"Ataki na mnie pochodzą głównie z jednego środowiska" - mówi Andrzej Duda w wywiadzie dla tygodnika "Do Rzeczy". Prezydent precyzuje, że chodzi o "jednego z koalicjantów PiS w ramach Zjednoczonej Prawicy".

Prezydent Andrzej Duda /Jakub Kamiński /PAP

Mi nie chodzi o ministra X czy ministra Y, lecz o każdego ministra sprawiedliwości, który jest jednocześnie prokuratorem generalnym i w mojej ocenie nie powinien mieć tak ogromnej władzy nad Sądem Najwyższym - dodaje prezydent.

W sobotę jednak prezes PiS udzielił pełnego wsparcia Zbigniewowi Ziobrze na kongresie Prawa i Sprawiedliwości.

Robił bardzo wiele - chociaż może tak bardziej młodzieńczo - przed przeszło dziesięciu laty, i robi naprawdę znakomicie dzisiaj - mówił Jarosław Kaczyński.

Według Sławomira Neumanna z Platformy Obywatelskiej, to kolejny etap upokarzania prezydenta przez prezesa PiS. A wszystko za to, że ważył się zawetować ustawy sądowe.

Wyraźnie dał do zrozumienia, kto dzisiaj jest jemu bliższy. I prezydent może jeszcze 5 wywiadów udzielić. Nie zmieni to faktu, że na końcu prezes poprze Zbigniewa Ziobrę. I prezydent będzie musiał się z tym pogodzić, zostaną mu tylko wywiady - mówił Neumann w rozmowie z RMF FM.

Z kolei rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński twierdzi, że nie ma mowy o otwieraniu kolejnego frontu konfliktu z PiS-em.

Nie ma żadnej wojny. Prezydent powiedział to, co uznał za stosowne. Pytany w pewnej szczegółowej kwestii, prezydent tak zinterpretował pewne działania polityczne. Nie odnosimy się do kongresów żadnej z partii - powiedział. 

Łapiński ujawnił jednak, że prezydent udzielił wywiadu w miniony wtorek - zanim spotkał się z Jarosławem Kaczyńskim i zanim dzień później prezes PiS nieoczekiwanie pojawił się na kongresie partii Ziobry.


(ł)