Będzie wakat na stanowisku prezesa Narodowego banku Polskiego - nie wykluczył tego w rozmowie z RMF FM szef Kancelarii Prezydenta Aleksander Szczygło.

Od kilku dni - po rezygnacji profesora Jana Sulmickiego z ubiegania się o fotel szefa NBP - prezydent prowadzi konsultacje. Aby 10 stycznia miał kto zasiąść na miejscu Leszka Balcerowicza, kandydat na nowego szefa banku centralnego powinien zostać zgłoszony najpóźniej 2 stycznia.

Jan Sulmicki wycofał zgodę na kandydowanie na prezesa Narodowego Banku Polskiego – poinformowała Kancelaria Prezydenta. Jako przyczynę podano kwestie rodzinne. czytaj więcej

Wydaje się, że po fiasku pomysłu z kandydaturą Sulmickiego, prezydent uznał, że pośpiech w poszukiwaniu sternika banku centralnego nie jest wskazany. W Pałacu trwają podobno jakieś konsultacje, ale ich przebieg, a zwłaszcza efekty nie są widoczne. Zaś odpowiedź Aleksandra Szczygło na pytanie, czy 10 stycznia będzie nowy prezes brzmi mocno zastanawiająco: Na pewno do 10 stycznia nie będzie dotychczasowego prezesa. Mam nadzieję, że będzie nowy. To jest pewność granicząca z 99 procentami.

Ten 1-procentowy margines szefa Kancelarii Prezydenta, szczególnie nie martwi, bo choć przyznaje, że wakat nie byłby sytuacją pożądaną, to wizja bankowego bezkrólewia nie spędza mu snu z powiek: Z punktu funkcjonowania zarówno samego NBP i rynków finansowych, pewnie nie byłoby problemu, gdyby wakat był przez kilka dni, czy przez kilka tygodni.

Z funkcjonowaniem samego NBP rzeczywiście nie byłoby wielkiego problemu. Obowiązki nie powołanego prezesa banku przejąłby dotychczasowy zastępca Balcerowicza, który jednak nie może jednego – zwoływać comiesięcznych posiedzeń Rady Polityki Pieniężnej, która decyduje o wysokość stóp procentowych.