Bardzo dobrze zaczęły się dla Polaków lekkoatletyczne mistrzostwa świata w Pekinie. Awans do finałów zapewnili sobie m.in. Paweł Fajdek i cała trójka tyczkarzy. W półfinałach zameldowali się średniodystansowcy. A z bardziej znanych zawodników z rywalizacją pożegnał się tylko Artur Kuciapski.

Paweł Fajdek bez problemów awansował do finału rzutu młotem /Adam Warżawa /PAP

Pierwszego dnia zmagań w Pekinie rozdano trzy komplety medali: w maratonie i biegu na 10 000 metrów mężczyzn oraz pchnięciu kulą kobiet. Jedenaste miejsce zajęła tu Paulina Guba. Dla Polki już sam awans do finału był jednak sukcesem, bo do Chin poleciała z anginą.

Ważniejsze były udane starty w eliminacjach całej gromady biało-czerwonych. Paweł Fajdek i Wojciech Nowicki bez problemów awansowali do niedzielnego finału rzutu młotem. Fajdek jest murowanym faworytem do obrony tytułu mistrza świata. A Nowicki po cichu marzy o wskoczeniu na podium - w kwalifikacjach był czwarty.

A propos skoków, to do poniedziałkowego finału rywalizacji tyczkarzy trzej nasi reprezentanci awansowali w komplecie. Robert Sobera i Paweł Wojciechowski w kwalifikacjach ani razu nie strącili poprzeczki. Jedna pomyłka, na wysokości 5.65, przytrafiła się Piotrowi Liskowi, ale na 5.70 bez kłopotów powtórzył on wynik kolegów.

W finale biegu na 3000 metrów z przeszkodami zobaczymy Krystiana Zalewskiego. W gronie blisko czterdziestu zawodników startujących w eliminacjach, Polak miał czwarty czas. Do półfinałów awansowali zaś Adam Kszczot i Marcin Lewandowski na 800 metrów oraz Angelika Cichocka, Sofia Ennaoui i Renata Pliś na 1500 metrów.

Jedynym biało-czerwonym, który w sobotę pożegnał się z dalszą rywalizacją, był Artur Kuciapski. Wicemistrz Europy sprzed roku, po grudniowej operacji brzucha, nie zdołał dojść do odpowiedniej formy.

(mpw)