Akcja poszukiwawcza w morzu dwojga dzieci, które zaginęły we wtorek na plaży w Darłówku Zachodnim, została wznowiona o godz. 9. Nurkowie, jak poinformował jeden z nich, sprawdzać będą linię umocnień falochronów, gdzie miały kąpać się dzieci.

/ Marcin Bielecki /PAP

W akcji poszukiwawczej w morzu weźmie udział grupa specjalistycznego ratownictwa wodno-nurkowego OSP w Koszalinie z klubu MARES.

Na plaży w Darłówku Zachodnim byli do godz. 9. Kilka minut później rozpoczęli akcję już w morzu w sześcioosobowej grupie. W miarę potrzeb ratownicy będą się zmieniać.

Jeden z nurków, którzy będą brać udział w akcji, poinformował, iż ich zadanie polegać będzie na sprawdzeniu linii umocnień falochronów, gdzie miały kąpać się dzieci. Sprawdzimy, kolokwialnie mówiąc, czy tych dzieci nie wcisnęło pod te kamienie. Jeśli ich tam nie będzie, to raczej trzeba się już będzie spodziewać sprawdzenia linii brzegowej oraz tego, że te ciała morze odda - powiedział.

Z lądu akcję zabezpieczać będzie sławieńska policja. Na miejscu będzie również SAR.

We wtorek po południu na plaży w Darłówku Zachodnim matka zgłosiła zaginięcie jej trojga dzieci, chłopców w wieku 14 i 13 lat oraz 11-letniej dziewczynki. Według policyjnych ustaleń, kobieta miała na chwilę spuścić je z oczu, wychodząc z najmłodszym dzieckiem do pobliskiej toalety. Jeszcze we wtorek ratownicy wyciągnęli z morza 14-latka. Reanimacja okazała się skuteczna, ale chłopiec nie przeżył kolejnego dnia - zmarł w szpitalu w Koszalinie. Dwojga zaginionych dzieci jeszcze nie udało się odnaleźć.

(nm)