Prezes Narodowego Banku Polskiego chce, aby Polska zwiększyła swoje rezerwy złota do 700 ton. Adam Glapiński zapowiedział, że zwróci się do zarządu NBP o podjęcie uchwały w tej sprawie. Obecnie posiadamy 550 ton tego kruszcu. Prezes NBP odniósł się także do kwestii stóp procentowych i inflacji.
- Adam Glapiński zapowiedział zamiar zwiększenia rezerw złota Polski do 700 ton, podkreślając, że obecnie posiadamy 550 ton i zajmujemy 12. miejsce na świecie pod względem wielkości rezerw.
- Prezes NBP ocenił, że inflacja w 2026 roku powinna utrzymać się w granicach celu banku centralnego (2,5 proc. +/- 1 p.p.), a spadek inflacji jest trwały dzięki m.in. niższej dynamice wynagrodzeń i ograniczonej presji cenowej w usługach.
- Na obniżenie inflacji wpływają także niskie ceny surowców i żywności na rynkach światowych oraz rosnący import tanich towarów z Chin, choć prezes NBP zaznaczył, że zawsze istnieją pewne czynniki niepewności.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
Zamierzam zwrócić się do zarządu Narodowego Banku Polskiego o przyjęcie uchwały o zwiększenie zasobów naszego złota do 700 ton - powiedział Glapiński na czwartkowej konferencji prasowej.
Zaznaczył, że cel osiągnięcia poziomu 700 ton złota nie będzie określony w czasie, a zakupy będą realizowane elastycznie, w zależności od warunków rynkowych i pojawiających się okazji.
Wyjaśnił, że obecna wartość posiadanych przez NBP 550 ton złota sięga 76,5 mld dolarów, czyli blisko 276 mld zł.
W ubiegłym roku NBP był największym nabywcą złota wśród banków centralnych, powiększając swoje zasoby o ponad 100 ton. Obecnie zajmujemy 12. miejsce na świecie pod względem wielkości rezerw złota wśród banków centralnych.
Prezes NBP zwrócił uwagę, że dziś wartość złota stanowi ok. 28 proc. wszystkich naszych rezerw, przy czym wysoki udział wynika w dużej mierze z dynamicznego wzrostu cen kruszcu, a nie wyłącznie z przyrostu jego ilości. Bez uwzględnienia wzrostu cen udział ten wynosiłby - jak wskazał - ok. 18 proc.
Glapiński podkreślił, że złoto jest strategicznym zasobem bezpieczeństwa państwa i jego sprzedaż "absolutnie nie wchodzi w grę". Dodał, że gdyby hipotetycznie sprzedać złoto zakupione w czasie jego kadencji, zysk wyniósłby 115 mld zł, ale - jak zaznaczył - nie jest to celem polityki banku centralnego.
Ostrzegł jednocześnie, że szybki wzrost cen złota nie będzie trwał wiecznie i w przyszłości możliwa jest istotna korekta. Niezależnie od tego, jak podkreślił, bank centralny będzie dalej gromadził rezerwy, aby zapewnić bezpieczeństwo finansowe kraju w "wyjątkowo nerwowych czasach".
Łączna wartość aktywów rezerwowych NBP - złota i dewiz - wynosi obecnie 976,5 mld zł, co plasuje Polskę w gronie 20 największych banków centralnych świata.
Prezes Glapiński odniósł się także w czwartek do stóp procentowych, wskazując, że docelowy poziom widziałby w okolicach 3,5 proc., a realną stopę procentową na poziomie 1-1,5 proc. Rada Polityki Pieniężnej będzie podejmować decyzję ws. zmiany lub pozostawienia stóp procentowych na dotychczasowym poziomie stosownie do swojej oceny sytuacji ekonomicznej w najbliższych tygodniach - dodał.
W kontekście inflacji podkreślił, że aktualne prognozy wskazują na utrzymanie jej w 2026 roku w granicach celu inflacyjnego NBP, który wynosi 2,5 proc. +/- 1 punkt procentowy. Jego zdaniem, spadek inflacji w Polsce jest trwały, a perspektywy na najbliższe kwartały są korzystne zarówno pod względem inflacji, jak i uwarunkowań makroekonomicznych.
Prezes NBP zwrócił uwagę na stopniowy spadek presji cenowej w sektorze usług, co jest efektem m.in. niższej dynamiki wynagrodzeń (poinformował, że w ostatnich miesiącach rosną w tempie zbliżonym do 7 proc.), niskiego wzrostu płacy minimalnej oraz niewielkiego tempa wzrostu wynagrodzeń w sektorze publicznym.
Glapiński przewiduje dalsze obniżanie dynamiki wynagrodzeń w gospodarce, o ile nie pojawią się nieprzewidziane okoliczności.
Dodatkowo, wskazał Adam Glapiński, na obniżenie inflacji wpływają niskie ceny surowców na rynkach światowych, w tym ropy i gazu, ale także żywności, co jest efektem słabej koniunktury globalnej. Istotnym czynnikiem jest także rosnący import tanich towarów z Chin.
Oczywiście z punktu widzenia wzrostu PKB w Europie, tym w Polsce w dłuższym okresie, to jest oczywiście zagrożenie, że u nas wytwórczość będzie gasła, a w Chinach się rozwijała, ale z punktu widzenia inflacji - na dziś, na najbliższe lata - to jest pozytywny element obniżający inflację - wyjaśnił.
Glapiński podsumował, że wszystko wskazuje na trwałość spadku inflacji w Polsce, choć zaznaczył, że zawsze istnieją pewne czynniki niepewności.


