Jest kolejna osoba zatrzymana w związku z serią fałszywych alarmów z pierwszej połowy maja. W sumie w ręce policjantów z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości wpadło już czterech młodych mężczyzn, którzy mają odpowiadać za bezpodstawne wezwania służb do mieszkań osób związanych ze środowiskiem prawicy - informuje Krzysztof Zasada, reporter RMF FM.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Z informacji, które uzyskał reporter RMF FM, wynika, że młody mężczyzna - podobnie jak trzeci z zatrzymanych - pojawił się już w śledztwie prowadzonym od jesieni w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej. W tym śledztwie chodzi między innymi o wywoływanie alarmów bombowych w instytucjach publicznych. Ta osoba nie ma jeszcze zarzutów: trwają czynności.
W sumie w śledztwie zatrzymano już cztery osoby: dwie trafiły już do aresztów, w przypadku trzeciej z nich sąd ma właśnie decydować o zastosowaniu tego środka na polecenie prokuratury. Czwarty niebawem ma stanąć przed prokuratorem.
W ostatnich dniach doszło do serii fałszywych alarmów dotyczących m.in. dziennikarzy TV Republika, ale też polityków prawicy.
Według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji służb związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi "czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia".
Jedna z interwencji dotyczyła mieszkania redaktora naczelnego TV Republika Tomasza Sakiewicza. Policja przejechała tam po sygnale o zagrożeniu życia osoby nieletniej.
Policja pojawiła się również przy posesji Jarosława Kaczyńskiego, a zgłoszenie dotyczyło rzekomego podłożenia ładunków wybuchowych w ogrodzie prezesa PiS.
W minioną sobotę z kolei służby otrzymały fałszywe zgłoszenie dotyczące m.in. pożaru w rodzinnym mieszkaniu Karola Nawrockiego w Gdańsku. Strażacy wyważyli drzwi i weszli do środka.
Wszystkie alarmy okazały się nieprawdziwe.


