Premier Mateusz Morawiecki nie spotkał się z przedstawicielami szefów związków zawodowych podległych MSWiA. „Przyszedł do nas trzeci garnitur. Ktoś chce nas popchnąć do protestu politycznego. Służby nie są od polityki” – mówili tuż po wyjściu z kancelarii premiera. Zapowiadają, że w najbliższych kilku tygodniach ich protest się zaostrzy.

Zdjęcie ilustracyjne /Piotr Bułakowski /RMF FM

Skoro premier nie chciał podjąć z nami rozmowy, to my tutaj wrócimy. Nie będzie nas tutaj dziesięciu, tylko dziesięć tysięcy, może trzydzieści - mówi Rafał Jankowski, szef związku zawodowego policjantów. 

Do związkowców wyszedł Paweł Szrot, wiceszef kancelarii premiera, który zaproponował rozmowy w Centrum Dialogu Społecznego. Związkowcy uznali, że ta propozycja "to pomyłka".

Protest trwa od kilku tygodni. Związki domagają się między innymi podwyżek, powrotu do poprzedniego systemu emerytalnego a także odmrożenia waloryzacji pensji.

Na razie np. policjanci prowadzą strajk włoski, czyli wykonują obowiązki bardzo powoli i skrupulatnie, ale teraz zapowiadają, że wyjdą z transparentami na ulice. Decyzja o terminie kolejnych protestów zapadnie w najbliższym czasie.

Związkowcy chcieli się wprosić do premiera, bo jak twierdzą, trwające od marca negocjacje z resortem spraw wewnętrznych i administracji nie przynoszą żadnych efektów. Jak dodają - podczas rozmów strona rządowa wielokrotnie podnosiła argument, że spełnienie poszczególnych postulatów wykracza poza możliwości MSWiA i leży w gestii szefa rządu.

Protest może sparaliżować ruch graniczny

Liderzy związkowi wysłali listy do przewoźników, że ich strajk włoski może utrudnić ruch na przejściach granicznych.

Pisma rozesłane przez związki zawodowe trafiły do ponad 50 adresatów, a wśród nich są zarządy portów lotniczych, zrzeszenia skupiające przewoźników drogowych oraz firmy transportowe. W tych listach związkowcy tłumaczą, że fiasko rozmów z resortem spraw wewnętrznych i administracji o postulatach branży zmusiło ich do podjęcia decyzji o zastosowaniu w ramach protestu elementów strajku włoskiego, a to może utrudnić ruch na granicach. Chodzi między innymi o drobiazgowe kontrole na przejściach, co może powodować kolejki.

(ag)