Dominikanin ojciec Marcin Mogielski, który złamał zmowę milczenia w sprawie molestowania trudnej młodzieży w Szczecinie, został przesłuchany przez prokuraturę. O sprawie napisała tydzień temu "Gazeta Wyborcza”. Podopiecznych miał molestować jeden z księży - założyciel i dyrektor ogniska dla sprawiającej kłopoty młodzieży.

Przed przesłuchaniem ojciec Mogielski powiedział, że liczy na to, że zgłoszą się nowe ofiary i nowi świadkowie. Po zakończonym czterogodzinnym przesłuchaniu Mogielski oświadczył, że został zobowiązany do zachowania milczenia na temat jego przebiegu oraz śledztwa w tej sprawie. Nie chciał się odnieść do treści listu adresowanego do niego, który podczas przesłuchania wręczył dziennikarzom przed prokuraturą mężczyzna, przedstawiający się jako były wychowanek ks. Andrzeja.

W liście podpisanym - jak zapewniał - przez 23 byłych wychowanków napisano m.in., że informacje o rzekomym molestowaniu przez księdza to oszczerstwa, a wśród podpisanych są tacy, którzy byli nakłaniani przez brata ojca Mogielskiego - Marka - do składania fałszywych zeznań przeciwko ks. Andrzejowi.

Od tej pory jest to sprawa prokuratury, która będzie to wyjaśniać - dodał zakonnik. Mam świadomość, że nie wszyscy byli wykorzystywani, że oprócz zła ksiądz Andrzej czynił także dobro - zaznaczył. Przyznał, że wiele osób w dobrej wierze domniema niewinności ks. Andrzeja.

Ze względu na dobro śledztwa zakonnik odmówił odpowiedzi na pytanie czy zna przypadki późniejszego molestowania. Odniósł się też do swojego żądania przeprosin ze strony metropolity szczecińsko-kamieńskiego abp. Zygmunta Kamińskiego - który jakoby miał twierdzić, że zakonnik z powodu homoseksualizmu został relegowany z seminarium duchownego.

Te oczernienia to podłość, ale to nie jest czas na rozwiązywanie moich prywatnych spraw. Chciałbym, aby sprawa chłopców i molestowania ich była priorytetem. Na moje sprawy i sprawy arcybiskupa przyjdzie później czas - powiedział.

Do molestowania miało dochodzić na początku lat 90. W 2003 r. ich relacje ofiar spisał dominikanin Marcin Mogielski. Metropolita szczecińsko-kamieński Zygmunt Kamiński zajął się sprawą dopiero, gdy wychowawcy zasugerowali, że pójdą do prokuratury. Sąd biskupi przesłuchał tylko dwóch pokrzywdzonych. Ks. Andrzej został odsunięty od oświaty w 2007 roku. Po publikacji śledztwo wszczęła prokuratura.