Powstanie dobrego i godnego pomnika Lecha Kaczyńskiego, jego małżonki i innych ofiar katastrofy 10 kwietnia, to moment, kiedy będziemy mogli myśleć o zakończeniu żałoby - mówi w Kontrwywiadzie RMF FM rzecznik PiS Adam Hofman.

Posłuchaj Kontrwywiadu RMF FM

Jeżeli w Warszawie powstanie dobry i godny pomnik, skończą się demonstracje pod Pałacem Prezydenckim - deklaruje gość RMF FM. Dopóki nie odda się godności żałoba się nie kończy - dodaje.

W rocznicę katastrofy pod Pałacem Prezydenckim powtórzą się gesty solidarności sprzed roku. Musi być żałoba, ale i domaganie się prawdy - zapowiada.

Nie przeproszę Stefana Niesiołowskiego - deklaruje Hofman. ,,Odstrzelić Niesiołowskiego" znaczyło wyeliminować z polityki, nie nawoływałem do nienawiści, chociaż osobiście uważam że Niesiołowski powinien odejść z polityki. Mówię mu "dzień dobry", ale nie chce mieć z nim nic wspólnego- tłumaczy Hofman.

Konrad Piasecki: Panie pośle, co to znaczy "odstrzelić"?

Adam Hofman: Wyeliminować z polityki, nie wiem, wyciąć z listy - czasem się tak mówi w polityce.

Konrad Piasecki: Słownik Języka Polskiego: "odstrzelić" - "Zastrzelić wyznaczoną sztukę, lub określoną liczbę zwierzyny". A pan chce odstrzelić Stefana Niesiołowskiego.

Adam Hofman: Tak, wczoraj Platforma próbowała z tego zrobić temat. Oczywiście nie dało się, bo każdy, kto potrafi słuchać i czytać ze zrozumieniem, jak widział tę wypowiedź, wiedział, że to jest jasny kontekst. Może przez niektórych źle zrozumiany, ale to nie mój problem, że nie wszyscy potrafią słuchać ze zrozumieniem. Jasne jest, że chodzi o to, by Stefan Niesiołowski, skoro za głupotę wylatuje Węgrzyn, to za większe głupoty, które opowiadał, powinien wylecieć i on. A gdybym powiedział "wylecieć"?

Konrad Piasecki: Jasne jest też to, że kiedyś PiS głosił: "Uważamy za niedopuszczalne wyrażenia wzywające do przemocy". Pamięta pan gdzie?

Adam Hofman: Ja nadal to podtrzymuję. Moje wyrażenie nie wzywa do przemocy.

Konrad Piasecki: Skąd jest to cytat?

Adam Hofman: Ja nadal to podtrzymuję, nie wiem, skąd, ale tak uważam. A gdybym powiedział "wylecieć", to pan by mówił, jak ja mogę namawiać Stefana Niesiołowskiego, żeby latał. Przecież nie potrafi latać i jeszcze gdzieś wyskoczy i spadnie.

Konrad Piasecki: Proszę nie sprowadzać wszystkiego do absurdu.

Adam Hofman: Ale to jest absurd, jak się z takich wypowiedzi próbuje zrobić zarzut.

Konrad Piasecki: Czy pamięta pan, skąd jest ta niedopuszczalność wyrażeń wzywających do przemocy zaczerpnięta?

Adam Hofman: Nie pamiętam, ale jest potrzebna. Nadal to jest aktualne.

Konrad Piasecki: Słynna deklaracja łódzka prezesa Kaczyńskiego.

Adam Hofman: No i słusznie. Popieram.

Konrad Piasecki: Żądaliście, wzywaliście, domagaliście się, żeby w polskiej polityce nie było języka i nie było słów, które mogą wzywać do przemocy. Słowo "odstrzelić" jest takim słowem, co by o nim nie powiedzieć.

Adam Hofman: Nadal tak uważam, a uważam, że w tym kontekście nie jest.

Konrad Piasecki: Nie przeprosi pan Stefana Niesiołowskiego.

Adam Hofman: Ale nie mam za co, naprawdę nie mam za co. Moim zdaniem Stefan Niesiołowski powinien przeprosić za wiele wyrażeń i odejść z polityki. To jest moje prywatne zdanie, wyraziłem je wczoraj na antenie jednej z telewizji. Ktoś próbował z tego zrobić aferę, nie dało się, koniec.

Konrad Piasecki: Z racji różnic wieku, doświadczeń, także zasług w PRL-u, mógłby pan powiedzieć "przepraszam, wycofuję się, te słowa uznajmy za niebyłe".

