Na karę 25 lat więzienia skazał Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej 41-letniego Marcina R. Mężczyzna odpowiadał za zabicie latem 2017 r. swojej żony Magdaleny. Wyrok jest nieprawomocny.

Do tragedii doszło krótko po powrocie rodziny z urlopu, który małżonkowie spędzili z dwojgiem dzieci w wieku 9 i 16 lat. 2 sierpnia 2017 roku Magdalena zgłosiła policjantom, że mąż znęca się nad nią psychicznie i fizycznie. Groził też, że popełni samobójstwo.

W przeddzień tragedii Marcin R. usłyszał zarzut znęcania się nad małżonką. Śledczy nakazali mu natychmiast wyprowadzić się z wspólnego mieszkania i zabronili kontaktowania się z kobietą. Mężczyzna trafił też pod dozór policyjny.

5 sierpnia rano Marcin R. postanowił wrócić do mieszkania żony. Kobieta była wówczas sama. Gdy morderca wchodził do środka, Magdalena akurat rozmawiała przez telefon z siostrą. Zdążyła jej powiedzieć, że Marcin R. wbrew zakazowi właśnie przyszedł. Zaniepokojona siostra poprosiła brata, by poszedł do mieszkania kobiety i sprawdził, czy nic się nie stało. Mężczyzna zastał jednak zamknięte drzwi. Zaniepokojony zaalarmował policję. Funkcjonariusze weszli do środka przy użyciu siły.

W mieszkaniu ujawniono zwłoki 35-letniej Magdaleny R. oraz rannego Marcina R., który wymagał niezwłocznej interwencji medycznej. Mężczyzna został przewieziony do szpitala. U obojga stwierdzono rany cięte szyi zadane ostrym narzędziem - mówił wówczas rzecznik bielskiej prokuratury okręgowej Jacek Boda.

Dwa dni po zabójstwie Marcin R. został zatrzymany. Usłyszał zarzut zabójstwa.

Proces przed bielskim sądem rozpoczął się w ubiegłym roku. Mężczyzna konsekwentnie utrzymywał, że niczego nie pamięta i nie przyznawał się do winy.

Opracowanie: