Dzięki czujności i dobrej pamięci sędziego z Legnicy na Dolnym Śląsku udało się uniknąć międzynarodowej pomyłki. Sędzia, który miał podjąć decyzję o ekstradycji do Austrii podejrzanego, stwierdził, że osoba, która została doprowadzona do sądu to ktoś inny niż poszukiwany mężczyzna.

Dzięki czujności i dobrej pamięci sędziego z Legnicy na Dolnym Śląsku udało się uniknąć międzynarodowej pomyłki. Sędzia, który miał podjąć decyzję o ekstradycji do Austrii podejrzanego, stwierdził, że osoba, która została doprowadzona do sądu to ktoś inny niż poszukiwany mężczyzna.
zdj. ilustracyjne /foto. policja.gov.pl /

Sprawa dotyczy 30-latka z Legnicy, który od 2014 roku jest poszukiwany jest poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania przez policję z Austrii za kradzieże z włamaniami do aut w zorganizowanej grupie przestępczej.

Posiedzenie sądu odbyło się w ubiegłym tygodniu. Po wprowadzeniu mężczyzny do sali, prowadzący sprawę sędzia stwierdził, że doprowadzony nie jest osobą poszukiwaną. Ustalono, że mężczyzna wcześniej ważył koło 120 kilogramów, teraz koło 70 i jest nieco niższy. Podejrzenia potwierdziły się.

Sąd i obecny na rozprawie prokurator natychmiast zajęli się wyjaśnieniem sprawy. Ustalono, że na początku stycznia do jednego ze szpitali psychiatrycznych na terenie województwa lubuskiego zgłosił się mężczyzna średniego wieku. Stwierdził, że nazywa się tak jak podejrzany, podał pesel i adres. Dodał, że nie ma dowodu osobistego, bo ten zaginął. Mężczyzna został hospitalizowany na kilka dni. W tym samym czasie konkubina właściwego poszukiwanego zgłosiła prokuratorowi, że jej partner ze względu na dziwne zachowanie został przyjęty do szpitala psychiatrycznego. Mężczyznę zatrzymano i przewieziono do aresztu we Wrocławiu. Dane osobowe zostały pobrane z karty wypisu ze szpitala. Dopiero na posiedzeniu sądu odkryto, że to inna osoba.

Za poszukiwanego 30-latka podawał się 35-latek z Drawska Pomorskiego. Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzuty podrobienia podpisu i utrudniania postępowania karnego. Został aresztowany na trzy miesiące. 35-latek nie przyznał się do winy i odmówił złożenia zeznań.

Właściwy poszukiwany stawił się na pierwsze posiedzenie w sprawie ekstradycji pół roku temu, i to wtedy sędzia zapamiętał jego wygląd.

Prokuratura przyznaje, że mamy tutaj do czynienia z intrygą, która zmierzała do przekazania policji w Austrii innej osoby. Śledczy będą ustalać, jakie są powiązania 35-latka z poszukiwanym i jego partnerką, która wskazała, że mieszkaniec Drawska to podejrzewany w sprawie.

35-latek ostatecznie przyznał, jak się nazywa. Został także rozpoznany przez dzielnicowego z Drawska Pomorskiego. Prokuratura dla potwierdzenia jego tożsamości zleciła dodatkowo badania odcisków palców.


(j.)