To nie dron, a awionetka zakłóciła wczoraj wieczorem ruch lotniczy na warszawskim lotnisku Chopina. Około godziny 22:00 na dokładnie 28 minut zostały wstrzymane starty i lądowania. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, pilot nie popełnił przestępstwa.

Lotnisko Chopina. Widok na pas startowy. /Dariusz Radzimierski /PAP

Powodem zamieszania był mały samolot, który krążył przez pewien czas nad Okęciem, między innymi nad pasami startowymi. Następnie odleciał. 

Okazało się, że pilot wylądował na innym stołecznym lotnisku - Bemowie. Następnie 40-latek wrócił do służb lotniskowych portu Chopina i przedstawił dokumenty uprawniające go do lotu nad tym lotniskiem.

Policjanci ustalili, że wylądował na Bemowie. Udali się tam, pilot dobrowolnie przyjechał tutaj, żeby złożyć zeznania. Na tę chwilę są prowadzone czynności, czy miał  onstosowne pozwolenia na to, żeby się tutaj poruszać, czy też nie - mówi Justyna Gwiazda-Waś z policyjnego posterunku w porcie lotniczym.

Według naszych informacji pilot nie popełnił przestępstwa, bo w planowym locie wykonywał awionetką pomiary geodezyjne nad Warszawą. Pilot przedstawił śledczym wszelkie dokumenty uprawniające go do przebywania między innymi w przestrzeni portu lotniczego.

Wszelkie okoliczności tego incydentu będzie jeszcze badać prokuratura. Ona zdecyduje, czy są powody, by mężczyźnie stawiać zarzuty. Jeśli nie złamał przepisów, trzeba wyjaśnić, dlaczego jego lot nie był skoordynowany z rozkładem samolotów pasażerskich, którym zabroniono w tym czasie lądować.

Krążące samoloty nad Warszawą

O bardzo niecodziennej sytuacji na stołecznym lotnisku zaalarmowali nas Słuchacze, dzwoniący na Gorącą Linię RMF FM. Informowali o samolotach - jak relacjonowali: nawet kilkunastu - krążących nad Warszawą.

Na 28 minut wstrzymano wszystkie lądowania i starty samolotów.

Przed godziną 23:00 lotnisko działało już normalnie.

(ag)