​Do północy Czesi zniosą kontrole polskiego mięsa. "Czesi pracują nad zniesieniem kontroli do północy" - przekazały źródła w Unii Europejskiej naszej dziennikarce Katarzynie Szymańskiej-Borginon. Chodzi o nadzwyczajne kontrole polskiej wołowiny wprowadzone przez Czechy po wykryciu w polskim mięsie salmonelli. Czesi powinni znieść kontrole natychmiast po przekazaniu przez Polskę dodatkowych informacji o podjętych działaniach naprawczych w sektorze mięsnym. Takie były ustalenia trójstronnego spotkania Polska-Czechy-KE z 18 marca. A dokumentację w tej sprawie Polska przekazała wczoraj około godz. 17.

Jak ustaliła dziennikarka RMF FM, czeskie opóźnienie to raczej problem tamtejszej biurokracji, a nie woli politycznej. Czeskie władze muszą wydać odpowiednie rozporządzenie uchylające decyzję o konieczności przeprowadzania nadzwyczajnych badań laboratoryjnych polskiego mięsa. 

W najbliższych godzinach możemy się więc spodziewać oficjalnej decyzji o zniesieniu kontroli polskiego mięsa. Komisja Europejska wspierała w tej sprawie Polskę uznając, że czeskie kontrole są nieproporcjonalne. Komisja stwierdziła, że niezgodne z unijnym prawem jest nakazywanie importerom mięsa dostarczanie zaświadczeń laboratoryjnych, gdyż wprowadza to dyskryminację operatorów handlowych i zaburzenia na jednolitym rynku. 

Komisja Europejska groziła nawet Pradze głosowaniem na specjalnym komitecie państw członkowskich. Jednak ostatecznie komisarz ds. bezpieczeństwa żywności, Litwin Vytenis Andriukaitis doprowadził 18 marca, na marginesie ostatniej rady UE ds. rolnictwa do porozumienia między polski a czeskim minister ds. rolnictwa. Jego efektem ma być zakończenie polsko-czeskiego sporu o mięso.

W styczniu telewizja TVN24 wyemitowała reportaż o nielegalnym uboju chorych krów, który odbywał się w nocy bez nadzoru weterynaryjnego w rzeźni w powiecie Ostrów Mazowiecka. Główny Inspektorat Weterynarii poinformował o cofnięciu zgody na prowadzenie działalności rzeźni, w której - jak wynikało z reportażu - ubijano chore krowy i sprzedawano ich mięso.