"Tankuję tam, gdzie jest taka potrzeba" - mówi poranny gość RMF FM, poseł Lewicy Marek Dyduch. Jak zaznacza: każdy ma swoje gusty polityczne. "Nie rozróżniałbym politycznie stacji benzynowych. (...) Myślę, że jak się zmieni władza polityczna, to poseł Śmiszek będzie tankował na Orlenie – stwierdził gość Roberta Mazurka.

Marek Dyduch pytany o to, jak to się dzieje, że Lewica jeździ - statystycznie - najdroższymi samochodami, odpowiada: PiS jeździ starymi samochodami, bo ma limuzyny rządowe. "Wielu posłów Lewicy zaczyna kariery. Wzięli kredyty i kupili samochody" - tłumaczy.

Co z poparciem dla Ikonowicza?

"To jest normalna procedura. Rozmawiamy o tym, żeby cały klub go poparł" - mówi Marek Dyduch z Lewicy, pytany o Piotra Ikonowicza, jako kandydata na Rzecznika Praw Obywatelskich.

"Inicjatywę w tej sprawie wyraziło Razem , ale koalicja składa się z trzech partii" - podkreśla poranny gość Roberta Mazurka. "Dialog i ustalenia trwają, na razie brak poparcia dla Ikonowicza, to problem techniczny" - zaznacza. 

Marek Dyduch pytany, czy zagłosuje za Piotrem Ikonowiczem odpowiada: tak.

Marek Dyduch: Jeżeli lewica nie będzie obarczona lewactwem, możemy przekroczyć 20 procent poparcia

"Jeżeli lewica będzie obliczalna, czyli nie będzie nakierowana tylko na bardziej skrajne zachowanie i nie będzie obarczona lewactwem, to będzie zauważona przez wyborców. Spokojnie możemy przekroczyć 20 procent poparcia" - stwierdził gość Porannej rozmowy w RMF FM Marek Dyduch.

Poseł Nowej Lewicy, a dawniej SLD, podkreślał, że jego ugrupowanie powinno brać odpowiedzialność za sprawy państwa nawet będąc w opozycji. Według niego, jeżeli tak się nie stanie "to niestety będzie wtłoczona w lewactwo".

"Moi koledzy powoli to rozumieją" - powiedział o młodszych działaczach lewicowych - Marek Dyduch.

"Na początku tej kadencji nikt z młodych nie chciał za bardzo z nami rozmawiać, bo byliśmy starzy. (...) Później nazywali nas dziadersami. Dzisiaj zaczynają z nami rozmawiać. Na wszystko jest potrzebny czas" - tłumaczył.

Były sekretarz generalny SLD mówił również o spotkaniu Trzaskowski-Biedroń. Według doniesień prasowych, dwaj politycy rozmawiali o stworzeniu nowej partii bez PO i SLD.

"Robert Biedroń, jeżeli nie stworzy (...) Nowej Lewicy, to przegra wszystko, dlatego że ci dwaj panowie do siebie nie pasują, z różnych względów" - ocenił Marek Dyduch.

"Tworzenie nowej partii bez SLD to jest samobójstwo. To już jest utrata wiarygodności na całej linii" - mówił gość Roberta Mazurka o Robercie Biedroniu.

Skrytykował też prezydenta stolicy. "Trzaskowski już swoją szansę miał. Po prostu widać, że nie wychodzi mu w tej polityce". "Niech lepiej się zajmie prezydenturą Warszawy" - skwitował Marek Dyduch.

Przeczytaj całą rozmowę:

Robert Mazurek: Piotr Ikonowicz. Czemu on jeszcze nie jest oficjalnie kandydatem Lewicy na Rzecznika Praw Obywatelskich?

Marek Dyduch: To jest normalny proces czy procedura. W tej chwili rozmawiamy, żeby cały klub poparł tę kandydaturę.

A ktoś nie chce poprzeć Ikonowicza?

