Piłkarze Zawiszy Bydgoszcz staną dziś przed szansą awansu do ćwierćfinału Pucharu Polski. O 17:30 zagrają u siebie z drugoligową Chojniczanką Chojnice. Zawisza ma w dorobku triumf w tych rozgrywkach wywalczony w 2014 roku. Dwa lata później klub z Bydgoszczy zbankrutował, ostatecznie spadł do B klasy. Żmudny proces odbudowy przeszedł już w ramach nowych struktur. Obecnie piłkarze Zawiszy grają na czwartym szczeblu rozgrywek. "Piłkarze są podekscytowani, że mogą zagrać na takim poziomie i mają szansę na awans" - mówi w rozmowie z RMF FM trener Zawiszy Adrian Stawski.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
Historia Zawiszy to jeden najgłośniejszych upadków w naszym futbolu w XXI wieku. Teraz bydgoski klub dzięki dobrej grze w Pucharze Polski wraca na salony. Trzecioligowiec w ćwierćfinale pucharowych rozgrywek to oczywiście sensacja. W tym sezonie mamy dwa takie przypadki. Tym drugim Avia Świdnik, która w czwartek zagra o półfinał z Rakowem Częstochowa.
Po drodze do ćwierćfinału PP Zawisza nie rywalizował z rywalami z Ekstraklasy. Najpierw pokonał pierwszoligowy GKS Tychy. W drugiej rundzie GKS Wikielec (3. liga), a w 1/8 finału Wisłę Kraków. Zwycięstwo nad Białą Gwiazdą 4:1 odbiło się w Polsce szerokim echem. W końcu to lider 1. ligi.
Teraz w ćwierćfinale rywalem Zawiszy będzie drugoligowa Chojniczanka Chojnice.
Każdy w mieście tym meczem żyje. Cieszymy się też, że możemy się przypomnieć szerszej grupie kibiców. Gramy w końcu na czwartym szczeblu rozgrywek. Chcemy awansować na poziom centralny, a puchar to dla nas także bardzo ważne i duże wyzwanie - mówi w rozmowie z RMF FM trener Adrian Stawski.
Szkoleniowiec przyznaje, że jesienne zwycięstwo nad Wisłą z piłkarskiego punktu widzenia jest obecnie nieistotne, ale zmieniło postrzeganie jego drużyny.
Wiemy, że jest jakaś presja. Po tym, jak wyeliminowaliśmy Wisłę Kraków, nikt nie patrzy na to z kim gramy. Na to, że Chojniczanka gra w wyższej lidze. Wszyscy oczekują zwycięstwa. Natomiast presja jest dla nas przywilejem, bo jakbyśmy tej presji nie mieli, to nie gralibyśmy o wielkie cele. Piłkarze są podekscytowani, że mogą zagrać na takim poziomie i mają szansę na awans. Myślę, że to nikomu nóg nie splącze - mówi trener.
Nie ma jednak co ukrywać - dla Zawiszy ćwierćfinał Pucharu Polski i nadzieje na awans do półfinału to świetna okazja by przypomnieć o sobie piłkarskiemu środowisku.
Cieszymy się, że zrobiło się o nas głośno. Zawisza to duży klub z dużego miasta. Takie przypomnienie się kibicom to świetna reklama. W tym ćwierćfinale nie ma żadnego klubu z 1. ligi, a my jesteśmy. Radość będzie jak przejdziemy Chojniczankę. Chcemy wygrać. Teraz jeszcze się nie cieszymy z samej obecności na tym etapie rozgrywek. Wisły Kraków z Chojniczanką nie można porównywać. Drużyna z Chojnic naprawdę ma sporo atutów. Szykujemy się na ciężką przeprawę - podkreśla Stawski.
Trener dodaje, że docelowy plan Zawiszy to powrót do Ekstraklasy. To oczywiście będzie proces, który jeszcze potrwa.
Plany są. Mamy swój model gry. Pod ten model ściągani są zawodnicy i ta praca trwa z okienka na okienko. Będzie można wzmacniać drużynę lepszymi zawodnikami na dany poziom rywalizacji. Ekstraklasa to daleka perspektywa, ale ważne, że właściciel klubu widzi taki właśnie cel - mówi szkoleniowiec.
Na razie trzeba wrócić na centralny poziom rozgrywek. Ten rozpoczyna się od 2. ligi. To będzie już dla Zawiszy inne granie. Klub już teraz pod względem organizacyjnym jest gotowy na takie wyzwanie.
Zawodnicy nie pracują. Skupiają się tylko na graniu w piłkę nożną. Wszystko jest poukładane jak w profesjonalnym klubie. Mamy wszystko, czego nam potrzeba: odnowę biologiczną, dobrze przygotowane boiska. Nie mamy problemów. Możemy skupiać się na futbolu. Moja wizja piłki jest spójna z tym, czego oczekuje właściciel. To ofensywna piłka oparta na pressingu, kontrolowaniu piłki i innych założeniach taktycznych. Docelowo ma to nas doprowadzić do momentu, w którym to inne kluby kopiują organizację gry Zawiszy - opisuje trener Adrian Stawski.
Początek meczu Zawiszy z Chojniczanką o 17:30.


