Tegoroczny sezon żużlowy nabiera rozpędu. Kilka tygodni temu w Polsce rozpoczęły się zawody ligowe, 8 dni dzieli nas od rozpoczęcia cyklu Speedway Grand Prix, a wielkimi krokami nadchodzi też Drużynowy Puchar Świata. O przewidywaniach na ten sezon, oczekiwaniach wobec zawodników i przygotowaniach do Pucharu Świata Mikołaj Wroński z RMF FM rozmawia z trenerem żużlowej reprezentacji Polski, Stanisławem Chomskim.

  • Informacje ze świata sportu znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. 

PGE Ekstraliga

Za nami dwie pierwsze kolejki PGE Ekstraligi. Aktualnie na dwóch pierwszych miejscach w ligowej tabeli znajdują się drużyny Orlen Oil Motoru Lublin oraz Betard Sparty Wrocław. Zdaniem Stanisława Chomskiego to właśnie te zespoły mają największe szanse na zdobycie mistrzowskiego tytułu.

Patrząc na to, jaką moc pokazali u siebie lublinianie, pomimo odejścia kluczowych zawodników, czyli Kubery, Holdera i Przyjemskiego, ta drużyna jest chyba najlepiej przygotowana do sezonu. Nie dość, że zdecydowanie wygrała u siebie z mistrzem Polski z Torunia, który aktualnie nie prezentuje jeszcze mistrzowskiej formy, to na wyjeździe również pokazała się znakomicie. Druga formacja, która według mnie jest kandydatem do mistrzowskiego fotela, to Sparta Wrocław, która też zdecydowanie wygrała u siebie z Falubazem, który, jak widzimy, ma problemy na początku sezonu. Poza tym wrocławianie zaliczyli dość trudny, ale zwycięski pojedynek w Gorzowie. Te drużyny przynajmniej na początku będą nadawały ton. A pozostałe? Na razie trudno powiedzieć - komentuje selekcjoner.

A kto zdaniem Stanisława Chomskiego wyróżnia się lub zawodzi na początku sezonu?

Jeszcze przed sezonem spodziewałem się wzrostu formy Nazara Parnickiego. Zaskoczeniem in plus na pewno jest też Norick Bloedorn. Dobrej dyspozycji spodziewałem się po Mathiasie Pollestadzie, którego, można powiedzieć, że kilka lat temu w jakiś sposób odkryłem w Gorzowie. On uczył się tego żużlowego rzemiosła i widać, że w ostatnim roku zrozumiał, jak trzeba się przygotowywać, w dodatku trafił też na dobry sprzęt. Jest wielu zawodników, którzy potrafią jeździć. Pełnej krasy nie pokazał jeszcze Adam Bubba Bednar, a na zapleczu świetnie pokazuje się Villads Nagel. Na pewno więcej spodziewano się po powrocie Wiktora Przyjemskiego do Bydgoszczy. Mimo że jest to niższy poziom ligowy, to jednak widzimy, że coś nie działa tak, jak powinno. Rozmawiałem z tymi zawodnikami i na pewno duże znaczenie w sposobie przygotowania i techniki startu ma nowa mieszanka, która w tym roku jest stosowana w tylnych oponach. Na razie nie wszyscy potrafią sobie z tą zmianą poradzić, zwłaszcza ci młodsi.

Speedway Grand Prix

Już 2 maja, w niemieckim Landshut odbędzie się pierwsza runda cyklu Speedway Grand Prix, czyli indywidualnych mistrzostw świata na żużlu.

W tym roku Polskę w walce o tytuł będzie reprezentowało aż 4 zawodników: Kacper Woryna, Dominik Kubera, Patryk Dudek i oczywiście sześciokrotny mistrz świata, Bartosz Zmarzlik.

