Jedna z pielęgniarek Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i Matki, która robiła sobie zdjęcia z wcześniakimi, nie przyznaje się już do zarzutu. Jeszcze kilka tygodni temu kobieta przyznawała się, wyrażała skruchę i gotowa była poddać się karze.

Jak informuje reporter RMF, w liście do prokuratury pielęgniarka pisze teraz, że jej decyzja sprzed kilku tygodni była efektem „nagonki mediów”. Druga pielęgniarka od początku odrzucała zarzut narażenia dzieci na niebezpieczeństwo.

Katowicka prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie dwóch pielęgniarek, które na nocnym dyżurze „bawiły się” kilogramowym wcześniakiem. Wszystko udokumentowały na zdjęciach, które wydrukowały dwa dzienniki. czytaj więcej

Przypomnijmy, jedno z fotografowanych dzieci zmarło. Przyczyną śmierci wcześniaka było krwawienie z żołądka. Wciąż nie wiadomo jednak, czy zachowanie kobiet mogło mieć wpływ na śmierć dziecka.

Sprawdzeniem, czy istnieje związek między sesją zdjęciową a pogorszeniem się stanu zdrowia noworodka, zajmują się specjaliści medycyny sądowej z Łodzi.

Biegli będą pracować jeszcze przynajmniej przez miesiąc. Prokuratura chce zakończyć śledztwo do końca roku. Obu kobietom grozi do pięciu lat więzienia.