Spadające od wielu miesięcy ceny ropy nagle wzrosły o ponad 25 procent. Stało się tak po sygnale, że OPEC może zmienić politykę dotyczącą limitów wydobycia w porozumieniu z innymi producentami - pisze "Financial Times". Ropa U.S. crude podrożała do ponad 49 dol. za baryłkę.

Spadające od wielu miesięcy ceny ropy nagle wzrosły o ponad 25 procent. Stało się tak po sygnale, że OPEC może zmienić politykę dotyczącą limitów wydobycia w porozumieniu z innymi producentami - pisze "Financial Times". Ropa U.S. crude podrożała do ponad 49 dol. za baryłkę.
Zdj. ilustracyjne /arch. RMF FM /

Ceny ropy wzrosły wczoraj na sesjach w Londynie i na Wall Street. Ropa Brent kosztowała 54,15 dol. za baryłkę, a U.S. crude - 49,20 dol. - podał "FT" na swych stronach internetowych po zamknięciu notowań w Nowym Jorku.

Sygnałem, który uruchomił wzrosty cen, była publikacja biuletynu Organizacji Państw Eksportujących Ropę (OPEC), w którym kartel napisał: "OPEC, tak jak zawsze, będzie robił wszystko, co w jego mocy, by stworzyć korzystne warunki na rynku ropy i osiągnąć równowagę i racjonalne ceny" - cytuje brytyjski dziennik.

W ostatnich tygodniach ceny surowca utrzymywała się na bardzo niskim poziomie, a 21 sierpnia w USA spadły poniżej bariery psychologicznej 40 dol. za baryłkę (39,86) - po raz pierwszy od kryzysu w 2009 roku.

Jesteśmy gotowi podjąć rozmowy w wszystkimi innymi producentami - podkreślił kartel naftowy w swej publikacji.

"FT" przypomina, że na spadki cen ropy najważniejszy wpływ miały decyzje OPEC. Na początku czerwca po posiedzeniu w Wiedniu kartel utrzymał dotychczasowy łączny limit wydobywczy krajów członkowskich, wynoszący 30 mln baryłek dziennie, choć ceny ropy utrzymywały się na bardzo niskim poziomie.

Na wzrost cen wpłynęły też opublikowane w USA dane, z których wynika, że tamtejsi producenci ropy zaczęli wyraźnie ograniczać wydobycie i to w tempie szybszym niż przewidywano - pisze "FT".

Spadki cen ropy bardzo mocno uderzyły w gospodarki krajów producentów, w tym Rosji; duża nadpodaż surowca, która zdaniem analityków sięga od miliona do 1,5 mln baryłek dziennie w stosunku do potrzeb rynku, wywierała jak dotąd bardzo silną presję na ceny.

W marcu OPEC opublikował raport, z którego wynika, że Rosja, drugi co do wielkości eksporter ropy na świecie, może stracić w bieżącym roku około 135 mld dolarów z powodu spadku cen surowca.

Pod koniec lipca po spotkaniu rosyjskiego ministra energetyki Aleksandra Nowaka z sekretarzem generalnym OPEC Abdullahem al-Badrim obie strony poinformowały wprawdzie, że nie zmniejszą wydobycia ropy naftowej, mimo spadków jej cen, ale wcześniej Nowak przedstawił mediom plany współpracy Moskwy z Rijadem.

Minister powiedział po spotkaniu z Badrim, że oba kraje zaczęły rozmawiać o możliwości współpracy w zakresie energetyki podczas spotkania w Wiedniu na początku czerwca, kiedy to powołano grupę roboczą, która opracowuje stosowne projekty.

(mpw)