Nie byłoby niepodległości bez trudu polskiej wsi, bez polskich rolników, którzy przechowali te największe wartości polskiej kultury - polski język, polskie tradycje - mówił w niedzielę premier Mateusz Morawiecki. Dodał, ze musimy zrobić wszystko, by wieś się umocniła.

Premier Mateusz Morawiecki podczas zorganizowanego po raz pierwszy ogólnopolskiego święta "Wdzięczni polskiej wsi" /Wojciech Pacewicz /PAP

W niedzielę szef rządu oraz minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski wzięli udział w Pierwszym Ogólnopolskim Święcie "Wdzięczni Polskiej Wsi", które odbyło się w Wąwolnicy (woj. lubelskie).

Dzisiaj spotykamy się nieprzypadkowo w 100-lecie odzyskania niepodległości, bo nie byłoby tej niepodległości bez trudu polskiej wsi, bez polskich rolników, którzy przechowali te największe wartości polskiej kultury - polski język, polskie tradycje - powiedział szef rządu. To wasza wielka zasługa, wielka zasługa naszych przodków to, co stało się te 100 lat temu, ten cud niepodległości, który jak żagiew niesiemy w przyszłość, rozwijamy ją ku pożytkowi całego narodu polskiego - dodał Morawiecki.

Premier zwrócił uwagę, że nawet nazwa naszego kraju pochodzi od nazwy "plemienia Polan, a ta nazwa z kolei pochodzi od słowa pole". Czyli u źródeł naszej polskości, naszego państwa stała właśnie praca na roli, praca rolników, ciężka praca - nie wyprawy łupieżcze czy zdobycze, tylko właśnie ciężka praca i wiara w ziemię, dbałość o ziemię, miłość do tej ziemi - wskazał.

Morawiecki: Tutaj odbija się historia Polski

Szef rządu zdradził, że był pytany, dlaczego na miejsce święta "Wdzięczni polskiej wsi" wybrano właśnie Wąwolnicę. A to dlatego, że w Wąwolnicy jak w lustrze odbija się cała historia Polski i polskości. Tutaj właśnie przed 740 laty zmora tamtych lat, która też naszych sąsiadów ze wschodu mentalnie podbiła i nam zagrażała we wszystkich wymiarach naszego życia - te najazdy tatarskie, mongolskie - tutaj zostały odparte - przypomniał.

Zauważył, że okres transformacji po odzyskaniu niepodległości w 1989 roku i później to lata, kiedy polska wieś była zapomniana i często poszkodowana przez pierwsze liberalne decyzje tamtych lat. Musimy teraz zrobić wszystko, żeby polska wieś, która wstaje z kolan, umocniła się i była pochodnią naszej wolności i naszego rozwoju - oświadczył.

Morawiecki przypomniał, że rząd ma przygotowane "największe w historii" rekompensaty za suszę. Zobaczycie, już dzisiaj przeznaczmy pierwsze setki milionów złotych, a to będzie 1,5 mld zł na rekompensaty - podkreślił. Drugi wielki program rządu - jak mówił - to rolniczy handel detaliczny. Chcę, żeby wyroby docierały do miastowych i do wszystkich bez pośredników, jak najszerzej, bezpośrednio od was, rolników, dla polskiego społeczeństwa. Niech skosztują, jakie pyszne są polskie wędliny - mówił.

Premier zapowiada wsparcie dla kół gospodyń wiejskich

Premier zapowiedział też wsparcie ze strony państwa kół gospodyń wiejskich, podobnie jak wspierane są ochotnicze straże pożarne. Czasami się narzeka, że Polska ma za mało oddolnej aktywności obywatelskiej, my ją chcemy wspierać, promować. Przez ostatnie trzy lata przeznaczyliśmy dużo więcej niż przez poprzednie osiem lat środków na wsparcie ochotniczych straży pożarnych - powiedział.

