Polska policja na razie nie wycofa 80 paralizatorów Taser X-26 – dowiedział się RMF FM. Miesiąc temu tego samego typu urządzenie zostało użyte przez funkcjonariuszy na lotnisku w Kanadzie wobec 40-letniego Polaka. Mężczyzna wkrótce potem zmarł.

Polscy policjanci twierdzą, że nie ma dowodów na to, że właśnie to urządzenie było przyczyną śmierci Polaka. Uważają, że paralizatory są w stu procentach bezpieczne. Zanim je kupiliśmy, zostały dokładnie sprawdzone - mówi Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji. Paralizatory są używane w policjach 45 krajów świata. Nie było tam sygnałów, że mogą być niebezpieczne dla życia i zdrowia - zaznacza.

Polska policja posiada od pół roku paralizatory Taser X-26 – dowiedział się RMF FM. Takim urządzeniem miesiąc temu posłużyła się kanadyjska policja do obezwładnienia Polaka na lotnisku w Vancouver. Mężczyzna zmarł. czytaj więcej

To bezpieczeństwo potwierdzają badania, które zostały przeprowadzone w policyjnej szkole w Słupsku. Wtedy też jeden z dziennikarzy lokalnej telewizji na sobie przetestował działanie paralizatora. Prąd dziwny przechodzi. (…) Sparaliżowane jest całe ciało. Człowiek się zastanawia nad tym, co się z nim dzieje, co się dalej stanie i kiedy się skończy - opowiada dziennikarz.

Polska policja od kilku miesięcy ma 80 sztuk tego typu urządzeń. Używają ich antyterroryści i funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego na takich samych zasadach jak broni palnej.