"Testujemy osoby, które są podejrzane o zakażenie, albo kontaktowały się z osobą zakażoną" - mówi gość Porannej rozmowy w RMF FM poseł PiS Bolesław Piecha. "To prosta technika, oparta o skierowanie od lekarza POZ. Można iść na rympał i testować wszystkich" - tłumaczy. Zdaniem gościa Roberta Mazurka, laboratoria są przygotowane do wykonywania 60, 70, 80 tysięcy testów dziennie. "Inną sprawą jest organizacja" - podkreśla poseł.

Jestem od początku w PiS. Nigdzie się nie wybieram - mówi Bolesław Piecha, pytany o wczorajszą deklarację na naszej antenie Lecha Kołakowskiego.

Oczywiście Zjednoczona Prawica jest rodziną po przejściach. Ale zawsze jest czas żeby sobie pewne rzeczy wytłumaczyć - zaznacza. Byłbym spokojny o większość ( w Sejmie- przyp.red) - podkreśla poranny gość Roberta Mazurka.

Tak nie powinno być. Ale doszło do ewidentnej pomyłki kilkunastu posłów - mówi poseł PiS Bolesław Piecha pytany o ustawę covidową.

 Gdyby głosowanie było takie, jak powinno być, (...) to ta ustawa dawno byłaby wydrukowana - podkreśla.

Kiedy sejmowe prace nad prezydencką propozycją dot. aborcji? Bolesław Piecha: To nastąpi niebawem

Sądzę, że to niebawem nastąpi - tak o rozpoczęciu sejmowych prac nad prezydencką propozycją zmian w ustawie aborcyjnej mówił w Porannej rozmowie w RMF FM Bolesław Piecha. Przyznał, że "materiał" potrzebny na początek debaty przy Wiejskiej "jest dzisiaj zgromadzony".

Trzeba zacząć pracować - zadeklarował poseł PiS. Jestem bardzo otwarty i bardzo optuję za tym, żeby taka przesłanka embriopatologiczna znalazła się w ustawie z powrotem - mówił Piecha o zapisach rozszerzających przypadki, w których aborcja byłaby dopuszczalna. Zastrzegł jednak, że jest "też przeciwnikiem pisania ustaw na kolanie". 

Parlamentarzysta odniósł się do kwestii niewydrukowania przez Rządowe Centrum Legislacji poprawnie uchwalonej i podpisanej przez Andrzeja Dudę tzw. ustawy covidowej.

Nie wiem, nie jestem premierem, nie siedzę w KPRM. Nie wiem, czemu ta ustawa jest niewydrukowana czy nieopublikowana - stwierdził Piecha. Przyznał, że "gdyby głosowanie było takie, jak powinno być, (...) to ta ustawa dawno byłaby opublikowana".

Według niego, argumentem przeciw publikacji jest zbyt szeroka grupa osób, która otrzymałaby podwyżki za walkę z Covid-19. Sejm przegłosował ustawę w obecnym kształcie większością głosów, w tym części klubu PiS.

Przeczytaj całą rozmowę Roberta Mazurka z Bolesławem Piechą

Robert Mazurek: Kłaniam się państwu nisko i łączę się natychmiast z Bolesławem Piechą. Posłem Prawa i Sprawiedliwości. Pan się nie wybiera nigdzie?

Bolesław Piecha: Nie, ja jestem w PiS od początku, czyli od powstania tej partii z dwóch podmiotów - PiS i Porozumienia Prawicy. To jest 2002 rok, a ja od 2001 roku, na razie nigdzie się nie wybieram.

A taki Lech Kołakowski jest z Jarosławem Kaczyńskim od 29 lat. I co? I już nie jest.

No tak, ale to jest kwestia i charakteru, i pewnych ambicji, zadrażnień, tych ambicji i tak dalej. Każdy ma swoje racje. Akurat ja ich nie odbieram pozytywnie, ale każdy z nas wybiera w życiu.

Dzisiaj posiedzenie Sejmu. Prawo i Sprawiedliwość na pewno ma jeszcze większość?