To są turnieje, gdzie rywalizuje się indywidualnie, a walka jest naprawdę ostra. Nikt nikomu nie odpuszcza i nie oddaje punktów. Spodziewam się przede wszystkim bezpiecznej, bezkontuzyjnej jazdy. To jest podstawa, bo każdy upadek i każda kontuzja, nawet ta drobniejsza, hamuje zawodnika. Życzę im podejmowania trafnych decyzji i sportowego szczęścia, bo suma tych składników powoduje, że forma jest zadowalająca - komentuje Stanisław Chomski.

W ubiegłym sezonie objawieniem mistrzostw świata okazał się Brady Kurtz. Australijczyk jako debiutant, aż do ostatniej rundy walczył o mistrzostwo świata z Bartoszem Zmarzlikiem, choć ostatecznie górą był Polak. A kto może zostać czarnym koniem tego sezonu?

Wiele mówiło się o tym, że Daniel Bewley i Robert Lambert pójdą teraz do góry. Nie wiem, jak będzie z Bradym Kurtzem. Myślę, że on dalej będzie godnym rywalem Bartka i innych zawodników, chociaż uważam, że będzie mu trudniej niż w poprzednim sezonie. Jako debiutant jedzie się bez obciążenia psychicznego. Do cyklu powraca Michael Jepsen Jensen, który przeszedł drogę od mistrza świata juniorów, przez niezłe starty, a później niebyt i myśli o zakończeniu kariery. Ponownie zaistnieć pozwolił mu transfer do Grudziądza, który spowodowany był jedynie problemami Jasona Doyle’a. Od tej pory Jensen utrzymuje wysoki poziom. Chciałbym, żeby w tym roku objawieniem był któryś z Polaków, może Kacper Woryna, który na początku tego sezonu zaskakuje na plus. - zapowiada trener.

Według wielu kibiców i ekspertów, głównym faworytem cyklu po raz kolejny będzie Bartosz Zmarzlik. Polak, mający na koncie już sześć tytułów indywidualnego mistrza świata, jest jednym z trzech najbardziej utytułowanych żużlowców w historii. Podobnym wynikiem mogą szczycić się jedynie Nowozelandczyk Ivan Mauger oraz Szwed Tony Rickardsson. Oni obaj zakończyli swoje kariery wiele lat temu, a mający 31 lat Zmarzlik najprawdopodobniej ma przed sobą jeszcze wiele lat jazdy na najwyższym poziomie.

Bartek ma przede wszystkim ogromną determinację. Większość zawodników ma ją na torze, a on również poza nim. Kiedy tylko sezon się kończy, Bartek myśli już o kolejnych wyzwaniach, rozkłada każde zadanie i problem na czynniki pierwsze, szuka u wielu źródeł, konsultuje. Wielu zawodników stara się to robić, ale jego analiza jest dokładniejsza. To zawodnik, u którego sport naprawdę jest na pierwszym miejscu, wszystko jest temu podporządkowane. Moim zdaniem podstawą jest też jego rodzina. Nie mam tu na myśli jedynie małżonki i synów, ale też rodziców, dziadków. Rolę menadżera teamu pełni jego starszy brat, Paweł. Bartek często wspomina o tym, jak został wychowany, jak wiele członkowie rodziny mu dali. Tylko że naturalne predyspozycje nie wystarczą. Trzeba rozwijać je ciężką pracą i on to robi, pracuje bardzo dużo - ocenia Stanisław Chomski.

Po świetnym ubiegłym sezonie do cyklu Grand Prix powraca Patryk Dudek. Jak na razie zawodnik Pres Grupy Deweloperskiej Toruń nie przekonuje jednak swoją formą.

Trudno powiedzieć z czego to wynika, być może to przez to, że pogoda nie jest jeszcze komfortowa. Raz jest ciepło, raz zimno, a silniki różnie na to reagują. Może po prostu jeszcze nie trafił w to, co go zbuduje, jeśli chodzi o sprzęt, a  w żużlu mówi się, że sprzęt buduje i sprzęt rujnuje. Patryk w tym roku postawił na jednego tunera, który przygotowuje jego silniki i oczekuje lojalności. W tym momencie trzeba być cierpliwym, wszyscy oczywiście chcielibyśmy tej formy już teraz, często wydajemy jednoznaczne opinie, zwłaszcza w niektórych mediach, chociaż nie wiem, czy to ma na niego wpływ. Myślę, że on jest na tyle odporny i doświadczony, że da sobie z tym wszystkim radę.

