Dokończenie A1 - obwodnicy Częstochowy - po zerwaniu umów z włoskimi firmami pod znakiem zapytania. Będzie o połowę droższa i może opóźnić się o wiele miesięcy. Dziś otwarto koperty w przetargu. Oferty złożone przez firmy znacznie przekraczają budżet.

Budowa obwodnicy Częstochowy w ciągu autostrady A1 to tylko jeden z jedenastu kontraktów, które zostały zerwane w ostatnich tygodniach. Dokończenie prac na tym odcinku ma kosztować co najmniej 434 miliony złotych - to najniższa złożona w przetargu oferta, zaproponowana przez konsorcjum Budpol-Strabag. Kolejne są jeszcze wyższe, opiewają na 514 mln zł i 676 mln zł.

Problem w tym, że budżet, który na tę inwestycję ma Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad to zaledwie 290 milionów złotych, a więc prawie 150 milionów mniej od najniższej oferty. Co gorsza, rozstrzygnięty przetarg dotyczy tylko zapewnienia przejezdności obwodnicy. Wybudowanie miejsc obsługi podróżnych, zjazdów na stacje benzynowe czy bramek pochłonie kolejne 100-150 milionów złotych.

GDDKiA znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Na razie nie wiadomo jeszcze, jak z niej wybrnie. Wyjścia są dwa: unieważnienie przetargu i dalsze szukanie tańszej alternatywy albo wniosek do ministerstw o zwiększenie budżetu na inwestycję. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Dyrekcja Generalna będzie skłaniać się raczej ku drugiej opcji, ale decyzja jeszcze nie zapadła.

Według ekspertów branży budowlanej, wejście na rozgrzebany plac budowy i dokończenie kontraktu to nawet rok, półtora roku opóźnienia. Minister Andrzej Adamczyk woli mówić o kilku miesiącach, o ile udałoby się szybko zakończyć przetarg - bez odwołań. 

Będziemy robili wszystko, by drogę zbudować w jak najszybszym terminie. To nie nasza wina, że Włosi nie podjęli budowy mimo naszych wezwań. Od wiosny firma włoska nie była aktywna na budowie - mówi minister Adamczyk. Nie możemy tolerować takich sytuacji, musieliśmy poszukać innych rozwiązań - dodaje.

Minister ciągle wierzy w przejezdność A1 koło Częstochowy do końca roku. Wznowienie prac na obwodnicy - to mam nadzieją stanie się za kilkanaście dni, to wtedy bylibyśmy w stanie dotrzymać założonego terminu na koniec roku, by pojechać już A1 - mówi minister infrastruktury. 

Branża budowlana twierdzi, że to pobożne życzenie ministra.

Na A1 zaawansowanie prac to 50 procent, a nowemu wykonawcy zostaje realnie 5 miesięcy. Z tego dwa listopad-grudzeń, które mogą oznaczać wstrzymanie prac. Na A1 ma być nawierzchnia betonowa. Kładzenie betonu w niskich temperaturach jest wbrew sztuce. Nikt nie podejmie takiego ryzyka - mówi nam pracownik z jednej z firm, która chce dokończyć inwestycję po włoskiej firmie.

Pod znakiem zapytania stoi też termin podpisania umowy na dokończenie prac. Nie wiadomo, jak zachowa się GDDKiA, gdy oferty znacznie przekraczają założony kosztorys.

Wraca pytanie, czy nie należało renegocjować umów z włoskimi firmami, by dokończyły budowę. Nie ma takiej możliwości - mówi minister Adamczyk.

Włosi wiedzą, że nie ma takiej możliwości, by dopłacić do kontraktu, jeśli tak nie zadecyduje sąd. Co by się stało, gdybyśmy dopłacili 20 procent do projektu? Co by powiedzieli ci oferenci, którzy dali 10 procent wyższą ofertę od Włochów i nie zostali wybrani. Powiedzieliby, że oni właściwie wycenili prace. Zobaczymy, co przyniosą ostateczne rozstrzygnięcia przetargowe - argumentuje.