Irak to najniebezpieczniejszy kraj dla dziennikarzy – wynika z danych Komitetu Ochrony Dziennikarzy (CPJ) w Nowym Jorku. Według organizacji Dziennikarze Bez Granic w tym roku na świecie zginęło co najmniej 21 reporterów i pracowników mediów.

Według danych CPJ, od początku ubiegłorocznej wojny z Saddamem Husajnem zginęło w Iraku 25 dziennikarzy. W kraju tym mnożą się zbrojne ataki na siły koalicyjne i cudzoziemców, zamachy bombowe i napady bandyckie, a od kilku tygodni porywani są także cudzoziemcy.

Na drugim miejscu listy jest Kuba, gdzie wskutek ubiegłorocznych wzmożonych represji władz wobec mediów i opozycji politycznej aż 29 dziennikarzy trafiło do więzienia i odsiaduje wyroki sięgające do 27 lat.

Niebezpieczny zawód - korespondent wojenny. Najwyższą cenę zapłacił wczoraj w Iraku dziennikarz telewizyjnych „Wiadomości” Waldemar Milewicz; wraz ze swym współpracownikiem - Mounirem Bouamranem - zginął w zasadzce pod Bagdadem. Ranny został operator Jerzy Ernst. czytaj więcej

Trzecie jest Zimbabwe, gdzie władze zamknęły ostatni niezależny dziennik. Sąd Najwyższy Zimbabwe utrzymał w mocy ustawę, która nakazuje dziennikarzom i mediom uzyskiwać licencje i uznaje za przestępstwo podejmowanie pracy dziennikarskiej bez aprobaty rządu.

Na liście 10 najniebezpieczniejszych miejsc jest także Turkmenistan, Bangladesz, Chiny, Erytrea, Haiti, Strefa Gazy i Zachodni Brzeg Jordanu oraz Rosja. Według organizacji Dziennikarze Bez Granic w więzieniach znalazło się ponad 130 dziennikarzy, głównie w krajach gdzie wolność prasy jest represjonowana: na Kubie, w Iranie, Chinach, czy Birmie.