Dwie osoby spośród zatrzymanych w związku z majową serią fałszywych alarmów usłyszały zarzuty niemające związku z tymi incydentami - dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Tych dwóch młodych mężczyzn zatrzymano w śledztwie prowadzonym od zeszłego roku przez śląski wydział Prokuratury Krajowej.

Wiele wskazuje na to, że ci mężczyźni są członkami grupy, która odpowiada za ostatnie bezpodstawne wezwania służb do mieszkań osób związanych ze środowiskiem prawicy.

Po ich zatrzymaniu śledczym udało się na razie postawić im zarzuty obejmujące wywoływanie fałszywych alarmów od lutego 2023 r. do września ubiegłego roku.

Jak nieoficjalnie dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada, po zatrzymaniu te osoby twierdziły, że także uczestniczyły w ostatnich fałszywych wezwaniach policji i straży pożarnej do lokali zajmowanych przez osoby związane ze środowiskiem opozycji.

Teraz prokuratura i policja muszą znaleźć dowody tych działań, żeby rozszerzać tym podejrzanym zarzuty. Wobec jednego z nich skierowano wniosek o aresztowanie.

Łącznie w sprawie fałszywych alarmów zatrzymano cztery osoby, z których dwie już zostały tymczasowo aresztowane.

Seria fałszywych alarmów

W ostatnim czasie głośno było o fałszywych alarmach dotyczących m.in. dziennikarzy TV Republika, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego czy prezydenta Karola Nawrockiego. Według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji służb związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi "czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia".

Jedna z interwencji dotyczyła mieszkania redaktora naczelnego TV Republika Tomasza Sakiewicza, gdzie policja pojawiła się po sygnale o zagrożeniu życia osoby nieletniej. W innym przypadku ktoś po godz. 2:00 kontaktował się z byłym szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomirem Cenckiewiczem w sprawie rzekomej dostawy jedzenia.

Policja pojawiła się również przy posesji Jarosława Kaczyńskiego, a zgłoszenie dotyczyło rzekomego podłożenia ładunków wybuchowych w ogrodzie prezesa PiS. Wszystkie alarmy okazały się nieprawdziwe. W sobotę służby otrzymały fałszywe zgłoszenie dotyczące m.in. pożaru w rodzinnym mieszkaniu Karola Nawrockiego w Gdańsku. Wyważyły drzwi i weszły do środka - ten alarm również okazał się fałszywy.

Opracowanie: