Niestety, Damian Żurek nie zdobył medalu w biegu na 1000 m. Polski panczenista zajął 4. miejsce, do podium zabrakło mu 0,07 s. Złoto wywalczył Amerykanin Jordan Stolz.
O godzinie 18.30 w łyżwiarskiej hali w Mediolanie rozpoczęła się rywalizacja mężczyzn na 1000 m z udziałem trzech Polaków. Biało-Czerwoni największe nadzieje wiązali z 26-letnim Damianem Żurkiem, który w tym sezonie był drugi w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata na dwóch dystansach: 500 m i 1000 m. Pod koniec stycznia w niemieckim Inzell dwukrotnie wygrał na 500 m oraz zajął drugie miejsce na 1000 m.
Faworytem był jednak Jordan Stolz. Amerykanin w tym sezonie był najlepszy na trzech dystansach: 500 m, 1000 m i 1500 m.
Na liście startowej znalazło się 30 zawodników, którzy rywalizowali w 15 parach. Żurek pobiegł w ostatniej razem z Estończykiem Martenem Liivem. Przez długi czas wydawało się, że Polak zakończy bieg zdobyciem medalu. Jeden z międzyczasów pokazywał, że zajmuje trzecie miejsce. Niestety, na finiszu był czwarty. Polakowi do podium zabrakło 0,07 s.
Żurek wystartuje jeszcze w biegu na 500 m, który odbędzie się w niedzielę 15 lutego.
W Mediolanie zwyciężył Amerykanin Jordan Stolz, który pobił rekord olimpijski wynikiem 1.06,28. Srebrny medal zdobył Holender Jenning de Boo, który przegrał z nim w bezpośrednim pojedynku o pół sekundy. Brąz wywalczył Chińczyk Zhongyan Ning.
W hali lodowej w Mediolanie nie obyło się bez kontrowersji. Holender Joep Wennemars, któremu przeszkodził w biegu rywal z Chin Lian Ziwen, powtarzał swój start, ale nie poprawił wyniku.
Również Piotr Michalski został wytrącony z rytmu, gdy drogę zajechał mu Austriak Gabriel Odor, później zdyskwalifikowany. Polak nie zdecydował się na powtórny start i zakończył zmagania na 25. miejscu. Marek Kania był 23.
Po swoim starcie Kania przyznał, że w końcówce go "odcięło". Ocenił jednak, że szybki początek to dobra wróżba na sobotnie zmagania na 500 m.
"Odcinka" totalna na ostatniej rundzie. Ale jestem zadowolony z otwarcia, najlepszego w sezonie, nawet chyba w życiu. Pierwsza runda, ta "sześćsetka", bardzo dobra, jedna z szybszych na zawodach. Myślę, że to jest dobra wróżba na nadchodzące 500 m. Zresztą, na tym dystansie też dużo lepiej się czuję niż na 1000 w ostatnich miesiącach - zaznaczył Kania.
Przyznał, że na tym dłuższym dystansie w środę nieco eksperymentował.
Chciałem pobiec pierwsze 600 m naprawdę mocno i zobaczyć, co się stanie. Nie dowiozłem tego, ale z początku jestem zadowolony. Później nogi nie współpracowały z tym, co chciałem zrobić. Jeszcze ten duży łuk na koniec, jak jestem bardzo zmęczony, nie pomaga - tłumaczył.
Kania uczestniczy w igrzyskach po raz drugi. Olimpijski debiut miał przed czterema laty w Pekinie.
Żurek urodził się 17 września 1999 roku w Tomaszowie Mazowieckim. Jest zawodnikiem Pilicy Tomaszów Mazowiecki i podopiecznym trenera Wiesława Kmiecika.
Igrzyska w Pekinie cztery lata temu przegapił z powodu koronawirusa. Teraz jest czołowym sprinterem świata.


