Wszczęto śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania śmierci siedmiu osób w gospodarstwie rolnym w lubuskiej wsi Karczówka. Zginął mężczyzna, który wpadł do szamba podczas wypompowywania ze zbiornika nieczystości, i sześć osób, które pospieszyły mu na ratunek. Kolejna osoba, 45-letnia kobieta, w stanie ciężkim trafiła do szpitala.

Tragedia w Karczówce: Siedem osób utopiło się w szambie

Tragiczny wypadek w Karczówce koło Żagania w Lubuskiem. Nie żyje siedem osób, które utopiły się w szambie. To mężczyzna, który wpadł do zbiornika, i sześć osób, które pospieszyły mu na ratunek. czytaj więcej

Jak podała straż pożarna, do tragicznego wypadku doszło około godziny 10 rano. Ze wstępnych ustaleń wynika, że do szamba wpadł kierowca ciągnika. Sześć osób ruszyło mu z pomocą - wszyscy zginęli. Ofiary to ojciec, trzech jego synów i synowa oraz dwóch budowlańców. Kobieta, którą w ciężkim stanie przetransportowano śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Zielonej Górze, to matka trzech mężczyzn. Obecnie jest utrzymywana w stanie śpiączki farmakologicznej.

Na razie nie wiadomo, co było bezpośrednią przyczyną śmierci siedmiu osób: utonięcie czy zatrucie. Odpowiedź na to pytanie dadzą dopiero wyniki sekcji zwłok.

Jak poinformował Paweł Grzymała z PSP w Żaganiu, szambo, w którym doszło do wypadku, to duży, podzielony na trzy części, zbiornik. Strażacy opróżnili go już i przeszukali, by sprawdzić, czy nie ma w nim kolejnych ofiar. Na szczęście nikogo nie znaleźliśmy - powiedział.

Sąsiad: Ofiar mogło być więcej

Pan Sławek, który mieszka w sąsiednim budynku na pierwszym piętrze, przyznaje w rozmowie z reporterem RMF FM Adamem Górczewskim, że niewiele brakowało, by ofiar było więcej.

Z panem Sławkiem rozmawiał reporter RMF FM Adam Górczewski. Posłuchaj:

Od szóstej rano jeździli, a nagle zrobiła się cisza. Wyszedłem na balkon i w pewnym momencie sąsiadka krzyknęła. Usłyszałem płacz i lament: "Wyciągnijcie ich!". Pierwsze co - wykonałem telefon na 112 i pobiegłem na dół. Zbiegłem na dół, ale sąsiadki nie było - opowiada. Przybiegali kolejni mieszkańcy, to odsuwałem ich, bo wiedziałem, czym to może grozić. Jeden oddech i nie ma człowieka - dodaje.

Prokurator: Będziemy dążyć do przesłuchania kobiety, która ocalała

Generalnie, by wszcząć śledztwo, musimy przyjąć jakąś roboczą kwalifikację. Tutaj najbardziej robocza jest kategoria: nieumyślne spowodowanie śmierci i artykuł 155 kodeksu karnego - i taką kwalifikację prokurator przyjął. Obecnie prowadzone są już czynności śledcze pod nadzorem dwóch prokuratorów z prokuratury rejonowej w Żaganiu, a śledztwo objęte jest nadzorem prokuratora okręgowego w Zielonej Górze - powiedział RMF FM prok. Zbigniew Fąfera z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Przyznał, że teraz śledczy będą dążyli do przesłuchania poszkodowanej 45-letniej kobiety i ewentualnych świadków tragicznych wydarzeń. Na pewno będziemy mądrzejsi, jeżeli uda nam się przesłuchać panią, która ocalała i obecnie przebywa w szpitalu w Zielonej Górze. Myślę, że jej zeznania rzucą nam pełne światło na to, co się wydarzyło - zaznaczył. Nie ulega wątpliwości, że były tu zaniedbania, że był brak ostrożności. Najprawdopodobniej ci, którzy coś zaniedbali czy nie zachowali tej ostrożności, nie żyją - i wtedy umorzymy postępowanie - dodał.

Z dziećmi rodziny pracują psychologowie

Jak donosi nasz reporter, tragedia dotknęła lubianą we wsi rodzinę, która, co więcej, dawała pracę wielu mieszkającym w okolicy ludziom. Z pomocą tym, którzy zostali, pospieszyli już sąsiedzi. Najważniejszym zadaniem jest teraz pomoc synowej rannej kobiety, która została z piątką dzieci w wieku od 2 do 9 lat.

Dwoje wnuków (rannej kobiety - przyp. red.) zostało sierotami, troje - pół sierotami - mówi reporterowi RMF FM sołtys Ludwik Poniszuk. Zapewnia, że rodzina nie zostanie bez opieki: Zostało zboże do skoszenia. Świnie mieli teraz na sprzedaż. Trzeba pomóc, sprężymy się i pomożemy.

"Szambo to wulkan bakterii i chemikaliów"

Prof. Zbigniew Endler z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, z którym rozmawiał reporter RMF FM Piotr Bułakowski, mówi, że "szambo to wulkan bakterii i chemikaliów". Już nawet kropla wystarczy, żeby zaszkodzić naszemu organizmowi. Śmiertelnie groźne są również opary - podkreśla. Wydziela się amoniak, wydziela się siarkowodór. W związku z tym, nawet jeżeli człowiek ma głowę ponad powierzchnią szamba, w ciągu kilku minut ulega zatruciu. Pierwsza minuta to jest oszołomienie. Traci się zdolność myślenia i koncentracji. Potem zamyka się krtań i się dusimy  - tłumaczy. Trzeba też pamiętać, że to nie jest szambo sprzed 40 lat. Teraz człowiek stosuje wiele używek, detergentów, antybiotyków - dodaje prof. Endler.