Zarzut zabójstwa dwójki własnych dzieci – pięcioletniego chłopca i 15-letniej córki – postawiła kielecka prokuratura 41-letniej matce, Darii D.-S. Kobieta próbowała później popełnić samobójstwo. Prokuratura chce jej aresztowania. Grozi jej dożywocie.

Blok, w którym doszło do tragedii /Józef Polewka /RMF FM

We wtorek po południu w mieszkaniu jednego z bloków przy ulicy Daszyńskiego w Kielcach, ciała dzieci i ranną kobietę, znalazł po powrocie z pracy jej mąż. Kobietę, z ciężkimi obrażeniami ciała, odwieziono do szpitala. Na miejscu zdarzenia pracowali policjanci i prokurator - m. in. zabezpieczono narzędzia, którymi mogły być zadane obrażenia.

Wstępne wyniki sekcji zwłok dzieci wykazały u chłopca jedną ranę kłutą w obrębie szyi, a u dziewczyny - dziesięć ran kłuto-ciętych, także w obrębie szyi.

"Dotychczasowe ustalenia śledztwa wskazują, że tych tragicznych w skutkach czynów dopuściła się Daria D.-S., która następnie próbowała popełnić samobójstwo" - poinformował w komunikacie rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach, Daniel Prokopowicz.

Podejrzaną udało się przesłuchać w piątek po południu - po uzyskaniu opinii sądowo-lekarskiej, że pozwala na to jej stan zdrowia. Przedstawiono jej zarzut zabójstwa dwójki własnych dzieci. "Przyznała się do popełnienia zarzucanych jej czynów. Złożyła też wyjaśnienia, których szczegółów dla dobra śledztwa nie możemy podać" - dodał Prokopowicz.

Prokurator zdecydował o wystąpieniu do sądu o trzymiesięczny areszt wobec podejrzanej. Grozi jej kara dożywotniego więzienia.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Kielce-Zachód. Trwają czynności dowodowe, mające ustalić motyw i dokładny przebieg zdarzeń. 

(j.)