Mężczyzna, znany jako "seryjny złodziej ludzkich szczątków" z Pomorza - nie popełnił przestępstw - wynika opinii biegłych psychiatrów - dowiedział się reporter RMF FM. Chodzi o zatrzymanego w zeszłym roku 54-letniego wtedy mieszkańca Gdańska. Mężczyzna usłyszał 9 zarzutów znieważania miejsc pochówków i kradzieży szczątków. Z jego zapisków wynika, od 2000 roku mógł okraść nawet kilkadziesiąt grobów w północnej Polsce.

Złodziej ludzkich szczątków został zatrzymany w listopadzie 2017 roku / Adam Warżawa /PAP

Biegli stwierdzili, że mężczyzna nie miał tak zwanej zdolności do rozpoznania swoich czynów i co za tym idzie, pokierowania swoim postępowaniem. Innymi słowy po prostu nie wiedział co robił i w myśl prawa, tym samym nie popełniał przestępstw.

Zespół biegłych wydał opinię po tak zwanym jednorazowym badaniu sądowo-psychiatrycznym, a także na bazie analizy akt śledztwa, dokumentacji medycznej oraz zapisków i notatek samego podejrzanego.

Taka opinia oznacza, choć żadne decyzje jeszcze nie zapadały, że nie będzie mógł odpowiadać w procesie karnym za swoje czyny.

Na wolność jednak nie wyjdzie. Biegli uznali równocześnie, że mężczyzna, gdyby znalazł się na wolności, nadal może okradać groby. Będzie więc musiał trafić na leczenie w zamkniętym ośrodku.

Takie leczenie będzie mógł zakończyć dopiero, gdy zgodzi się na to sąd, a wcześniej biegli stwierdzą, że terapia przyniosła pozytywne skutki.

(ag)