Sytuacja jest specyficzna, trwa akcja protestacyjna na terenie kompleksu sejmowego i musimy się do niej dostosować - tłumaczył dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka, zapytany przez dziennikarzy o to, jakie zagrożenie stanowią Wanda Traczyk-Stawska czy Janina Ochojska, którym uniemożliwiono spotkanie z protestującymi.

Uczestniczka Powstania Warszawskiego i wieloletnia nauczycielka szkoły specjalnej Wanda Traczyk-Stawska spotkała się w piątek przed wejściem na teren kompleksu sejmowego z niepełnosprawnymi dziewczynkami protestującymi w Sejmie, którym przekazała swoją pamiątkę z czasów wojny - pluszową małpkę, zapewniając ich o swoim poparciu. Traczyk-Stawskiej, która chciała porozmawiać z protestującymi na sejmowym korytarzu opiekunami osób niepełnosprawnych zaproponowano spotkanie w Centrum Medialnym, ale nie skorzystała z tej możliwości.

Po jej wizycie dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka odpowiadając na pytanie dziennikarzy o to, jakie zagrożenie w Sejmie, na pustych korytarzach, podczas gdy nie odbywa się żadne posiedzenie mogą stanowić Wanda Traczyk-Stawska, czy Janina Ochojska odpowiedział, że sytuacja w Sejmie jest specyficzna, i trzeba się do niej dostosować.

Mamy taka sytuację, że jest akcja protestacyjna, okupacyjna, strajkowa na terenie kompleksu sejmowego, na terenie korytarza i w jakiś sposób musimy się do niej dostosować. Decyzje straży marszałkowskiej są jednoznaczne w tej sprawie, że następują pewne ograniczenia w dostępie do terenu kompleksu sejmowego, do budynku głównego i my musimy się w nich odnaleźć jako urząd, jako pracownicy, jako urzędnicy, jako dziennikarze również - powiedział w piątek dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka.

Grzegrzółka zaznaczył, że Traczyk-Stawskiej zaproponowano spotkanie w sejmowym centrum medialnym, ze względu na to, że panują tam lepsze warunki do przeprowadzenia przez media transmisji ze spotkania.

Pani Wanda Traczyk-Stawska przekazała wyrazy solidarności osobom, które były przy szlabanie, przecież weszła na teren naszego kompleksu i wydaje się, że w tej części w jakiś sposób zadośćuczyniliśmy tej sprawie. Oczywiście nie taki miał być scenariusz, bo centrum medialne jest o wiele lepszym rozwiązaniem, powtórzę - nie chodziło o to, żeby ktoś miał wyjść i nie wrócić, chodziło o to, żeby doszło do spotkania także w obecności mediów, w dobrej, dużej sali, dobrze oświetlonej, gdzie można by było przeprowadzić normalną transmisję z tego wydarzenia - powiedział Grzegrzółka.

Na pytanie jednej z dziennikarek dlaczego propozycja spotkania w Centrum Medialnym nie została zawarta w korespondencji skierowanej przez Kancelarię Sejmu do Traczyk-Stawskiej 16 maja odpowiedział: Mówi pani o sytuacji, która pojawiła się dzisiaj przed południem. Jeżeli wizyta pojawiła się nagle, no więc propozycja taka, żeby do tego spotkania doszło w centrum medialny przy obecności kamer i z gwarancją tego, że osoby protestujące mogą swobodnie wrócić na korytarz sejmowy, wydaje się oferta naprawdę dobrą - ocenił.

Grzegrzółka był pytany także o to czy na podobne zaproszenie do Centrum Medialnego może liczyć także Janina Ochojska, której wejścia do Sejmu odmówiono w środę. Zaznaczył, że nie wie, jakie Ochojska ma plany i czy będzie chciała mediować w tej sprawie oraz czy zdecyduje się na kolejną wizytę.

Musimy wiedzieć, że sytuacja naprawdę jest trudna. My codziennie dyskutujemy o różnych sprawach, ja komentuję miliony rzeczy związanych z tym protestem, także w większości sprawy nieprawdziwe, które zaburzają w ogóle naszą relację z tego protestu. Pani Janina Ochojska, jej decyzja to jest jej sprawa. jeżeli będzie jakaś jej deklaracja wówczas będziemy mogli się do niej odnieść - powiedział.

Dyrektor CIS pytany był także o Sejm Dzieci i Młodzieży, który miał się odbyć jak co roku 1 czerwca. W czwartek CIS poinformowało, że wydarzenie nie odbędzie się w tym terminie. Grzegrzółka zapewnił w piątek po raz kolejny, że tegoroczny SDiM odbędzie się we wrześniu m.in. z uwagi na trwająca w Sejmie akcję protestacyjną.

Mamy rzeczy, z których musieliśmy się wycofać, mamy sprawy, które musieliśmy przełożyć, mamy szczyt NATO, który będzie bardzo ważnym wydarzeniem i który przeprowadzimy w Warszawie, także staramy się działać wg tych okolicznościach, to nie jest łatwe - powiedział.

Poinformował również, że po spotkaniu "przedstawicieli partii, która zaprosiła do Sejmu niepełnosprawnych" z szefową Kancelarii Sejmu została wydana ponowna zgoda na to, by dwaj niepełnosprawni - Adrian Glinka i Jakub Hartwich - mogli wychodzić na teren kompleksu sejmowego na spacery rehabilitacyjne.

Protestujący w Sejmie w czwartek na konferencji prasowej przekazali, że dwaj niepełnosprawni - Adrian Glinka i Jakub Hartwich - dostali zakaz wychodzenia na spacery przed budynek Sejmu. Ich zdaniem, zostali oni ukarani za spotkanie z szefową Polskiej Akcji Humanitarnej Janiną Ochojską, która w środę nie została wpuszczona do budynku parlamentu.

Protest opiekunów osób niepełnosprawnych i ich podopiecznych trwa od 18 kwietnia. Protestujący zgłaszali dwa postulaty - zrównania renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy oraz wprowadzenia dodatku "na życie", zwanego też "rehabilitacyjnym", dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie; zaproponowali, by dodatek był wprowadzany krocząco: od września 2018 roku 250 zł, od stycznia 2019 roku - dodatkowo 125 zł i od stycznia 2020 roku również 125 zł.

W odpowiedzi na postulaty protestujących uchwalona została ustawa podnosząca rentę socjalną do 100 proc. kwoty najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Renta wzrośnie z 865,03 zł do 1029,80 zł.

Uchwalono też ustawę wprowadzającą szczególne uprawnienia w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych oraz wyrobów medycznych dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Zdaniem rządu, ustawa ta spełnia postulat protestujących w Sejmie dotyczący dodatku rehabilitacyjnego. Według autorów ustawy (posłowie PiS), przyniesie ona gospodarstwom z osobą niepełnosprawną miesięcznie około 520 zł oszczędności. Protestujący podkreślają jednak, że nie oczekują świadczeń rzeczowych, ale dodatku wypłacanego w gotówce.

Rząd zapowiedział, że powstanie nowy państwowy fundusz celowy: Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Fundusz ma być zasilany z części składki na Fundusz Pracy oraz z "daniny solidarnościowej" od osób zarabiających ponad 1 mln zł rocznie.

(az)