Ja sądzę, że tak. I ja bym był spokojny o większość. Oczywiście, Zjednoczona Prawica jest pewnie rodziną, jestem rodziną po przejściach, bo te wszystkie sprawy związane z... podniosły emocje, a o emocjach to się mówi czasami różne dziwne rzeczy. Ale zawsze jest czas, żeby sobie te rzeczy wytłumaczyć. Wydaje mi się - czy przepraszam - jestem pewny, że w dalszym ciągu Zjednoczona Prawica, oczywiście z szefostwem Prawa i Sprawiedliwości, ma większość w Sejmie wystarczającą do tego, żeby po pierwsze, rozstrzygnąć te sporne sprawy, które dzisiaj będą na posiedzeniu Sejmu, i po drugie, żeby w dalszym ciągu proponować Polakom rozwiązania, głównie na czas Covid-19.

Nawet jeśli za Lechem Kołakowskim nie pójdą inni, to rodzi się jednak pytanie, co takiego dzieje się w tej partii, skoro odchodzą z niej najwierniejsi z wiernych. Ci, którzy byli w Porozumieniu Centrum, "zakonie PC", jak wy to mówicie, od zawsze, którzy przetrwali to, że ta partia była poza Sejmem, kiedy naprawdę było im ciężko, kiedy była inwigilacja prawicy. Oni to wszystko przetrwali. I co? Teraz PiS rządzi, ma swojego prezydenta, ma swój rząd, ma wszystko, a oni odchodzą?

Nie. Pan używa kwantyfikatorów wielkich: wszystko, wszystkich. A my mówimy o pośle Kołakowskim póki co.

Powiedziałem, że wy macie wszystko, nie że wszyscy odchodzą. Mówię o pośle Kołakowskim, który twierdzi, że pójdą za nim inni.

Ta partia zna różnego rodzaju - pan też doskonale to śledzi... Pamięta pan chyba Ludwika Dorna, trzeciego bliźniaka, i co? I przetrwaliśmy.

Obawiam się, że pamiętam nawet Ludwików Francuskich.

Zwiększyliśmy swój stan posiadania i Bogu dzięki, piąty, zaczął się szósty rok, rządzimy i bardzo dobrze.

Dobrze, panie pośle. Jeśli nie chce pan mówić szczerze o klubie...

Zawsze mówię szczerze.

To ja to naprawdę rozumiem. To teraz uwaga, bo chciałem całe życie prowadzić losowania totolotka. Nie poprowadziłem, ale podam panu kilka liczb i poproszę, żeby pan zgadł, co to za liczby. 57, 56, 46, 35.

 Zaskoczył pan mnie całkowicie. Moja inteligencja nie jest aż tak błyskotliwa, jak pana. Proszę mi podpowiedzieć.

To są liczone w tysiącach liczby testów, od ostatniego piątku. Proszę mi w takim razie wytłumaczyć. Pan jest lekarzem. Pan był wiceministrem zdrowia. Jeśli pan tego nie rozumie, to nikt nie jest w stanie tego pojąć. Dlaczego Polska robi trzy razy mniej testów niż Francja, ponad 2 razy mniej testów niż Rosja, czy Hiszpania. Hiszpania, kraj porównywalny do nas wielkością. Proszę mi to jakoś wyjaśnić, bo naprawdę pojąć nie mogę. Dlaczego robimy o połowę mniej testów niż robiliśmy 12 dni temu?

No nie, nie. Zmieniliśmy bezwzględnie strategię robienia tych testów. Testujemy te osoby, które w jakiś sposób są albo podejrzane o zakażenie, albo przebywały, kontaktowały się z zakażonymi. I jest to prosta technika testów, która opiera się na skierowaniu. Te skierowania wystawiają dzisiaj, póki co, i pewnie tak będzie, lekarze POZ. Jeżeli oni pierwsi potwierdzą, że jest podejrzenie koronawirusem, testuje się i wynik wychodzi albo dodatni albo ujemny. I jest to jeden ze sposobów testowania stosowany na świecie. Natomiast można oczywiście iść na tzw. rympał i testować wszystkich...

Sekundkę, minutkę. To znaczy, że Anglicy są tak tępi, proszę państwa, że zdaniem pana posła, testują na rympał. Bo Anglicy robią prawie 400 tysięcy testów. W kraju 60-milionowym.

Nie, nie ja mówię o tych, którzy testują wszystkich obywateli i dla wszystkich obywateli ten test będzie ważny dzisiaj. Jutro już nie będzie ważny, pojutrze już na pewno nie będzie...