Poprzedni sezon w SGP nie był udany dla Dominika Kubery, który zajął dopiero 12. miejsce. W tym roku wychowanek Unii Leszno zmienił barwy klubowe, przechodząc z Lublina do Zielonej Góry. Według samego zawodnika, zmiana była podyktowana między innymi odległością dzielącą Lublin i Leszno, skąd Kubera pochodzi. 

Ta zmiana powinna mu pomóc, bo sama możliwość przejechania większej ilości okrążeń na torze klubu, który się reprezentuje, wiele ułatwia. Dominik ma do Zielonej Góry znacznie bliżej niż do Lublina, więc będzie mu łatwiej. To jest zresztą jeden z argumentów, które on sam podnosił, mówiąc o chęci zmiany barw klubowych. Jak na razie tej stabilności u niego nie ma. Podobnie jak w przypadku Patryka Dudka potrzeba czasu i cierpliwości, tylko że tego czasu niestety nie ma za dużo. Mecz za meczem, niedługo odbędzie się pierwsza runda Grand Prix. Oby ona była udana, bo po dobrym występie zawodnik wraca do równowagi. Wynik buduje pewność siebie.

Tegoroczny sezon to debiut w cyklu Grand Prix dla Kacpra Woryny. Chociaż wielu ekspertów uznaje pierwszy sezon w mistrzostwach świata za wyjątkowo trudny, Stanisław Chomski jest daleki od skazywania Woryny na pożarcie.

Brady Kurtz udowodnił, że sezon debiutancki to wcale nie musi być problem. Kacper jak na razie pokazuje w tym sezonie równą formę. Było kilka imprez, na których pojechał świetnie. Dobrze radzi sobie na torze w Lublinie, który uznaje się za trudny dla nowych zawodników tego klubu. On może być takim języczkiem u wagi w Grand Prix, ma bardzo profesjonalne podejście do żużla i jest bardzo świadomy. Widzę to, rozmawiając z nim na temat diety czy przygotowania mentalnego.

Reprezentacja Polski

W tym sezonie, po 3 latach przerwy, powraca FIM Speedway World Cup, czyli Drużynowy Puchar Świata. Wielki finał odbędzie się 29 sierpnia na PGE Narodowym w Warszawie. W poprzednich 3 edycjach pucharu wygrywała reprezentacja Polski, którą wiele osób również w tym sezonie uznaje za faworyta rozgrywek.

Zdaję sobie sprawę, że oczekiwania i odpowiedzialność są ogromne. Przecież trzy lata temu Polska wywalczyła Puchar Świata w decydującym biegu. Do dzisiaj pamiętamy walkę, którą stoczył wtedy Maciek Janowski, wcale nie było lekko, łatwo i przyjemnie. Inne nacje depczą nam po piętach, co świetnie pokazuje też Speedway of Nations, gdzie do tej pory nie zdobyliśmy jeszcze złota. Myślę, że nie czujemy się faworytami. Wielu kibiców i dziennikarzy upatruje dużych szans u Australijczyków i to może być słuszny pogląd. Niemniej zdajemy sobie sprawę, że jeśli nie zdobędziemy złota, nikt nas nie rozgrzeszy. A czy to się uda? Trudno powiedzieć, bo na chwilę obecną forma potencjalnych kadrowiczów jest jeszcze daleka od idealnej.

Trener podkreśla, że o tym, kto ostatecznie będzie reprezentował Polskę w Pucharze Świata, zadecyduje przede wszystkim aktualna forma sportowa.

