Władysław Heraskewycz nie wystartuje w igrzyskach Mediolan-Cortina d'Ampezzo. Ukraiński skeletonista nie został dopuszczony do startu w zawodach po tym, jak odmówił zmiany kasku upamiętniającego poległych na wojnie z Rosją sportowców i trenerów.

  • Ukraiński skeletonista Władysław Heraskewycz został wykluczony z igrzysk Mediolan-Cortina d'Ampezzo.
  • Powodem była odmowa zmiany kasku z wizerunkami poległych na wojnie ukraińskich sportowców i trenerów.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Władysław Heraskewycz, reprezentant Ukrainy w skeletonie, został wykluczony z udziału w igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina d'Ampezzo. Powodem była odmowa zmiany kasku, na którym widniały wizerunki ukraińskich sportowców i trenerów poległych w wojnie z Rosją.

Decyzja MKOl i reakcja sportowca

MKOl powołał się na artykuł 50. Karty Olimpijskiej, który zabrania wszelkiego rodzaju demonstracji politycznych, religijnych oraz rasowych na obiektach olimpijskich. Skeletonista otrzymał zgodę na noszenie czarnej opaski, jednak nie zgodził się na rezygnację z kasku upamiętniającego poległych rodaków. 

W środę Heraskewycz ponownie pojawił się na treningu w zakazanym kasku i zapowiedział, że wystartuje w nim także podczas zawodów.

Bezskuteczne rozmowy

Jeszcze w czwartek rano przewodnicząca MKOl Kirsty Coventry próbowała osobiście przekonać ukraińskiego sportowca do zmiany decyzji. Rozmowy nie przyniosły jednak rezultatu. W konsekwencji Heraskewycz został oficjalnie wykluczony z udziału w zawodach.

Coventry decyzję Heraskewycza przyjęła ze łzami w oczach. To przesłanie pamięci i nikt się z tym nie kłóci. Wyzwaniem było znalezienie rozwiązania tej sytuacji. Niestety to się nie udało - przyznała.

"Pomimo licznych rozmów i osobistych spotkań między MKOl a panem Heraskewyczem, ostatniego z nich dziś rano z prezydent MKOl Kirsty Coventry, nie rozważał on żadnej formy kompromisu" - czytamy w oświadczeniu MKOl. 

"MKOl bardzo zależało na tym, aby pan Heraskewycz wziął udział w zawodach. Dlatego MKOl starał się znaleźć pełen szacunku sposób na upamiętnienie jego kolegów - sportowców, którzy zginęli w wyniku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Istotą tej sprawy nie jest przesłanie, lecz to, w jaki sposób chciał je wyrazić - dodał MKOl.

Reakcja sportowca

Według Heraskewycza kask nie narusza to żadnych przepisów MKOl.

Trudno to wyrazić lub ubrać w słowa. To pustka - powiedział dziennikarzom Heraskewycz, zapowiadając odwołanie do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS). To jest cena naszej godności - dodał.

Już podczas poprzednich igrzysk olimpijskich w Pekinie Heraskewycz prezentował transparent z hasłem "Nie dla wojny w Ukrainie". Kilka dni po zakończeniu zawodów Rosja zaatakowała jego kraj. Skeletonista podkreślał, że zamierza przestrzegać przepisów zakazujących demonstracji politycznych w obiektach olimpijskich, jednocześnie dbając o to, aby trudna sytuacja Ukrainy została nagłośniona podczas igrzysk. Wówczas MKOl uznał, że sportowiec po prostu apeluje o pokój i nie naruszył Karty Olimpijskiej

"Chwila wstydu"

Na decyzję MKOl zaregował minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha. "MKOl wykluczył nie ukraińskiego sportowca, ale swoją reputację. Przyszłe pokolenia będą wspominać to jako chwilę wstydu. Chciał po prostu upamiętnić swoich kolegów-sportowców poległych na wojnie. Nie ma w tym nic złego, ani pod względem etycznym, ani prawnym" - napisał Sybiha na platformie X.