"​Co piąty rodzic chce dla swojego sześciolatka zaświadczenia, które zwolni dziecko z obowiązku szkolnego" - mówi Małgorzata Lusar ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców założonego przez organizatorów akcji Ratuj Maluchy. To dane zebrane na podstawie rozmów z osobami dzwoniącymi pod numer infolinii "Odraczanie sześciolatka". Gdyby wszyscy, którzy dzwonią uzyskali orzeczenia, w całym kraju nie poszłoby do pierwszej klasy około 40 tysięcy sześciolatków. "Zdarza się nawet, że dzwoni dziesięć osób na godzinę. Trudno się z tymi telefonami uporać, bo wszystkim staramy się podać jak najwięcej informacji" - wyjaśnia Lusar.



Rodzice sześciolatków kontra przymus szkolny

Pomimo rozmaitych, głównie jednak propagandowych, wysiłków Ministerstwa Edukacji Narodowej narasta opór rodziców sześciolatków przeciwko przymusowemu umieszczeniu ich dzieci w szkołach podstawowych od 1.09. br. Wówczas w szkołach mają się obowiązkowo znaleźć dzieci urodzone w pierwszej połowie... czytaj więcej

Wątpliwości dzwoniących rodziców są różne. Najczęściej to jednak obawy związane z niedojrzałością emocjonalną ich dzieci. Rząd ustawowo stwierdził, że wszystkie sześciolatki dojrzały do obowiązku szkolnego, a to jest nieprawda - mówi Lusar. W dużej mierze sześciolatki w tym aspekcie emocjonalnym nie osiągnęły jeszcze dojrzałości - dodaje. Jej zdaniem ta dojrzałość emocjonalna jest niezwykle istotna, bo to ona w dużym stopniu rzutuje na sukces dziecka w szkole. W tej ocenie istotne jest jakie dziecko przejawia zachowania - w jaki sposób reaguje na stres, jak odnajduje się w grupie społecznej, czy potrafi się skoncentrować, jak odbiera porażki - tłumaczy.

Rodzic zainteresowany odroczeniem obowiązku szkolnego swojego dziecka powinien pójść do poradni pedagogiczno-psychologicznej i poprosić o zbadanie jego gotowości szkolnej. Jeśli badanie wykaże jej brak, poradnia wyda odpowiednią opinię. Wówczas rodzic powinien iść do dyrektora szkoły rejonowej i przekazać mu wniosek o odroczenie poparty opinią poradni. Dyrektor szkoły wydaje natomiast decyzję o odroczeniu edukacji szkolnej. Dziecko powinno wtedy przyjąć przedszkole. Zdaniem Małgorzaty Lusar z uzyskaniem zaświadczeń o odroczeniach rodzice powinni się jednak pospieszyć, by zdążyć przed rekrutacją do przedszkoli.

"To nie tylko dojrzałość dziecka, ale też rodziny"

Tylko w Warszawie nawet pięciokrotnie w stosunku do poprzednich lat wzrosła liczba rodziców sześciolatków ubiegających się o odroczenie obowiązku szkolnego. Dojrzałość szkolna to nie tylko dojrzałość dziecka, ale też rodziny. Jeżeli rodzice są bardzo zdecydowani na to, by dziecko nie poszło teraz do szkoły, to akceptujemy to - mówi Katarzyna Okulicz-Kozaryn, dyrektor poradni pedagogiczno-psychologicznej na warszawskiej Pradze.

W jej poradni, większość wniosków o odroczenie kończy się wydaniem zaświadczenia o braku gotowości do rozpoczęcia nauki. Rodzina, która nie jest przygotowana, nie będzie wspierała dziecka, jeżeli pojawią się pierwsze trudności. Nie będzie podchodziła do obowiązku szkolnego entuzjastycznie i mówiła: "O super, idziemy do szkoły będzie fajnie", tylko mówiła: "Ojej , teraz to dopiero ci pokażą" - dodaje.

W nowym roku szkolnym w Warszawie edukację powinno rozpocząć 19 tysięcy sześciolatków. Orzeczenia o odroczeniu nauki na pewno zmniejszą tę liczbę.

Sześciolatków jest około 200 tysięcy

W całym kraju we wrześniu do szkół ma pójść 550 tysięcy pierwszoklasistów. Wśród nich cały rocznik 2007 i dzieci urodzone w pierwszym półroczu 2008 roku. Sześciolatków jest około 200 tysięcy. To ilu z nich rozpocznie edukację, zależeć będzie od liczby orzeczeń z poradni pedagogiczno-psychologicznych.

Proces ubiegania się o te dokumenty jest w toku. Liczbę orzeczeń o odroczeniu obowiązku szkolnego poznamy dopiero we wrześniu.

(MRod)