„Formalnie do strajku mamy dwa tygodnie, strajk ma rozpocząć się w ósmym dniu kwietnia. Dzisiaj rozpoczynamy rozmowy. Ale jeżeli dla kogokolwiek ważny jest mój nastrój, to raczej jestem zdecydowany, że do strajku pewnie dojdzie - i będzie musiało dojść..” - tak na pytanie, czy sprawa rozpoczęcia strajku przez nauczycieli 8 kwietnia jest przesądzona powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Sławomir Broniarz.


Szef Związku Nauczycielstwa Polskiego odparł zarzut, że mówi tak przygotowuje się do strajku, bo w ZNP nadchodzą wybory. Moja kampania wyborcza nie ma związku z tym wydarzeniem (...).  Kampania wyborcza w Związku odbywa się w sposób bardzo zdemokratyzowany. To są aż trzy etapy weryfikacji - stwierdził.

Oficjalne wyniki referendum strajkowego w godzinach południowych

Sławomir Broniarz w Porannej rozmowie w RMF FM zdradził, kiedy poznamy wyniki referendum strajkowego.Oficjalne wyniki referendum strajkowego będą podane w godzinach południowych, ale nadal są szkoły, w których jeszcze zliczane są wyniki. Ok. 85 proc. szkół weszło w spór zbiorowy, a około 90 proc. nauczycieli, którzy brali udział w referendum, poparło decyzję o strajku - powiedział.

Decyzja o strajku faktycznie zapadła 4 marca. Daliśmy rządowi aż 35 dni na to, żeby z nami rozmawiał i przedstawił propozycję, która do tego wydarzenia nie doprowadzi. Do dzisiaj, wiem, że rząd nie przedstawia żadnych propozycji, raczej mówi o przeszłości, a nie przeszłości - dodał szef ZNP.

"Nie przejmuję się sprawami Piotra Dudy"

W Porannej rozmowie w RMF FM Robert Mazurek pytał swojego gościa czy nie martwi go, że Solidarność nie chce dołączyć do jednego stołu, do rozmów z ZNP w sprawie strajku. Jest rzeczą absolutnie obojętną dla mnie, gdzie siądzie pan Piotr Duda, bo to nie jest strajk Piotr Dudy, tylko strajk 500-600 tys. nauczycieli, pracowników oświaty, a poza tym, w zdecydowanej większości także szkół i przedszkoli, robimy to wspólnie z Solidarnością i jest to ta wartość dodana, na którą część nauczycieli bardzo liczyła, dlatego też nie przejmuję się sprawami Piotra Dudy - zapewnił Sławomir Broniarz.

"Na razie się od nauczycieli tylko więcej wymaga. Nauczyciele stali się zakładnikami mediów społecznościowych"

Budżet państwa nam (ZNP - red.) nie dokłada ani złotówki. Na moje dochody składają się tylko członkowie związku. Nie korzystam z żadnych dopłat budżetowych - mówił w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Sławomir Broniarz. Prezes Związku  Nauczycielstwa Polskiego odniósł się do kwestii swoich zarobków, które według jego deklaracji wynoszą ok. 12 tysięcy złotych brutto. Członkowie związku ustalają regulamin wynagradzania. (...) Tylko członkowie związku ustalają moje wynagrodzenie, oni je rozliczają - stwierdził. Pytany o to, czy na prośbę członków ZNP ujawni swoją deklarację PIT, Broniarz ocenił, że "mają do tego pełne prawo". "I tak zrobię" - zadeklarował.

Nauczyciele stali się w takiej relacji z rodzicami bez mała niewolnikami mediów społecznościowych - mówił gość Roberta Mazurka. Mama pisze do nauczycielki o 21:00: "Proszę mi odpisać na mejla". Nauczycielka odpowiada lub nie - bo może tego nie widzi. Ale takich mejli ona dostaje trzydzieści dziennie - opisywał szkolną rzeczywistość szef nauczycielskiego związku. Nauczycielka jest chora i ma przychodzić do szkoły, bo trzeba zrobić akademię. Ma problemy własne, nad którymi nikt się nie zastanawia - ona ma przyjść d szkoły uczyć. I ona ma dostawać 1800 złotych - tłumaczył powody zbliżającego się kwietniowego strajku Broniarz.

POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY ROBERTA MAZURKA ZE SŁAWOMIREM BRONIARZEM

Gość: Sławomir Broniarz

Robert Mazurek: To jak: ma pan wrażenie, że wszystko już postanowione i strajk będzie na pewno, czy może do niego nie dojść?

Sławomir Broniarz: Formalnie do strajku mamy dwa tygodnie, strajk ma rozpocząć się w ósmym dniu kwietnia. Dzisiaj rozpoczynamy rozmowy. Ale jeżeli dla kogokolwiek ważny jest mój nastrój, to raczej jestem zdecydowany, że do strajku pewnie dojdzie - i będzie musiało dojść, dlatego że strona rządowa...

Tak, bo pan ma kampanię wyborczą, musi pan pokazać nauczycielom, że pan jest twardy.

