Prace specjalnej komisji, wyjaśniającej przyczyny i okoliczności tąpnięcia w kopalni Zofiówka, mają m.in. odpowiedzieć na pytanie o przyszłość rejonu, gdzie doszło do wstrząsu - poinformował w poniedziałek prezes Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) Adam Mirek.

Prace specjalnej komisji, wyjaśniającej przyczyny i okoliczności tąpnięcia w kopalni Zofiówka, mają m.in. odpowiedzieć na pytanie o przyszłość rejonu, gdzie doszło do wstrząsu - poinformował w poniedziałek prezes Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) Adam Mirek.
Zdj. ilustracyjne / Andrzej Grygiel /PAP

W poniedziałek prezes WUG powołał specjalną komisję, złożoną m.in. z naukowców, ekspertów i przedstawicieli nadzoru górniczego, która zbada okoliczności wypadku. Jej pierwsze posiedzenie zaplanowano na środę, a raport końcowy ma być gotowy najdalej 10 sierpnia.

W kopalni Zofiówka od soboty trwa poszukiwanie trzech górników, zaginionych 900 m pod ziemią po silnym wstrząsie. W niedzielę wydobyto ciała dwóch pracowników, którzy nie przeżyli katastrofy. Dwaj inni zostali uratowani przez ratowników.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Jastrzębiu-Zdroju prezes WUG zastrzegł, że zadaniem powołanej przez niego komisji nie będzie ustalenie ewentualnych zaniedbań w kopalni czy osób za nie odpowiedzialnych - m.in. w tym zakresie, niezależnie od prokuratury, swoje postępowanie prowadzi Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku. Zaś komisja WUG jest - jak mówił prezes Urzędu - "komisją techniczną".

Analizy pozwolą opracować odpowiedź na zasadnicze pytanie: czy w tym rejonie będzie można prowadzić eksploatację, a jeśli będzie można - to na jakich warunkach. Jeśli nie będzie można - to w jaki sposób zabezpieczyć rejon, żeby nie był groźny dla rejonów sąsiednich - wyjaśnił prezes WUG.

Komisja ma też ocenić akcję ratowniczą w kopalni; to rutynowy element prac takiego gremium. Chodzi o całokształt tej akcji, ocenę, czy całość działań była zgodna ze standardami, czy wyprzedzała zagrożenia, czy po pierwsze zabezpieczała ratowników i czy dawała szanse na możliwe najszybsze dotarcie do zasypanych górników - powiedział Mirek.

Eksperci - wśród nich najwybitniejsi polscy specjaliści w zakresie m.in. geofizyki, geomechaniki, sejsmologii czy aerologii z Politechniki Śląskiej, Akademii Górniczo-Hutniczej czy Głównego Instytutu Górnictwa - mają też przeanalizować wszelkie techniczne aspekty zdarzenia w kopalni. Szef nadzoru górniczego ocenił, że było ono nietypowe zarówno w sensie rozmiarów, jak i skutków, w postaci śmierci i uwięzienia pod ziemią górników oraz dużych zniszczeń w podziemnych wyrobiskach.

Komisja ma m.in. przeanalizować parametry ogniska wstrząsu i jego lokalizację oraz spadek naprężeń po wstrząsie - by ocenić, co dalej z zagrożonym rejonem. Analizowany będzie także geomechaniczny charakter tego rejonu, zarówno w kontekście robót prowadzonych w tej partii pokładów węgla, jak i w partiach sąsiednich. Eksperci zastanowią się również nad metanowością tego rejonu - po wstrząsie nastąpił tam duży wypływ metanu, który utrudnia pracę ratownikom.

Przedmiotem analizy będzie, skąd ten metan się wziął i dlaczego go tyle było - czy na to miały wpływ występujące tu uskoki, czy pokład, czy była to np. kwestia spękań itp., oraz czy to "zametanowanie" było wywołane wstrząsem, a jeśli tak, to w jakim wymiarze - tłumaczył dr Mirek.

Dodał, że niezależnie od prac komisji, Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku rutynowo badana przyczyny i okoliczności wypadku. Sprawdza dokumenty, sprawdza jak była prowadzona eksploatacja, jak kopalnia reagowała na stwierdzone zagrożenia itd. To zakończy się orzeczeniem i dopiero to pozwoli nam odnieść się do zjawiska jako całości. Jednym z elementów tego orzeczenia będą wnioski komisji, którą powołałem - podsumował prezes Urzędu.

Powołana przez szefa nadzoru górniczego komisja ma też sformułować wnioski i zalecenia na przyszłość, aby uniknąć powtórzenia się tego typu zdarzeń. Musimy wiedzieć, co zrobić w przyszłości, żeby takich zdarzeń było jak najmniej. Czy uda nam się ich uniknąć? Nie wiem. Górotwór na Górnym Śląsku jest skłonny do tąpań, występują tu zagrożenia w dużym nasileniu. Stąd nasze działania muszą uwzględniać to, co będzie w przyszłości - mówił prezes WUG.

Pierwsze, zaplanowane na najbliższą środę, posiedzenie komisji ma mieć charakter organizacyjny. Prawdopodobnie komisja ustali harmonogram prac, zleci stosowne analizy i ekspertyzy, a także zapozna się z możliwościami przeprowadzenia wizji lokalnej w miejscu wypadku.

Niezależnie od działań nadzoru górniczego śledztwo w sprawie wypadku prowadzi gliwicka prokuratura. Wszczęto je pod kątem art. 165 par. 1 pkt 5 oraz par. 2 i par. 4 tego samego artykułu oraz art. 220 par. 2 Kodeksu karnego. Chodzi o nieumyślne sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób oraz mienia w wielkich rozmiarach - przy działaniu w okolicznościach szczególnie niebezpiecznych - czego skutkiem jest śmierć i uszczerbek na zdrowiu. Drugi przepis mówi natomiast o nieumyślnym niedopełnieniu obowiązków w zakresie bhp. To standardowa kwalifikacja przy tego typu zdarzeniach.

Śledczy nie mają obecnie ustaleń wskazujących na to, że doszło do naruszenia jakichś środków ostrożności przez kopalnię, ale wszystkie okoliczności będą badane. Śledztwo zostało powierzone policjantom z komendy wojewódzkiej w Katowicach. Jeszcze przed formalnym wszczęciem postępowania zabezpieczono dokumentację związaną z wypadkiem. Prokuratorzy chcą też przesłuchać poszkodowanych górników. Dojdzie do tego, kiedy zgodę wydadzą zajmujący się nimi lekarze.

(az)