Prokuratura Okręgowa w Krakowie wszczęła śledztwo w sprawie śmierci Polaka Krzysztofa Galosa, który zmarł w rosyjskim więzieniu - podaje "Gazeta Wyborcza". Mieszkaniec stolicy Małopolski wbrew wcześniejszym doniesieniom nie szerzył rosyjskiej propagandy o wojnie z Ukrainą. Rosyjskie władze odrzucają narrację o zamęczeniu go na śmierć, podkreślając, że "zmarł z przyczyn z naturalnych".
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną rmf24.pl.
Początek tej tragicznej historii sięga wiosny 2023 roku. To wtedy mieszkaniec Krakowa - Krzysztof Galos - poinformował rodzinę, że jedzie na urlop. Początkowo utrzymywał kontakt SMS-owy z bliskimi, który jednak w pewnym momencie się urwał. Okazało się, że trafił do aresztu śledczego w Taganrogu w rosyjskim obwodzie rostowskim, w którym zmarł.
Ustalono, że Polak był tam poddawany torturom, co potwierdziło rosyjskie stowarzyszenie historyczne Memoriał, upominające się m.in. o pamięć o ofiarach stalinowskiego reżimu. Jak przekazała "Gazeta Wyborcza" dopiero dwa lata po śmierci Krzysztofa Galosa, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji wysłało list z wyjaśnieniami do ambasady Polski w Moskwie. Tłumaczono w nim, że obywatel Polski został zatrzymany w okupowanym przez Rosję ukraińskim mieście Melitopol, w obwodzie zaporoskim w związku z jego "sprzeciwem wobec specjalnej operacji wojskowej". Tak kremlowska propaganda nazywa inwazję Rosji na Ukrainę.
Fałszywa okazała się też narracja mediów o poglądach Polaka. Początkowo przypisywano mu prorosyjskie poglądy. Miał nawet "nie wierzyć w wojnę" w Ukrainie. W rzeczywistości Krzysztof Galos wspierał Ukrainę, a analiza jego mediów społecznościowych wykazała, że fotografował się z ukraińskimi żołnierzami. Dziennikarze portalu "Slidstvo.Info" dotarli do zdjęcia Polaka zrobionego w towarzystwie ukraińskich żołnierzy w Berisławiu na Chersońszczyźnie, kilka dni przed jego zaginięciem.
Moskwa odrzuca narrację o zamęczeniu Polaka na śmierć. Podkreśla za to, że Galos "zmarł z przyczyn naturalnych". Nie potwierdzają tego zeznania świadków, którzy utrzymują, że był torturowany. Prokuratura Okręgowa w Krakowie - według ustaleń "Gazety Wyborczej" - wszczęła śledztwo w sprawie śmierci 58-letniego, Krzysztofa Galosa.
Medialne doniesienia wskazują na to, że Polak został pochowany na terenie Rosji w lipcu 2023 roku, 10 dni po jego śmierci. Rodzina zmarłego nie otrzymała jednak do Rosjan żadnych dokumentów w tej sprawie.


