Trzeci łabędź znaleziony w Toruniu był zakażony H5N1 - poinformował dyrektor Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach Tadeusz Wijaszka. Ptak pochodził z tego samego stada, co dwa pozostałe łabędzie zarażone ptasią grypą.

Istnieje też prawdopodobieństwo, że w stadzie, z którego pochodziły chore ptaki, są kolejne zarażone ptasią grypą. Na razie nie przesądzono, czy stado zostanie wybite.

Niewykluczone, że całe stado, w którym wykryto ptasią grypę, zostanie wybite. Stanie się tak, jeśli pojawią się nowe przypadki choroby. Wczoraj potwierdzono, że dwa toruńskie łabędzie zabił groźny także dla człowieka szczep H5N1. czytaj więcej

W Toruniu już trzeci dzień nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa, zarządzonych w niedzielę po wykryciu ptasiej grypy. Na ulicach Torunia ułożono maty dezynfekujące; każdy wyjeżdżający z miasta samochód musi przez nie przejechać. W ten sposób władze Torunia starają się, by wirus H5N1 się nie rozprzestrzenił.

W miejscach, gdzie rozłożono specjalne maty, kierowcy samochodów muszą zwolnić - najpierw do 30, potem do 5 kilometrów na godzinę. Ale - jak informują nasi reporterzy - mieszkańcy miasta chyba nauczyli się z tym żyć - od rana bowiem nie zanotowano z tego powodu utrudnień w ruchu.

MIEJSCA, GDZIE ROZŁOŻONO MATY DEZYNFEKCYJNE

ZMIANY W ORGANIZACJI RUCHU

Podobne środki zapobiegawcze stosowane są też w innych krajach, gdzie stwierdzono wirus ptasiej grypy. W Niemczech jednak nie są to jak w przypadku Torunia trociny, ale baseniki wypełnione substancją odkażającą.

Nasze maty – jak zapewnia Michał Zaleski ze sztabu kryzysowego - nie są gorsze od tych niemieckich. Ponadto takich jak na Rugii nie można u nas ustawić, bo wciąż jest bardzo mroźno; substancja by zamarzła. W Niemczech samochody ciężarowe były spryskiwane, w Toruniu nie - dodaje i zaraz wyjaśnia - nie jest to jeszcze taki stan zagrożenia obecnością wirusa, abyśmy musieli spryskiwać pojazdy. Jeśli do takiej potrzeby dojdzie, będziemy to robili.

Ale maty dezynfekujące pojawiają się nie tylko na ulicach. Każda wspólnota mieszkaniowa, czy właściciel posesji może zbudować sobie taką matę przed wejściem do budynku - straż pożarna ma środek dezynfekujący i bezpłatnie go wydaje. Przeciętna gmina na pierwsze przygotowania do walki jednym tylko ogniskiem ptasiej grypy musi wydać od 15 do 20 tysięcy złotych. Jednak w sakli całego kraju to już wydatek wielomilionowy. Reporter RMF Wojciech Jankowski odwiedził Skarszewy na Pomorzu. To miejsko-wiejska gmina, w której mieszka prawie 14 tysięcy ludzi. Do tamtejszego Urzędu Gminy dotarł właśnie zakupiony sprzęt dezynfekujący:

Więcej na ten temat:

Przypomnijmy, w Toruniu z powodu wykrycia pierwszego w Polsce przypadku ptasiej grupy zamknięto Bulwar Filadelfijski w centrum miasta. Wytyczono także dwie strefy: 3-kilometrową strefę ochronną i 10-kilometrową strefę obserwacyjną