Jakie tajemnice kryje Zamek Czocha na Dolnym Śląsku? Jedną z nich być może już wkrótce poznamy. Grupa poszukiwaczy za zgodą konserwatora zabytków przebije się do zamurowanego kilkadziesiąt lat temu przejścia do podziemi, a to jedna z największych tajemnic leżącego koło Lubania zamku. Prace poszukiwawcze zaplanowano na wtorek.

Czocha to obronny zamek graniczny, wybudowany nad Zalewem Leśniańskim na Kwisie. Powstał w połowie XIII wieku. To miejsce, które wciąż skrywa wiele tajemnic. Są one związane głównie z postacią jednego z właścicieli - Ernstem Gütschowem oraz z okresem II wojny światowej. Ernst Gütschow był niemieckim producentem cygar. W 1909 roku kupił zamek. Później go przebudował i wyposażał jego wnętrza w różne kosztowności. Drezdeńczyk mieszał w Czocha do marca 1945 roku. Wyjeżdżając, porzucił swoje skarby.

To jeden z ciekawszych zamków na Dolnym Śląsku. Nie tak dawno mówiono o tym, że w czasie II wojny światowej istniała tam tajna niemiecka placówka zajmująca się szyfrowaniem informacji. Ciekawe jest także to, że na terenie zamku jest wiele miejsc owianych tajemnicą. Część wciąż jest niedostępna. Mówi się o tym, że piwnice czy części, które są pod ziemią, powinny być większe - przyznaje Łukasz Orlicki z Grupy Eksploracyjnej Miesięcznika Odkrywca.

Po wojnie zamek był wielokrotnie okradany. Później służył jako dom wypoczynkowy Wojska Polskiego. W tym czasie pojawiły się różne domysły i opowieści o ukrytych podziemiach i skarbach. Po wielu latach obecni właściciele zamku chcą wyjaśnić część tych tajemnic.

We wtorek grupa poszukiwaczy przebije się przez mur, za którym zgodnie z dokumentami z przebudowy w latach 1909-1922 kryje się tajemnicze przejście. Zostało ono zamurowane prawdopodobnie pod koniec drugiej wojny światowej. Zgodnie z planami, łączy zamkową winiarnię i zbrojownię.

Po wojnie w zamku stacjonowało polskie wojsko. Prawdopodobnie prowadzono tam jakieś prace. Dokumentacji jednak nie ma. Są przebudowane częściowo pomieszczenia. Są odcięte korytarze. Do jednego z takich korytarzy chcemy wejść. Najpierw się przewiercimy. Sprawdzimy, co tam jest. Nikt nie ma pewności, czy jest to tylko łącznik, czy początek innych pomieszczeń, może zejście w dół. Wiadomo jedynie, że przejście zostało zamurowane w pośpiechu. Cała ściana jest postawiona dość niedbale. Tę tajemnicę mają wyjaśnić wtorkowe badania - mówi Orlicki.

(abs)