Doświadczeniem można się kierować w ostateczności, jeżeli będziemy mieć zawodników startujących na równym poziomie. Najważniejszy jest poziom sportowy. Mimo że finał odbędzie się w Polsce, naszym atutem na pewno nie będzie tor, bo ten zostanie przygotowany specjalnie na te zawody przez organizatora turnieju, który stworzy równe warunki dla wszystkich. Niemniej oczekiwania, które będą na nas ciążyły, są dużo większe niż te wobec zawodników innych nacji.

Rolę kapitana reprezentacji Polski pełni Bartosz Zmarzlik. W tym przypadku nie jest to jedynie tytuł honorowy. Przed Zmarzlikiem stoją dodatkowe zadania.

Bardzo ważny jest poziom sportowy Bartka i to jest niekwestionowany atut tego wyboru. Niemniej, on ma być też łącznikiem między mną a pozostałymi zawodnikami w sprawach, które ich nurtują i dotyczą całej reprezentacji. Przyjąłem taką zasadę, że jeśli zawodnik ma prywatną sprawę, dotyczącą go indywidualnie, to może zwrócić się do mnie o każdej porze dnia. Ale jeśli te sprawy dotyczą tylko i wyłącznie reprezentacji jako zespołu, to po to jest kapitan. Te sprawy mogą dotyczyć miejsca odbywania treningu czy hotelu, w którym zawodnicy chcą przenocować. W tych kwestiach musi być jedna linia, którą przedstawia kapitan zespołu. Oczekuję też, że będzie miał wpływ mobilizacyjny, a jeśli komuś coś nie będzie szło, to on podejdzie, klepnie i spróbuje pomóc.

Stanisław Chomski podkreśla, że chociaż w żużlu ogromną rolę odgrywa technika jazdy, forma fizyczna i przygotowanie sprzętu, to kluczowy pozostaje aspekt mentalny.

Wszystko zaczyna się i kończy w głowie. To ona zarządza decyzjami, fizycznością i sprzętem, dlatego potrzebni są psychologowie sportu i trenerzy mentalni. Zawodnik musi być przygotowany zarówno na sukces, jak i porażkę. Wiemy, jak wielu z tych chłopaków, którzy do dziś mogliby się ścigać albo służyć swoją wiedzą, nie ma już wśród nas. To jest odpowiedzialność naszego środowiska. Jest duża nagonka, presja i oczekiwania. Zazdrości się tym chłopakom wielkich pieniędzy, tylko że one nie leżą na ulicy. Oni osiągają to wszystko ciężką pracą i podejmując ogromne ryzyko.

Jako selekcjoner, Stanisław Chomski opiekuje się również młodzieżową reprezentacją Polski, w której startują zawodnicy, którzy w przyszłości będą próbowali zająć miejsce Bartosza Zmarzlika i innych zawodników z seniorskiej kadry.

Wielu z nich ma taki potencjał. To między innymi Wiktor Przyjemski, Damian Ratajczak czy Bartek Bańbor. Są też zawodnicy, których na dzień dzisiejszy nie ma w kadrze, a mają duże możliwości Chodzi o Oskara Palucha, czy Bartka Jaworskiego. Niedawno pokazało się kilku nowych, fajnych chłopaków, między innymi Kamiński z Gdańska i Pawełczak z Bydgoszczy. Pytanie jak to wszystko się u nich potoczy. My trochę za bardzo rozkładamy nad tymi chłopakami parasol ochronny, podobnie jak rodzice, którzy czasami próbują wyręczać swoje dzieci. Później ci zawodnicy chcą sami decydować o swoim losie, w pewnym sensie zostają pozostawieni sami sobie i często podejmują decyzje, które mogą nie mieć pozytywnych skutków. Żużel jest trochę jak życie, przez cały czas weryfikuje naszą wiedzę i poziom sportowy. Ciągle pojawia się coś nowego, a człowiek musi się non stop uczyć  - podsumował.