Moja kampania wyborcza nie ma żadnego związku z tym wydarzeniem.

Chce pan powiedzieć, że pan jest pewny tego, że wygra? Od 21 lat jest pan szefem ZNP.

Tak, tylko że kampania wyborcza w Związku odbywa się w sposób bardzo, bardzo zdemokratyzowany, to są aż trzy etapy weryfikacji. Jeżeli np. nie spełniam oczekiwań, to w moim macierzystym Jędrzejowie mogą powiedzieć: "Słuchaj, jesteśmy niezadowoleni z ciebie" - i koniec, i ten werdykt będzie ostateczny. Zostawmy więc moją kampanię na boku - dzisiaj ważniejsi są nauczyciele.

Panie prezesie - bo słyszę, że pan jest prezes, a nie przewodniczący...

Historycznie w Związku Nauczycielstwa Polskiego od 1905 roku ta instytucja jest właśnie instytucją prezesa.

Jest pan trzecim prezesem w Polsce: po tym jednym prezesie, o którym wszyscy wiedzą, i prezesie PSL-u. Wszyscy inni to przewodniczący.

Tak Związek 114 lat temu nazwał swojego szefa.

Panie prezesie w takim razie: 70 procent Polaków jest przeciwko strajkowi, 24 procent Polaków go popiera - to są dane z sondażu IBRIS-u. Nie przekonał pan ludzi.

Ale mieliśmy też inne dane, dla nas korzystniejsze, które mówiły o tym, że nawet 61 procent społeczeństwa jest za tym...

A gdzie ma pan takie dane?

Były podawane także przez radio publiczne, były publikowane przez - o ile dobrze pamiętam - "Rzeczpospolitą"...

Ale to były dane z badań wśród nauczycieli. 60 procent nauczycieli was popiera? Ja myślę, że 85 procent nauczycieli was popiera!

Wydaje nam się, że to nie było tylko wśród nauczycieli - tym bardziej, że robiła to "Rzeczpospolita". Natomiast zwracam uwagę na fakt, że kiedy np. przystępowaliśmy do referendum do pytania o gimnazja, to wtedy również większość społeczeństwa była przeciwna - a kończyliśmy z bardzo dobrym wynikiem.

Panie prezesie, powiedzmy sobie jasno - bo dzisiaj ogłoszona ma być wasza decyzja o strajku: rozumiem, że zliczacie ostatnie głosy?

Decyzja o strajku faktycznie zapadła 4 marca. Myśmy dali rządowi aż 35 dni na to, żeby z nami rozmawiał i żeby przedstawił propozycję, która do tego wydarzenia nie doprowadzi - wiem, że do dzisiaj rząd nie przedstawia żadnych propozycji, raczej mówi o przeszłości aniżeli o przyszłości.

Jakie są wyniki tego referendum strajkowego w szkołach?

Tak oficjalnie te wyniki będą podane pewnie w godzinach południowych, aczkolwiek nadal są szkoły, które jeszcze te wyniki zliczają. Około 85 procent szkół weszło w spór zbiorowy, a około 90 procent nauczycieli, którzy brali udział w referendum, poparło decyzję o strajku.

Wie pan, jak się zada pytanie: "Czy chcesz zarabiać więcej?", to tak sobie myślę, skąd się w ogóle wzięło 10 procent ludzi, którzy powiedzieli, że tego strajku nie robią.

Pytanie brzmiało trochę inaczej.

Nie martwi pana to, że Solidarność nie chce z panem usiąść do jednego stołu? Piotr Duda mówił w studiu RMF FM, że "nie siądziemy do stolika z ZNP, (...) pan Broniarz już zdradził pracowników, podpisując w grudniu 2008 roku porozumienie z PO-PSL odbierające możliwość przechodzenia na emerytury pomostowe".

Jest rzeczą absolutnie obojętną dla mnie, gdzie siądzie pan Piotr Duda, dlatego że to nie jest strajk Piotra Dudy, tylko strajk 500-600 tysięcy nauczycieli, pracowników oświaty. A poza tym w zdecydowanej większości także szkół, przedszkoli my to robimy wspólnie z Solidarnością - i to jest ta wartość dodana, na którą część nauczycieli bardzo liczyła. Dlatego też nie przejmuję się sprawami Piotra Dudy. Ale jedna uwaga: zmiany emerytalne zostały zainicjowane na niekorzyść nauczycieli w 1998 roku pod rządami Akcji Wyborczej Solidarność.

Pan zawsze był przeciwny Akcji Wyborczej Solidarność, to pamiętamy...

Dlaczego od 2015 roku Piotr Duda nie zabiegał o to, żeby akurat nauczycielom poprawić tę sytuację i przywrócić dawny reżim emerytalny?

Czy pan wierzy, że Platforma Obywatelska podniesie wam te pensje?

Dzisiaj nie mówimy ani o Platformie, ani o Partii Razem...

Ale ja pana pytam, czy pan wierzy, dlatego że Grzegorz Schetyna na konwencji mówił, że "podniesiemy pensje nauczycielom o 1000 złotych".

No tak, ale dzisiaj rządzi Prawo i Sprawiedliwość, my skupiamy się na tym, co proponują nam ci, którzy faktycznie, realnie sprawują władzę, a nie na deklaracjach. One są miłe dla ucha, ale zobaczymy. "Po owocach ich poznacie".

A nie jest tak, że pan jest wymarzonym przeciwnikiem PiS-u? Pan ma temperament działacza politycznego i działacza radykalnej opozycji - spadł pan im z nieba.

Wydaje mi się, że gdyby pan prezes Jarosław Kaczyński zechciał wsłuchać się, wczytać - aczkolwiek to megalomania przeze mnie przemawia, żeby akurat osoba prezesa skupiała się na mojej personie - o czym ja mówię na tego rodzaju spotkaniach: tam zawsze pada problematyka szkoły...

To jest takie fantastyczne zdjęcie, powiedzmy może - od lewej - kto tu stoi? To jest Grzegorz Schetyna, Ryszard Petru, Mateusz Kijowski, tu jest Barbara Nowacka...

...jestem ja - aczkolwiek od tego czasu schudłem około 6 kg - i jest pan Kosiniak-Kamysz.


To jest taka pierwsza linia demonstracji...

To jest chyba rok 2016, to jest trzy lata temu...

Tak sądzę.

...i wtedy akurat, zabierając głos, mówiłem o tym, że edukacja wymaga zmiany - nie tylko naprawy.

Pan często występuje na partyjnych, politycznych demonstracjach?

Nie, ale jeżeli pan prezes Kaczyński czy ktokolwiek z PiS-u zechce mnie zaprosić, także z tego zaproszenia skorzystam.

Ja mam takie wrażenie - nauczyciele rzeczywiście zarabiają dramatycznie i jest oczywiste, że chcą zarabiać więcej - ale pan przecież tak naprawdę jest politykiem. Cały Związek Nauczycielstwa Polskiego jest polityczny. Pana zastępcą jest Krzysztof Baszczyński: 12 lat był posłem SLD, od 1993 roku.

Ale dzisiaj jest działaczem związkowym, zawsze był działaczem związkowym. Do Sejmu także wchodził jako działacz związkowy.

Ale ZNP zawsze było w koalicji z SLD.

Był taki moment, kiedy współpracowaliśmy z SLD, dlatego że z tego ugrupowania mieliśmy największą reprezentację posłów w Sejmie. Ale byli także posłowie, którzy byli w PSL-u, i wydaje mi się...

Panie prezesie, najpierw było tak, że jak rządziła Solidarność, to strajkował Broniarz, bo wtedy pan strajkował przeciwko wprowadzeniu gimnazjów. Teraz, jak rządzi prawica, to strajkuje Broniarz, bo jest przeciwko likwidacji...

Panie redaktorze, kto wtedy, kiedy (Mirosław) Handke wprowadzał gimnazja, był zwolennikiem tych gimnazjów? Ja znalazłem jednego samorządowca. Wszyscy byli na nie. Więc mówienie dzisiaj, że tylko ja byłem na nie, a nagle zrobiłem woltę...

Bo pan zawsze jest na nie.

Nie. Nie mogę się zgodzić...


No właśnie, teraz też pan się nie może zgodzić.

To prawda, ale to jest pewien element tautologii. Natomiast zwrócę uwagę na to, że związek zawodowy siłą rzeczy musi być krytycznie nastawiony do tego, co się dzieje.

Związek zawodowy musi być krytyczny, związek zawodowy musi bronić nauczycieli. Ale nie musi być partią polityczną.

Ale nie jesteśmy partią polityczną.

Pan jest de facto działaczem radykalnej opozycji. Pan staje w pierwszej linii demonstracji politycznej. Pan ma do tego prawo przecież...

Zgoda, ale ja nie neguję faktu, że...

To jest obywatelska manifestacja, każdy może sobie manifestować.

...na konwencję Prawa i Sprawiedliwości też pójdę pod warunkiem, że będę dopuszczony do głosu i będę mógł mówić o edukacji. Nie ma żadnych oporów po mojej stronie.

Naturalnie, już ja to widzę, jak pan pójdzie...

Nie miałem akurat do tej pory przyjemności. Nie byłem zaproszony.

Wie pan, Patryk Jaki powiedział, że on życzy wszystkim nauczycielom, żeby zarabiali tyle co pan. Kiedy pan ostatni raz uczył uczniów?

W 1995 roku.

Chwalić Boga, minęły od tego czasu 24 lata. Pan zarabia teraz ze cztery razy tyle co normalny nauczyciel.

Nie...

Pięć?

...natomiast zwracam uwagę na to, że na moje zarobki składają się tylko i wyłącznie członkowie Związku.

Na pańskie zarobki składa się wielki majątek ZNP. O tym możemy porozmawiać. Do ZNP należy pięć hoteli, osiem domów i ośrodków wypoczynkowych, trzy sanatoria oraz do wynajęcia jest siedem pięter w centrum Warszawy. Jak ktoś ma ochotę...

Majątek związkowy był budowany od 1905 roku. Od 1905 roku.