Już w najbliższą niedzielę, 1 lutego, niebo nad Polską rozświetli wyjątkowa pełnia Księżyca. To właśnie wtedy, dokładnie o godzinie 23:10, Srebrny Glob znajdzie się w opozycji do Słońca, prezentując się w całej swojej okazałości. Lutowa pełnia, znana jako Śnieżny Księżyc, w tym roku w pełni zasługuje na swoją nazwę.
- Więcej informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Początek lutego zapowiada się srogo, mroźnie i śnieżnie, jakby chciał udowodnić, że jego nazwa nie wzięła się znikąd. Prasłowiańskie "luty" oznacza coś dzikiego, okrutnego, srogiego - i rzeczywiście, początek miesiąca przynosi nam prawdziwie zimową aurę.
W takich warunkach nocne niebo nabiera szczególnego uroku. Księżyc, będący już od kilku dni niemal w pełni, wieczorami prezentuje się wyjątkowo okazale. Jego blask, odbity od śnieżnej pokrywy, potęguje wrażenie jasności i sprawia, że nawet najciemniejsze zakątki Polski rozświetlają się srebrzystą poświatą.
Choć astronomiczna kulminacja pełni przypada na niedzielę, 1 lutego, około godziny 23:10, warto pamiętać, że dla ludzkiego oka różnice w jasności i kształcie Księżyca są niemal niezauważalne także noc wcześniej i noc później. Już dziś wieczorem można więc śmiało wybrać się na spacer i podziwiać Srebrny Glob w pełnej krasie.
Szczególnie efektownie prezentuje się on nisko nad horyzontem - wtedy wydaje się większy niż zwykle. To tak zwana iluzja księżycowa, czyli złudzenie optyczne, które od lat fascynuje naukowców i miłośników astronomii. Nie ma jednej, powszechnie akceptowanej teorii wyjaśniającej to zjawisko.
Dodatkowego uroku dodaje fakt, że światło Księżyca, przechodząc przez grubszą warstwę atmosfery, nabiera cieplejszych, złotawych odcieni.
Tradycja nazywania pełni Księżyca w poszczególnych miesiącach roku sięga dawnych czasów i została zaimportowana do Polski z krajów anglosaskich. "Snow Moon", czyli Śnieżny Księżyc, to nie oficjalny termin astronomiczny, lecz określenie pochodzące z dawnych almanachów rolniczych i pogodowych. Lutowa pełnia przypadała zwykle na okres największych mrozów i obfitych opadów śniegu, stąd właśnie ta nazwa.
W niektórych starych zestawieniach lutowa pełnia bywała też nazywana "Głodowym Księżycem". Zima była bowiem czasem, gdy zapasy się kurczyły, polowania stawały się trudniejsze, a podróże - niemal niemożliwe. Luty był miesiącem, w którym trzeba było zaciskać pasa i liczyć się z każdym kęsem chleba.


