Szwedzka prokuratura zażądała kary sześciu miesięcy więzienia dla amerykańskiego rapera Rakima Mayersa, znanego jako A$AP Rocky, a także jego dwóch kolegów za pobicie 19-latka w czerwcu w Sztokholmie.

Wszyscy trzej oskarżeni nie przyznają się do winy. Sam raper powiedział w sądzie, że wraz z kolegami zastosowali przemoc, ale tylko w samoobronie po ataku nastolatka na jednego z ochroniarzy muzyka.

W swojej mowie końcowej prokurator Daniel Suneson podkreślił, że wydarzenie, które miało miejsce 30 czerwca, nie ma znamion samoobrony. Mamy tu trzy osoby, które okładały pięściami i kopały leżącego - dodał.

A$AP Rocky został zatrzymany przez policję 2 lipca po swoim występie na festiwalu w Sztokholmie. Dwa dni przed koncertem raper wraz z dwoma kolegami miał dokonać na ulicy w centrum szwedzkiej stolicy brutalnej napaści na 19-latka i posłużyć się w ataku m.in. szklaną butelką.

Sprawa 30-letniego rapera stała się głośna, gdy osobiście wstawił się za nim amerykański prezydent Donald Trump.

Amerykański przywódca na Twitterze domagał się od szefa szwedzkiego rządu interwencji w sprawie Rocky'ego. Trump oznajmił też, że liczy na to, iż Stefan Loefven wpłaci osobiście kaucję za wypuszczenie rapera z aresztu.

Premier odpowiedział Trumpowi za pośrednictwem swojego sekretarza prasowego, że "w Szwecji wszyscy są równi wobec prawa, a politycy nie mogą wpływać na pracę prokuratora". W szwedzkim systemie prawnym nie ma możliwości wpłacenia kaucji.

W związku z aresztowaniem Rocky'ego ambasador Szwecji w Waszyngtonie Karin Olofsdotter musiała odwołać urlop, aby spotkać się z członkami amerykańskiego Kongresu.

Jeśli ASAP Rocky zostanie uniewinniony, będzie mógł domagać się odszkodowania, m.in. w związku z przerwaną trasą koncertową po Europie. Amerykanin po koncercie w Sztokholmie miał przyjechać także do Polski, ale jego występ został odwołany. 

Opracowanie: