„Nie zarzekam się, ale takich planów nie mam” - mówi w Popołudniowej rozmowie w RMF FM poseł PiS Stanisław Piotrowicz w odpowiedzi na to, czy widzi siebie w fotelu prezesa Trybunału Konstytucyjnego. „Sędziowie TK wdali się w politykę. Przynajmniej część tych sędziów. I to jest bardzo szkodliwe z punktu widzenia Trybunału” – tłumaczy gość Marcina Zaborskiego pytany o to, dlaczego uważa, że sędziowie TK, którzy wczoraj wskazali kandydatów na prezesa Trybunału, złamali prawo. I dodaje: „Złamaniem prawa jest to, że prezes TK nie zwołał Zgromadzenia Ogólnego TK. (…) W środę nie było kworum nie ze względu na wypadki losowe, tylko dlatego że trzech sędziów prezes TK nie dopuścił do zgromadzenia”. Czy Stanisław Piotrowicz złoży doniesienie do prokuratury w tej sprawie? „Nie, nie ma takiej potrzeby. Jest kategoria przestępstw, które są ścigane z urzędu, nikt o tym przestępstwie nie musi zawiadamiać” – odpowiada poseł PiS. „W stanie wojennym jako prokurator zwalczałem zwykłą przestępczość. (...) Nie prowadziłem żadnych postępowań przeciwko opozycji ” – tak z kolei Piotrowicz komentuje słowa Tomasza Siemoniaka z PO, że "prokurator stanu wojennego Piotrowicz woła w Sejmie 'Precz z komuną'".

Marcin Zaborski: Widzi pan siebie w fotelu sędziego Trybunału Konstytucyjnego?

Stanisław Piotrowicz: Nigdy o tym nie myślałem.

A odmówiłby pan, gdyby taka propozycja padła?

Nie wiem.

Stanisław Piotrowicz w Popołudniowej rozmowie w RMF FM. Posłuchaj!

Czyli jednak nie? Nie mówi pan nie?

Tego nie wiem.

Bo wszystkie ustawy o TK, które miał pan przygotować, są napisane, za chwilę pewnie uchwalone przez parlament, więc może nowe wyzwania pana czekają.

Wiele rzeczy w życiu mnie zaskakiwało. Nigdy w ogóle nie myślałem o tym, że trafię do polityki. Można powiedzieć, że nie wykonałem w tym kierunku żadnych czynności. A zatem, wtedy kiedy myślałem już, że niebawem przejdę w stan spoczynku - przyszli do mnie ludzie i prosili o to, żebym kandydował w wyborach. Odmówiłem raz, odmówiłem drugi raz, odmówiłem trzeci raz...

No i za chwilę przyjdą poproszą: Panie pośle, zapraszamy do Trybunału.

W związku z tym nie zarzekam się przed niczym, ale gdzieś takich planów nie mam.

Wczoraj sędziowie Trybunału wskazali kandydatów na prezesa Trybunału. O tym, co się działo w Trybunale, pan mówił tak: To przerażające, w ewidentny, jaskrawy, lekceważący sposób łamane jest prawo. Dlaczego pana zdaniem sędziowie złamali prawo?

Dlatego, że wdali się w politykę, przynajmniej część tych sędziów. I to jest rzeczywiście bardzo szkodliwe z punktu widzenia tej instytucji. Proszę zwrócić uwagę na to, że wedle konstytucji, Trybunał i każdy sąd, i sędziowie, powinni być apolityczni i bezstronni.

I sędziowie Trybunału, którzy wczoraj obradowali, przedstawili uchwałę o przedstawianiu prezydentowi przez sędziów TK zebranych na Zgromadzeniu Ogólnym tych kandydatów. Czy w ten sposób sędziowie TK złamali prawo?

Tak, złamali. W tym sensie, że prezes nie dopuścił do udziału wszystkich sędziów Trybunału Konstytucyjnego. I na tym złamanie prawa polega.

Co to znaczy "nie dopuścił"?

Dlatego, że w dalszym ciągu, w sposób bezprawny, prezes TK dzieli sędziów na tych orzekających i nieorzekających. I jednocześnie uważa, że ci, którzy są nieorzekający, nie mają prawa zasiadać w Zgromadzeniu Ogólnym.

To mówi pan o prezesie. A ja pytam o sędziów, którzy wczoraj obradowali. Wydali uchwałę, przekazali tę uchwałę. Czy ta uchwała, którą przygotowali i przekazali, jest złamaniem prawa?

Panie redaktorze, żeby jakaś czynność mogła być nazwana uchwałą, to musi być podjęta w ramach określonej procedury prawnej. Uchwała Zgromadzenia Ogólnego zapada większością głosów.

Sędziowie mówią, że to nie jest uchwała Zgromadzenia Ogólnego: To nie jest uchwała Zgromadzenia Ogólnego, ale uchwała sędziów zebranych na Zgromadzeniu Ogólnym. Czy uchwała sędziów zebranych na Zgromadzeniu Ogólnym to jest złamanie prawa?

Panie redaktorze, podkreślam, złamaniem prawa jest to, że pan prezes miał zwołać obowiązek ustawowy - Zgromadzenie Ogólne Trybunału Konstytucyjnego. I tego zgromadzenia, w zgodzie z prawem, nie zwołał.

Czyli prezes, jeśli dobrze rozumiem, złamał prawo, ale nie sędziowie, którzy obradowali wczoraj na zgromadzeniu?

Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów. Wszyscy sędziowie TK stanowią Zgromadzenie Ogólne.

Ale 10 wystarczy, żeby to zgromadzenie miało kworum?

Niezupełnie tak. Dlatego, że w Zgromadzeniu Ogólnym winni mieć zagwarantowane wzięcie udziału - wszyscy sędziowie.

Jasne, ale nie wprowadzajmy w błąd słuchaczy. Czy 10 sędziów wystarczy, żeby było kworum na Zgromadzeniu Ogólnym?

W zgromadzeniu mają prawo wziąć udział wszyscy sędziowie TK. Ale część z nich może, z przyczyn losowych, nie móc wziąć udziału.

I tak było z trójką sędziów, którzy są na zwolnieniu lekarskim.

Więc ustawodawca dostrzega takie trudności natury obiektywnej i powiada: nie mniej jak 10, czyli co najmniej 10 sędziów. Natomiast wczoraj nie było kworum, nie z tego względu, że były wypadki losowe, tylko z tego względu, że kilku sędziów - dokładnie trzech - prezes Trybunału nie dopuścił do tego zgromadzenia.

Jeśli mówi pan, że prawo zostało złamane, to złoży pan doniesienie do prokuratury, albo złożył pan to doniesienie już?

Nie.

A dlaczego nie?

Nie ma takiej potrzeby.

No nie. Jeśli funkcjonariusz publiczny widzi złamanie prawa, to - jak rozumiem - ma obowiązek złożyć doniesienie do prokuratury.

Panie redaktorze. Jest kategoria przestępstw, jeżeli już w takich kategoriach rozmawiamy...

A to jest przestępstwo?

...która jest ścigana z urzędu.

I powinno to być ścigane z urzędu?

A zatem, jeżeli mówimy na przykład o przestępstwie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, to nikt o tym przestępstwie nie musi zawiadamiać. Organy ściągania, jeżeli powezmą wiadomość o popełnieniu czynu ściganego z urzędu, mają obowiązek z urzędu wszczynać postępowanie. Żadnych zawiadomień nie potrzeba.

Krzyczał pan ostatnio panie pośle na sejmowej mównicy: "Precz z komuną". I na to jeden z liderów Platformy Obywatelskiej, Tomasz Siemoniak, napisał w internecie tak: "Prokurator stanu wojennego Piotrowicz woła w Sejmie 'Precz z komuną'. Prześcignął diabła, który ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwonił".

No cóż, wolno wszystko powiedzieć, wolno wszystko napisać. Pan Siemoniak nie zna mojej przeszłości. Równie dobrze mogę o nim powiedzieć, że też żył w stanie wojennym. Ja też w stanie wojennym żyłem.

Ale był prokuratorem pan Siemoniak w stanie wojennym?

No i co z tego, no nie. A ja byłem. I każdy...

No właśnie. I jak rozumiem tego dotyczy ten zarzut.

Panie redaktorze, ale teraz trzeba popatrzeć, co ja w tym stanie wojennym robiłem jako prokurator.

No i co pan robił?