Ale nasze testy też będą ważne dzisiaj.

...po trzech dniach jest nieistotny, więc dajmy sobie spokój z tymi technikami. Dzisiaj mamy testowanie w Polsce oparte na skierowaniu lekarza podstawowej opieki zdrowotnej i nie jest to złe rozwiązanie.

Dostałem SMS od siostry zakonnej. Siostry zakonne prowadzą dom pomocy społecznej. "My czekamy już 10 dni na wyniki naszych testów na koronawirusa. Przed chwilą znajoma z Gorzowa powiedziała mi, że tam ludzie czekają po 14 dni". I pan mi mówi, że Anglicy - to oni testują na rympał - bo ten test i tak zaraz będzie nieważny. A tutaj proszę. W Gorzowie 14 dni, w domach pomocy społecznej, 10 dni. Ludzie, gdzie my żyjemy.

To już jest całkiem inna sprawa. To jest kwestia wydajności i organizacji oczywiście laboratoriów. Test jest wykonywany, że tak powiem "on time", czyli w czasie. Natomiast co z tymi wynikami. Zawsze znajdziemy takie osoby, które będą ten wynik gdzieś tam poszukiwały. Zgadzam się. Tu niewydolność dotycząca dostarczania jak najszybciej wyników pacjentom, czy tak jak w przypadku tych sióstr, DPS-om, niestety kuleje. Sądzę, że to się poprawia, ale w dalszym ciągu są dość duże opóźnienia. I to niedobrze.

Właśnie się to pogarsza. Ale dobrze. Panie pośle, bo pan mówi dwie rzeczy naraz, które są jednak - pan pozwoli - że to wypomnę, sprzeczne. Albo jest tak, że nasze laboratoria osiągnęły kres wydolności i po prostu nie możemy robić więcej testów, i ja bym tę szczerą informację przyjął. Nawet mogliście zwalić na Tuska i powiedzieć, że to za Platformy likwidowano te laboratoria. Ja to wszystko zrozumiem. Ale powiedzcie prawdę. Nie można mówić w jednym zdaniu, że laboratoria nie dają rady robić więcej testów, a w drugim, że po prostu mamy inną strategię.

Laboratoria robią ilość testów i są przygotowane na robienie kilkudziesięciu (tysięcy - red.) testów - 60, 70, czy nawet 80 tysięcy testów dziennie. Natomiast mamy inne sprawy. To są sprawy organizacyjne. Po pierwsze, to jest skierowanie. Pacjent ma skierowanie z podejrzeniem o wykluczenie lub potwierdzenie koronawirusa, i to jest pierwsza sprawa. A po drugie, to są sprawy administracyjne, które sprawami dotyczącymi przyjęcia materiału i przyporządkowania wyniku tego materiału... niestety w niektórych miejscach kuleją.

Zostańmy przy koronawirusie. Pamięta pan, jak PiS oburzało się, że opozycja o jeden dzień przedłuża prace nad ustawą covidową? Teraz ta ustawa od 2 tygodni niemal leży już podpisana przez prezydenta. Czeka tylko na wydrukowanie jej. I nie jest drukowana. Nie jest drukowana, bo rząd jej nie chce wydrukować. Czy pana, posła Prawa i Sprawiedliwości, byłego wiceministra, to nie oburza, nie dziwi?

Oczywiście, że tak nie powinno być. Natomiast rzeczywiście doszło do ewidentnej pomyłki, i to kilkunastu posłów Prawa i Sprawiedliwości, prawie dwudziestu...

Ale co z tego, na Boga!

...którzy po prostu zagłosowali za fatalnym rozwiązaniem. Po prostu.

Mogliście jej po prostu nie przesyłać prezydentowi.

Honoruje się płacami tych ludzi, którzy pracują przy koronawirusie, a nie rejestratorki, które odbierają na infolinii w przychodni powiedzmy sobie w Koziej Górce, zgłoszenie, na wizytę. Nie jest tak. Trzeba czymś tych ludzi, którzy pracują z koronawirusem, wyróżnić. I ta ustawa temu służyła. Poszła poprawka, wszystkim po równo - jak pan się spodziewa, z Lewicy - bo to wszystkim po równo. I z tym się nie zgadzamy.