Adam Hofman: Mijam pana posła, wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego, który także jest profesorem, na korytarzu, zawsze oddaję mu to, że jest profesorem, mówię mu "dzień dobry", ale nie chcę mieć z nim politycznie nic wspólnego.

Konrad Piasecki: Czy PiS bierze odpowiedzialność za to, co stanie się 10 kwietnia na Krakowskim Przedmieściu?

Adam Hofman: A w jakim kontekście pan redaktor pyta?

Konrad Piasecki: Politycy PiS-u, osoby związane z PiS-em składają wnioski o tę demonstrację, czy wnioski o pozwolenie na demonstrację, czy to jest tak, że robią to z błogosławieństwem partyjnym?

Adam Hofman: To ja bym chciał powiedzieć, że tu jest nieprawda. Ani politycy z PiS-u, ani osoby związane z Prawem i Sprawiedliwością.

Konrad Piasecki: Znam Macieja Wąsika od lat 20, jest człowiekiem Prawa i Sprawiedliwości.

Adam Hofman: To ja tylko mówię: Prawo i Sprawiedliwość organizuje, bierze udział w takich rzeczach, które samo robi. To jest msza święta, to jest procesja i msza święta wieczorem. To jest sala kongresowa o 13. I to jest składanie kwiatów na Powązkach na grobach naszych przyjaciół. I to są rzeczy, które robi Jarosław Kaczyński, robi Prawo i Sprawiedliwość. Oprócz tego jest spontanicznie albo organizowana przez inne instytucje.

Konrad Piasecki: Cała reszta dzieje się spontanicznie i bez błogosławieństwa partyjnego.

Adam Hofman: Jest koncert "Gazety Polskiej" na Placu Zamkowym, są różne spontaniczne spotkania, ale naprawdę my nic więcej nie robimy.

Konrad Piasecki: Ale chcielibyście tam demonstracji i sami będziecie uczestniczyć w tym wszystkim ,co dziać się będzie 10 kwietnia raczej w nastroju żałobnym czy gniewnym?

Adam Hofman: Ja uważam, że spontaniczne pojawienie się ludzi rok temu, zbudowanie takiego kapitału solidarności, gestu solidarności z tymi, którzy zginęli, powtórzy się w tym roku. I to musi być chwila zatrzymania, zobaczenia, ile w nas tego zostało, co się stało.

Konrad Piasecki: Wtedy to była rzeczywiście żałoba, a dzisiaj to, co dzieje się każdego 10 to są często demonstracje silnie nacechowane polityką - tak to powiedzmy.

Adam Hofman: Nie, to jest msza, po mszy jest wymarsz i przejście pod Pałac Prezydencki. Ja naprawdę nie widzę w tym... Ja wczoraj słyszałem też redaktor Olejnik, która mówiła, podburzała...

Konrad Piasecki: Nie słyszy pan haseł przeciwko Bronisławowi Komorowskiemu? Twardych, mocnych?

Adam Hofman: Dobrze, ale przychodzą ludzie, jest demokracja, mają prawo mówić, co myślą o swoim prezydencie.

Konrad Piasecki: Oczywiście, że mają, chociaż chciałoby się, żeby ton tego, co mówią, był zupełnie inny.

Adam Hofman: Ja bym chciał, żeby na przykład te działania prezydenta były zupełnie inne.

Konrad Piasecki: Ciężko powiedzieć, że tam jest dzisiaj tylko żałoba.

Adam Hofman: Musi być w tym wszystkim zatrzymanie się, żałoba, wspomnienia. Ale także musi być w tym wszystkim przyszłość, pewna kontynuacja tego, co się zatrzymało, ale także domaganie się prawdy. To jest oczywiste. W tym domaganiu się prawdy czasem jest gniew, bo jak widzę, co rząd robi, to ja się też czasem gniewam. Jak daje nas ogrywać na arenie międzynarodowej Rosji, jak dawał niszczyć dowody. Ja się też gniewam.

Konrad Piasecki: Jak pisze dzisiaj Jarosław Kaczyński w "Polityce":"dadaiści na każde zawołanie Rosjan odpowiadają: Da! Da!".

Adam Hofman: Tak, to jest fake, jak się dzisiaj mówi.

Konrad Piasecki: Ale to nieprawdziwy felieton Jarosława Kaczyńskiego.