Cieszę się, że jest od wielu pokoleń taka piękna inicjatywa jak koła gospodyń wiejskich. Ja ten skrót KGW rozwijam jeszcze tak: kobiety gospodarne i wspaniałe. To jesteście wy. (...) Koła gospodyń wiejskich potrzebują wsparcia (...), żeby ta polska tradycja, kultura, którą pielęgnujecie, kuchnia polska, żeby miały dużo lepsze, systemowe wsparcie - podkreślił.

Szef rządu zapowiedział "szybki proces wsparcia od strony rejestracji dla tych, którzy będą chcieli się zarejestrować". Minimum formalności, maximum wsparcia od strony prawnej, ale również kwoty, zasilenie pieniężne, stałe wsparcie, co najmniej 3 tys. zł dla koła gospodyń wiejskich ze strony państwa - wskazał.

Przedstawicielkom najstarszych kół gospodyń wiejskich z całego kraju premier wręczył medale z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

Ardanowski: Wieś pełnoprawnym uczestnikiem życia społecznego

Minister rolnictwa podziękował natomiast rządowi za to, że "wieś staje się tym pełnoprawnym uczestnikiem życia społecznego" i że "rolnicy, mieszkańcy wsi nie są w niczym gorsi". Dodał, że "te wielkie programy społeczne, które są dedykowane rodzinom wielodzietnym, rodzinom na wsi, tak jak i w mieście; programy związane z pomocą dla dzieci, związane z budownictwem, to wszystko w takim samym stopniu dociera do mieszkańców wsi, jak i do tych, którzy żyją gdzie indziej".

W opinii Ardanowskiego wieś "staje się również dobrym miejscem do życia dla bardzo wielu ludzi z miasta, którzy właśnie wieś wybierają, jako miejsce realizacji swoich aspiracji życiowych". To na wsi chcą żyć, na wsi chcą się rozwijać - zaznaczył. Podkreślił, że wieś to jest "żywa tkanka, żywi ludzie, ze swoimi problemami, z chęcią poprawy życia, dochodów. Ludzie, którzy inwestują w swoje gospodarstwa, którzy kształcą swoje dzieci, którzy są i pragną być pełnoprawnymi obywatelami kraju".

Bardzo dziękuję, że rząd dobrej zmiany, rząd Prawa i Sprawiedliwości - i mówię to ja, jeden z ludzi ze wsi - w ten sposób traktuje i wspiera polską wieś - powiedział Ardanowski.

Rząd zapowiada wsparcie dla rolników na trudnych terenach

Zapowiedział też, że rząd będzie rozwijał produkcję rolną również na terenach trudnych, przede wszystkim w górach, by utrzymać tam to rolnictwo, żeby ono stamtąd nie zostało wypchnięte. Ardanowski zwrócił również uwagę, że rolnictwo to także problemy związane z przyrodą czy z "rozregulowanymi rynkami". I tak jak na przyrodę wpływu wielkiego nie mamy, to trzeba zapytać, dlaczego doprowadzono w Polsce do tego, że sprzedano przemysł rolno-spożywczy, tworząc z rolników tylko i wyłącznie producentów taniego surowca? Gdzie są ci wszyscy, którzy przez lata okradali chłopów prowadząc nieuczciwą prywatyzację, pozbawiając rolników wpływu na dalsze etapy przetwórstwa i handlu? My to naprawiamy - zapewniał minister.

Ardanowski dodał, że wcześniej w niedzielę w Wąwolnicy rozmawiał z rolnikami i sadownikami, z którymi - jak wskazał - umówił się na kolejne spotkanie, aby "nigdy więcej nie powtórzyła się sytuacja, że to, co Pan Bóg zsyła, marnuje się pod drzewami, bo ci, którzy są właścicielami zakładów przetwórczych i różnego rodzaju pośrednicy śmieją się z chłopów oferując kilkanaście groszy za kilogram pełnowartościowych owoców".

(ag)