Ministerstwo Obrony nie robi nic, by wyjaśnić rolę Wojskowych Służb Informacyjnych w sprawie lustracji Zyty Gilowskiej. Resort nie reaguje na oskarżenia byłej wicepremier, wspominającej o wysokich oficerach wojskowych specsłużb.

Już kilka dni temu Gilowska mówiła, że kluczowy generał WSI ostrzegał, że przygotowywana jest przeciwko niej bardzo mocna akcja, oparta na fałszywych papierach. Na razie jednak nie pociągnęło to za sobą żadnej reakcji.

Nowa ustawa lustracyjna, nad którą pracuje Sejm, pozbawi Zytę Gilowską szans na autolustrację. Projekt PiS przewiduje, że 3 miesiące po wejściu przepisów w życie wszystkie toczące się sprawy lustracyjne zostaną umorzone, a Sąd Lustracyjny i instytucja Rzecznika Interesu Publicznego - znikną. czytaj więcej

Naczelny Prokurator Wojskowy nie zamierza niczego wyjaśniać. - Nie jest to zawiadomienie o przestępstwie w żaden sposób, moim zdaniem - tłumaczy Tomasz Chrabski i dodaje, że nie ma czasu na wsłuchiwanie się w niuanse lustracyjnego zamieszania wokół Gilowskiej. Przyznaje, że zna nazwisko generała, pojawiające się w tym kontekście.

Jego spokój wyjaśnia w pewnej mierze postawę szefa MON. - Nic mi nie wiadomo o jakiejkolwiek roli oficerów WSI w sprawie Zyty Gilowskiej, natomiast gdybym powziął taką informację, to naturalnie byśmy to wyjaśnili - zaznacza. Zatem czego jeszcze trzeba, by zacząć wyjaśniać?