Adam Hofman: Nieprawdziwy felieton, to jest tzw. fake "Polityki" w tonie żartobliwym, ale to akurat z dadaistami dobry żart. Anegdota.

Konrad Piasecki: Poza tym pastisz ostatnich artykułów Jarosława Kaczyńskiego całkiem dobry. Ale chciałem zapytać, czy to jest tak, że Prawo i Sprawiedliwość już do końca świata będzie demonstrowało swoją żałobę i swój sprzeciw akurat przed Pałacem Prezydenckim? Co by było, gdyby powstał pomnik? Czy powstanie pomnika byłoby takim momentem, w którym zmienilibyście miejsce demonstrowania?

Adam Hofman: Sądzę, że tak. W polskiej kulturze jest tak, że dopóki nie odda się godności tym, którzy odeszli, to żałoba się nie kończy. Pomnik w centrum stolicy Polski należy się prezydentowi, jego małżonce i wszystkim ofiarom - to jest oczywiste. Dlaczego tego nie ma? Dlatego, że rządzą nimi ludzie, którzy nie rozumieją tego, co jest ważne i co jest substancją.

Konrad Piasecki: Twarda deklaracja: powstanie pomnik - będziecie składali kwiaty i palili znicze przed pomnikiem.

Adam Hofman: Moim zdaniem powstanie dobrego i godnego pomnika w stolicy jest takim momentem, kiedy można powiedzieć, że oddaliśmy hołd tym, którzy polegli i to jest dobry moment, żeby powiedzieć, że można by myśleć o zakończeniu tej żałoby.

Konrad Piasecki: Dlaczego Prawo i Sprawiedliwość nie chce podpisać wniosku o odwołanie ministra Rostowskiego?

Adam Hofman: Dwukrotnie składaliśmy już wotum nieufności.

Konrad Piasecki: Już macie dość przegranych?

Adam Hofman: Nie, nie współpracujemy z lewicą, nie będziemy z nimi współpracować. Merytoryczne argumenty są, więc jak wniosek trafi do Sejmu, będziemy za nim głosować.

Konrad Piasecki: Ale wiecie, że bez was tego wniosku nie złożą.

Adam Hofman: To jest problem lewicy, która jest taką pseudoopozycją. Nas trochę śmieszy, gdy lewica w ważnych sprawach popiera Platformę, a teraz ubiera się w piórka wielkiej opozycji.

Konrad Piasecki: Ostrożnie, ostrożnie panie pośle, bo to mogą być wasi koalicjanci za parę miesięcy.

Adam Hofman: Nie, na pewno nie będą, więc nie ma co się tutaj obawiać.

Konrad Piasecki: Już pan zmienił zdanie? Bo to pan był entuzjastą koalicji z SLD.

Adam Hofman: To lewica zmieniła zdanie. SLD straciło szansę, żeby stać się lewicą. Napieralski i młodzi mieli szansę, by zerwać z tą spuścizną. Niestety Miller, Kwaśniewski, ci wszyscy ludzie, to lewica, z którą ja nie chcę mieć nic wspólnego.

Konrad Piasecki: Czy jest jakiś warunek powrotu któregoś z polityków PJN do PiS-u, który musi spełnić?

Adam Hofman: Uważam, że nie dotyczy to oczywiście tych, którzy rozmawiali z Palikotem, także w jego domu.

Konrad Piasecki: Ostatnio się okazało, że i Mariusz Kamiński z CBA był kiedyś u Palikota.

Adam Hofman: Nic o tym nie słyszałem. Mówię tylko, że w tym kontekście, kiedy Janusz Palikot ostro atakował prezydenta...

Konrad Piasecki: Pytam o warunek innych, tych, którzy się nie spotykali z Palikotem. Jest jakiś warunek, który mają spełnić?

Adam Hofman: Gdy myślę o Palikocie, to sądzę, że to, iż ktoś się z nim spotykał wtedy, kiedy on atakował prezydenta, to go dyskwalifikuje. Ale mogę powiedzieć, że reszta, gdyby ktoś uznał, że popełnił błąd w wyborach samorządowych rozwalając centroprawicową partię, to ma szansę rozmawiać.

Konrad Piasecki: I każdy może rozmawiać, z wyjątkiem Kluzik i Poncyljusza?

Adam Hofman: Musi uznać, że to był błąd - i ma możliwość rozmowy. Uważam, że taką możliwość z tych ludzi, którzy wyszli, którzy są dziś w klubie PJN, ma każdy. Ale co do decyzji, czy będą mogli wrócić, to po rozmowach.