Konfiskata samochodu, więzienie za brawurową jazdę, a nawet dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Od czwartku obowiązują jedne z najsurowszych zmian w prawie drogowym od lat. Rząd zapowiada koniec taryfy ulgowej dla piratów. Czy jednak nowe przepisy faktycznie poprawią bezpieczeństwo? "Ktoś poszedł zdecydowanie za grubo" – mówi w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Tomaszem Weryńskim Piotr Leńczowski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Instruktorów Techniki Jazdy.

  • W Polsce wprowadzono surowe kary dla kierowców, obejmujące m.in. konfiskatę auta, więzienie za brawurową jazdę i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
  • Ekspert Piotr Leńczowski krytykuje nowe przepisy jako zbyt drastyczne i pisane pod wpływem emocji, ostrzegając, że mogą prowadzić do buntu i łamania prawa.
  • Pozytywnie ocenił jedynie odbieranie samochodów pijanym kierowcom oraz umożliwienie 17-latkom zdobycia prawa jazdy pod opieką dorosłego.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.

Nowe regulacje mają uderzyć w najbardziej niebezpiecznych kierowców, np. uczestników nielegalnych wyścigów, osoby prowadzące po alkoholu czy sprawców rażących wykroczeń. Sankcje są jednak wyjątkowo ostre: od aresztu, przez wysokie grzywny, po przepadek auta i dożywotni zakaz prowadzenia.

Zdaniem Piotra Leńczowskiego problem w tym, że prawo jest pisane pod emocje. To jest działanie polityków, którzy są chciwi na władzę. Uchwalają przepisy, z których nie wiem, kto się będzie cieszył - mówi w internetowym Radiu RMF24.

Dożywotni zakaz jazdy?

Najwięcej kontrowersji budzi możliwość bezterminowej utraty prawa jazdy. Jeżeli wprowadza się dożywotni zakaz prawa jazdy, to tak, jakby ktoś dwa razy matury nie zdał i dostał dożywotni zakaz jej zdawania. Gdzie tutaj jest resocjalizacja? - pyta retorycznie ekspert. Jego zdaniem tak drastyczne sankcje nie naprawią systemu, a mogą prowadzić do buntu i łamania prawa. Każde skrajne prawo rodzi skrajne reakcje - podkreśla Leńczowski.

Konfiskata auta...

Instruktor przyznaje jednak, że część rozwiązań ma sens. Chodzi o odbieranie samochodu pijanym kierowcom. Jeżeli ktoś jedzie po alkoholu, powoduje wypadek czy prowadzi po narkotykach, to jak najbardziej samochód powinno się mu zabierać - uważa ekspert.

Ale, jak dodaje, na tym racjonalność zmian właściwie się kończy.

Więzienie za brawurę

Nowe przepisy przewidują nawet od 3 miesięcy do 5 lat więzienia za szczególnie niebezpieczną jazdę.

To są kary już tak surowe, że za inne pospolite przestępstwa, jak wyłudzanie podatków czy kradzieże VAT-owskie, nawet nie ma takich sankcji. Kierowcy będą karani jak bandyci - ocenia Leńczowski. Jego zdaniem problem dotknie także zwykłych ludzi, którzy popełnią błąd, a nie działają z premedytacją.

Podaje przykład: kierowca, któremu zatrzymano prawo jazdy na trzy miesiące za prędkość i który mimo zakazu wsiądzie do auta, może stracić dokument nawet na pięć lat.

To jak wyrok. Ja nie wierzę, że taki człowiek przez pięć lat nie wsiądzie do auta. A wtedy będzie uciekał przed kontrolą. I będziemy mieli więcej pościgów - ostrzega.

Konsekwencje mogą być szersze niż tylko zakaz jazdy. Skazanie za przestępstwo drogowe może oznaczać brak zaświadczenia o niekaralności. To wykluczy ludzi z wielu zawodów, na przykład z pracy z dziećmi czy w edukacji. Naprawdę nie wiem, czy ktoś to przemyślał - mówi rozmówca Radia RMF24.

Prawo jazdy dla 17-latków

W pakiecie zmian pojawiła się też możliwość zdobycia prawa jazdy przez 17-latków pod opieką dorosłego. Jeżeli dziecko jest dobrze wychowane i ma odpowiedzialnych rodziców, może być bardzo dobrym kierowcą. To akurat rodzi pewną nadzieję - ocenia Leńczowski.

Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego internetowego Radia RMF24

Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24 na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.