Ponad 2,5 tys. stoczniowców, górników i hutników demonstrowało dziś przed Kancelarią Premiera w Warszawie. Związkowcy domagali się pomocy rządu dla przemysłu stoczniowego.

Manifestanci zaczęli się gromadzić na Torwarze, stamtąd przyszli pod Kancelarię Premiera. W stronę policjantów i budynku zaczęli rzucać petardy. Chwilę później podpalono kilka opon. Protestujący związkowcy skandowali m.in. Złodzieje, złodzieje!, Przyszliśmy się upomnieć o chleb, gwizdali i używali syren alarmowych.

Niektórzy z manifestantów mieli ze sobą drewniane kije, a także ukryte w samochodach kamienie. Na szczęście nie doszło do zamieszek.

Rząd zgodził się udzielić poręczeń Skarbu Państwa na kredyty dla Stoczni Gdynia. Rzecz dotyczy ponad 52 milionów dolarów na ukończenie budowy dwóch statków. Wczoraj umowę w tej sprawie z zarządem stoczni podpisało Ministerstwo Finansów. czytaj więcej

Manifestanci domagali się, by rząd przygotował program ratunkowy dla przemysłu stoczniowego. Uważają bowiem, że umowa gwarantująca kredytowanie dwóch statków jest niewystarczająca.

Do Kancelarii udała się delegacja kilku protestujących, by złożyć petycję skierowaną do premiera Leszka Millera. Związkowców przyjęli, m.in. szef Kancelarii oraz minister pracy Jerzy Hausner i wiceminister gospodarki Maciej Leśny.

Foto: Wojciech Kozłowski, RMF Warszawa

21:10