Samolot LOT-u, który wczoraj wieczorem awaryjnie lądował w Warszawie, to ta sama maszyna, w której w styczniu podczas awaryjnego lądowania złożyło się przednie podwozie. Bombardier o oznaczeniu bocznym SP-EQG lądował też awaryjnie w czerwcu.

Rzecznik linii, Adrian Kubicki, zapewnia, że bombadier jeszcze dziś poleci w kolejny rejs. Kubicki podkreśla, że styczniowa awaria i usterki, które pojawiły się w czerwcu i wczoraj to zupełnie inne problemy techniczne - dowiedział się reporter RMF FM Grzegorz Kwolek.

Awaryjne lądowanie na lotnisku w Warszawie. Piloci zgłosili, że nie gaśnie jedna z kontrolek

Awaryjne lądowanie samolotu LOT, który miał lecieć z Warszawy do Gdańska. Bombardier Dash Q400 przez kilkadziesiąt minut krążył nad Warszawą. Wylądował w asyście kilkunastu zastępów straży pożarnej na lotnisku imienia Fryderyka Chopina. czytaj więcej

W styczniu szwankował mechanizm blokowania przedniego podwozia, teraz usterki miały dotyczyć przedniej klapy.

Samolot lata w barwach przewoźnika od sześciu lat, miał w tym czasie wykonać ponad dwanaście tysięcy rejsów. Przedstawiciel linii zapewnia, że niezawodność tego typu maszyn to 98 procent.

Związkowcy, z którymi o usterce rozmawiał reporter RMF FM, zwracają uwagę na bardzo dużą liczbę krótkich połączeń, które muszą wykonywać na bombardierach i niedostateczne ich zdaniem nakłady na nadzór i obsługę serwisową maszyn.


(nm)