Zwalczałem zwykłą przestępczość. Zwykłą. Złodziei, bandytów, tymi sprawami się zajmowałem.

A kiedy rząd pozbawia funkcji kierowniczych w policji dawnych milicjantów, którzy ścigali przestępców, to analizuje ich przeszłość według tego schematu? Co robili, kogo ścigali i jak ścigali?

Bardzo się cieszę, że pan ten problem poruszył, dlatego że i ja za to, że odmówiłem prowadzenia śledztw o charakterze politycznym, zostałem w tamtym czasie zdegradowany. Byłem w prokuraturze wojewódzkiej, zostałem zdegradowany do prokuratury rejonowej. I warto o tym wiedzieć. Nie prowadziłem żadnych postępowań przeciwko opozycji. Jeżeli ktoś twierdzi, że prowadziłem, to bardzo proszę - niech pokaże mi te ofiary.

To jasne, ale teraz...

Niech pokaże mi te ofiary. Nie ma proszę pana w tamtym okresie, żeby tak się zachować jak ja, trzeba było wiele ryzykować.

Czy wprowadzając - na przykład - przepisy dezubekizacyjne dzisiaj, Prawo i Sprawiedliwość przyjmuje te argument, które pan teraz prezentuje? To znaczy: Ktoś musiał pracować w Wojskowej Służbie Wewnętrznej. Ktoś musiał być w Wojskach Ochrony Pogranicza. Ktoś musiał być w centrum wyszkolenia MSW.

Panie redaktorze, ja się tą problematyką akurat - jak pan wie - nie zajmuję. I nad tą ustawą nie pracuję, i pan doskonale o tym wie.

Nie, posłowie pracują nad wszystkimi ustawami, panie pośle. Szef komisji sprawiedliwości - wydaje mi się - cokolwiek na ten temat chyba jednak wie. No bo, ci policjanci mogą dzisiaj powiedzieć, tak jak pan całkiem niedawno: "Mój pech polega na tym, że się w ogóle w systemie komunistycznym urodziłem. Pracowałem w milicji, np. ochraniałem wybory w 1989 roku, a dziś za to mam dostać po głowie". Tak mówią ci policjanci.

Panie redaktorze, czy prokuratura jest wymieniona w katalogu tej ustawy?

Nie rozmawiamy teraz o prokuraturze, dobrze pan wie, o czym teraz rozmawiamy - o policjantach.

No dobrze... Rozmawiamy o policjantach...

Którzy mówią, że to, co jest proponowane, nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością społeczną. Więc pytam szefa komisji sprawiedliwości w Sejmie: czy to jest sprawiedliwe czy nie?


Proszę pana, jeżeli ktoś wstępował w tamtym czasie do milicji, to też się na coś decydował. 

A jeśli ktoś wstępował do prokuratury, to też się decydował?

Tak proszę pana, ale zupełnie inny charakter pracy...

Czyli zakładam, że w prokuraturze pan prokurator Piotrowicz mógł robić dobre rzeczy, policjant, który był milicjantem nie mógłby tego robić?

Choćby z tego względu, że milicja wykonywała czynności o charakterze operacyjnym. Prokurator jest urzędnikiem zza biurka. Jeżeli tego rodzaju efekty prac operacyjnych nie zostaną przedłożone na biurko, to można powiedzieć, że był w tamtym czasie bezrobotny. 

Stanisław Piotrowicz o ustawie o zgromadzeniach: Chcemy uniknąć gorszących sytuacji

"Chcemy uniknąć gorszących sytuacji, które miały miejsce w ubiegłych latach" - w ten sposób Stanisław Piotrowicz w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM uzasadnia potrzebę zmiany ustawy o zgromadzeniach. W założeniach projektu zapisano m.in. pierwszeństwo w organizacji wydarzeń przez państwo i organizacje kościelne. "Dzieje się tak ze zrozumiałych względów, trzeba zachować pewną powagę. (...) Trzeba odseparować kontrdemonstracje" - uzasadnia taką propozycję poseł. Piotrowicz odnosi się też do zwolnień lekarskich trójki sędziów Trybunału Konstytucyjnego, które przeszkodziły w organizacji Zgromadzenia Ogólnego TK. "Nie jestem od tego, żeby się o wirusach wypowiadać" - stwierdza gość Marcina Zaborskiego.