Prezydent Iranu ponownie odrzucił możliwość dyplomatycznego rozwiązania kryzysu wokół irańskiego programu atomowego. Mahmud Ahmadineżad twierdzi, że Waszyngton ani trochę nie zmienił swojej wrogiej polityki.
Ahmadineżad ocenił, że przemówienie prezydenta USA Baracka Obamy, wygłoszone w zeszłym miesiącu z okazji irańskiego nowego roku, zawierało trzy czy cztery piękne słówka, ale poza tym nic nowego.
Co się zmieniło? Wasze sankcje zostały zdjęte? Ustała wroga propaganda? Złagodzone zostały naciski? Czy zmienił się wasz stosunek do Iraku, Afganistanu i Palestyńczyków? - pytał Ahmadineżad w wystąpieniu wygłoszonym przy okazji otwarcia jednej z fabryk w kraju.
Dodał, że Iran z łatwością poradzi sobie nawet po objęciu go kolejnymi sankcjami, które stanowić będą dla Irańczyków dodatkową mobilizację do działania.
Ahmadineżad zwrócił się także do władz Izraela, który domaga się zdecydowanej międzynarodowej odpowiedzi na irański program atomowy i nie wyklucza opcji militarnej. Jeszcze raz ostrzegam liderów aroganckich mocarstw i popleczników reżimu syjonistycznego przed popełnieniem nowego błędu na Bliskim Wschodzie - groził irański prezydent.
Stany Zjednoczone chcą nałożenia przez Radę Bezpieczeństwa ONZ kolejnych sankcji na Iran.
Iran odmawiał do tej pory podporządkowania się rezolucjom ONZ, nakazującym mu wstrzymanie wzbogacania uranu. Teheran zapewnia, że jego program jądrowy ma wyłącznie pokojowy charakter. Państwa zachodnie podejrzewają, że pod pretekstem cywilnego programu nuklearnego Iran próbuje uzyskać broń atomową.


