Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wycieku gazu i pożaru w Jankowie Przygodzkim. Jak poinformował zastępca prokuratora okręgowego w Ostrowie Wielkopolskim Janusz Walczak, śledczy przesłuchali dotąd ponad 20 osób. W katastrofie zginęły dwie osoby, a 13 - w tym troje dzieci - odniosło obrażenia. Strażakom udało się ugasić pożar i zabezpieczyć gazociąg.

Prokuratura prowadzi śledztwo pod kątem możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na sprowadzeniu zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach.

Dotychczas przesłuchano w charakterze świadków 22 osoby, w większości pracowników firm realizujących budowę gazociągu.

Janusz Walczak z prokuratury w Ostrowie poinformował, że ofiary śmiertelne to 34-letni mieszkaniec województwa wielkopolskiego i 39-letni mieszkaniec województwa kujawsko-pomorskiego. Byli to pracownicy firmy prowadzącej prace ziemne w miejscu wybuchu. Obsługiwali urządzenia znajdujące się w pobliżu uszkodzonego gazociągu.

Prokurator poinformował, że ku końcowi zmierzają czynności związane z oględzinami miejsca zdarzenia. Jak dodał, miejsce rozszczelnienia gazociągu usytuowane jest w głębokim wykopie i konieczne będzie użycie specjalistycznego sprzętu, którym dysponuje policja. Ten sprzęt sprowadzany jest z Warszawy - powiedział.

32-letni mężczyzna, który został ciężko ranny w wybuchu gazu w Jankowie Przygodzkim, został przetransportowany helikopterem ze szpitala w Ostrowie Wielkopolskim do specjalistycznej placówki w Siemianowicach Śląskich. Jak informowali wcześniej lekarze, głębokie poparzenia obejmują 25 procent... czytaj więcej

Ranni są w dwóch szpitalach

Wskutek wycieku gazu i pożaru w Jankowie Przygodzkim zginęły dwie osoby, 13 trafiło z obrażeniami do szpitala. Dziś przetransportowano 32-letniego mężczyznę ze szpitala w Ostrowie Wielkopolskim do specjalistycznej placówki w Siemianowicach Śląskich. Jak informowali wcześniej lekarze, głębokie poparzenia obejmują 25 procent powierzchni jego ciała, w sumie zaś poparzone jest około 30 procent.

Już wczoraj do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich trafiła 35-letnia kobieta ranna w wybuchu. Ma głębokie oparzenia skóry i oparzenia dróg oddechowych, od wczoraj nie odzyskała przytomności. Na porannej konferencji prasowej lekarze zapowiedzieli, że pacjentka będzie dziś operowana. Ufamy, że uda nam się ją uratować - mówił doktor Marek Kawecki.

Poza tymi dwiema osobami w szpitalu przebywają jeszcze cztery osoby, wszystkie w Ostrowie Wielkopolskim. Jako średnio ciężki, ale stabilny, określany jest stan dwuletniej dziewczynki, która ma oparzenia prawie 20 procent powierzchni ciała. Utrzymywana jest w śpiączce farmakologicznej.

Na innym oddziale przebywają jeszcze trzy kobiety i jeden mężczyzna. Ich stan jest dobry. Jak poinformowano, wymagają przede wszystkim opieki psychologicznej.