Myślę, że wszyscy chcą poprzeć Ikonowicza. Inicjatywę wyraziło w tej sprawie Razem, ale koalicja składa się z trzech partii, więc musimy to omówić i dopiero będzie zgłoszenie.

Jak państwo widzą, zjednoczona lewica ma te same problemy, co Zjednoczona Prawica. Trzy partie i trudno się dogadać.

To nie jest tak. Normalnie jest, jeżeli są koalicyjne ugrupowania, kluby parlamentarne, to zawsze ten dialog i ustalenia trwają. I to jest tylko taki techniczny jakby problem.

Kiedy politycy mówią, że trwa dialog, to znaczy, że nie dogadali się, kłócą się. Będę tłumaczył z polskiego na nasze i krótkie pytanie. Pan będzie głosował za Piotrem Ikonowiczem?

Ja będę głosował za Piotrem Ikonowiczem. I dialog nie zawsze oznacza kłótnie.

Dobrze, niech będzie w takim razie, że dialog to tylko taka zwykła rozmowa. Ma pan samochód, jak wiem z pańskiego oświadczenia majątkowego. A gdzie pan tankuje, jeśli mogę spytać?

Wszędzie tam, gdzie jest taka potrzeba. Ale tu jest tak trochę u mnie inaczej. Samochód mój, osobisty, czyli rodzinny, rodzinnym samochodem jeździ żona. Ja...

Chodzę pieszo.

...w biurze poselskim mam umowę z dyrektorem biura i służbowo jeżdżę tym samochodem. Ale generalnie nie rozstrzygam, gdzie. Na starcie jazdy nie rozstrzygam, gdzie tankuję.

A Krzysztof Śmiszek rozstrzyga. Pański kolega z klubu Lewicy, pan poseł Śmiszek napisał, że nie ma to jak dobra kawa i ciastko na najlepszej stacji benzynowej w Polsce - Shell.

Każdy ma swoje gusty. Ja bym nie rozróżniał politycznie stacji benzynowych, bo w Polsce one działają i powinniśmy stworzyć równe warunki dla wszystkich stacji, jeżeli się decydujemy, żeby jakaś sieć się znalazła w obiegu, no i tyle.

Wszystko fajnie, ale polityk Lewicy celowo wybiera Shella, żeby właśnie broń Boże tego prawicowego, polskiego Orlenu nie poprzeć.

Ja myślę, że jak się zmieni władza, to poseł Śmiszek będzie na Orlenie tankował. Więc może ma taki wybór.

Może mieć pan rację, może mieć pan rację. Skoro jesteśmy już przy wątku motoryzacyjnym, to nie wiem, czy pan wie, ale jedno ze stowarzyszeń sprawdziło wartość aut, proszę pana. Wartość aut posłów i senatorów. I co wychodzi z tego? Otóż proszę państwa, najdroższymi samochodami w Polsce, jeździ Lewica. I rzeczywiście - średnia wartość samochodu posła Lewicy, to prawie 40000 zł. Taki PiS - 31 tysięcy. A Konfederacja to w ogóle jeździ byle czym, bo działacze Konfederacji mają auta średnio za 28 tysięcy złotych.

Panie redaktorze, PiS jeździ starymi autami, bo ma limuzyny rządowe. Nie musi się starać na razie przy swoich samochodach...

Naturalnie...

...a wielu posłów Lewicy dopiero zaczyna swoje kariery, więc najprawdopodobniej wzięli kredyty i kupili nowe samochody. Na tym polega cały ten geniusz.

Sprawdziłem, pan rzeczywiście jeździ od dawna bardzo dobrym samochodem. Ma pan Mazdę 6. Kupił ją pan, kiedy była warta 126 tysięcy złotych. Dziś sprawdziliśmy, wartość takiej Mazdy pięcio, prawie sześcioletniej to 60 tysięcy zł. Dobrze się sprawuje?

Tak, ale to trzeba dopełnić pana informację, że ta Mazda była w leasingu. Ja przed tym, jak zostałem posłem, prowadziłem swoją działalność gospodarczą i spłacałem ją w leasingu. Dopiero od listopada jest moją własnością, także wartość mojego samochodu jest 60 tysięcy faktycznie. Ale jednak to na innych warunkach.

Ale przecież nikt panu nie odbiera prawa do jeżdżenia autem, naprawdę. Ja też mam samochód, nie, żeby jakiś przesadnie wartościowy, ale dobry, więc...

Ale całe moje życie żyłem z kredytów. Nie chciałbym, żeby było wrażenie, że nagle...

Że z krezusem rozmawiam? Ale jak już pan chce rozmawiać o pieniądzach, to sprawdziliśmy, ile pan zarabiał wtedy, kiedy pan nie był posłem. To pan na tym, że jest posłem stracił mniej więcej połowę swoich dochodów, bo jak sprawdziłem, w 2019 roku, zarabiał pan średnio 21 tysięcy złotych miesięcznie.

Są różne okresy w życiu. Ja zawsze żyłem w polityce, więc jak się okazało, że mogę wrócić do parlamentu... to wiadomo, że człowiek musi wiedzieć, w jakie miejsce idzie, jakie są warunki pracy. W tej chwili miałem na ukończeniu spłatę kredytu, w związku z tym mogłem sobie pozwolić na takie rozwiązanie. Aczkolwiek dzisiaj nie zarabiam mniej niż wtedy, bo dzisiaj poseł może mieć umowę zlecenie i dorobić sobie na życie.

Zostawmy sprawę pieniędzy, rozmawiajmy o polityce. Panie pośle, od kiedy pan jest za małżeństwami homoseksualnymi?

Myślę, że od dawna. W czasach, gdy po raz pierwszy byłem posłem, byłem zwolennikiem ustawy aborcyjnej i wolności seksualnej...

Aborcyjnej proszę pana, ale wtedy nie było mowy o małżeństwach homoseksualnych. Ja pamiętam doskonale te czasy, rozmawiałem z prominentnymi działaczami SLD i żaden z nich nie popierał, jak mówili wtedy, radykalnych pomysłów lewicy.

Panie redaktorze, wszystko się zmienia. Ja pamiętam, jak 15-20 lat temu po raz pierwszy przyjmowaliśmy ustawę o ochronie zwierząt, to pół sali sejmowej się śmiało. Jak mówiliśmy, że trzeba pieski spuścić z łańcuchów. Bo wielu ludzi sobie nie wyobrażało tego. A dzisiaj poseł, który mówi, że pies powinien być na uwięzi, jednak się krępuje. Dużo się zmieniło w podejściu do wielu spraw.

Pytam o to pana, o te małżeństwa homoseksualne, dlatego, że to jest jeden z punktów "Dekalogu Lewicy". Zna pan "Dekalog Lewicy", który zaprezentowaliście?

Średnio, powiem szczerze, bo w tej chwili... Powiem, dlaczego.

Średnio bo to znaczy, że zaprezentowaliśmy "Dekalog Lewicy" dla innych, ale sami go nie przeczytaliśmy?

Nie, nie. Nie o to chodzi, bo przeczytałem. Tylko jak pan będzie mówił o szczegółach, to oczywiście może pan mnie na czymś złapać, to jest naturalne w takich rozmowach na żywo.

A zna pan pierwsze przykazanie w takim razie? Chociaż pierwsze.

Nie, nie pamiętam właśnie o pierwszym przykazaniu, dlatego że... powiem na czym to polega... Otóż Lewica przez ostatni rok bardzo mocno postawiła na sprawy wolnościowe i przez to została trochę za przeproszeniem obsobaczona, że jesteśmy lewakami, że się zajmujemy tylko jednym tematem.

Nie... Znany działacz wolnościowy Marek Dyduch jest państwa i moim gościem. Rzeczywiście, to pierwsze przykazanie, o którym mówiłem, to prawo do aborcji, proszę państwa.