworzyć rząd wspierany przez większość parlamentarną. Koalicja musi wytrzymać do najbliższych wyborów, które będą miały miejsce we wrześniu. 

Opracowanie: